www.VD.pl Boże Narodzenie| bistro mama bistro mama: Boże Narodzenie - Wszystkie posty
Print Friendly Version of this pagePrint Get a PDF version of this webpagePDF
Boże Narodzenie
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Makowiec przekładany

Makowiec przekładany


Zbliża się ten czas... Nie ukrywam, czekam co roku bardzo. Lubię grudniowe zamieszanie, piosenki w radiu, czerwoną czapkę, listę z zakupami, ustrojoną kuchnię od początku grudnia (ach, te filmy z NTO :))  Tegoroczne lada moment ukażą się na portalu. 

Zdaję sobie sprawę, że grudniowy nastrój i atmosfera zbliżających się świat nie udziela się każdemu. Sama noszę w sercu smutne wspomnienia, najpierw wigilie bez taty, później bez mamy. Doceniam dziś bardzo to, co mam i to nie w wymiarze fizycznego posiadania, ale ludzi, z którymi przyszło mi dzielić dorosłe życie. I kiedy czasami jest za głośno, kiedy nie można znaleźć chwili dla siebie, bo trzeba przygotować, podać, pojechać, zawieźć i przywieźć... to zawsze wtedy pojawia się pytanie: co miałabym zrobić z tym czasem wolnym? Nie wiem i nie chcę wiedzieć. 

Może upiekłabym makowca? Ale kto wtedy by go zjadł? Kto by powiedział, że za słodki mak, że znowu skórkę pomarańczową dałaś, a wiesz, że nie lubię! Albo: ale ciasto, noooo powiem ci, że takiego makowca jeszcze nie jadłem. I na jedne i na drugie słowa czekam, z pierwszych zawsze się uśmieję, czasami się wkurzę, te ostatnie sprawiają, że chce mi się jeszcze bardziej.   

Zapraszam na makowca innego. Na struclę w kwadratowym wydaniu :)



Ciasto krucho-drożdżowe:
  • 380-400 g mąki
  • 30 g świeżych drożdży
  • 1 łyżeczka cukru 
  • 100 g cukru pudru
  • 110 g zimnego masła
  • 1 jajko
  • 2 żółtka
  • 2 łyżki kwaśnej, gęstej śmietany 
  • szczypta soli
Przygotowanie: 
  1. Mąkę przesiewamy na stolnicę, dodajemy szczyptę soli i kawałki zimnego masła. Siekamy nożem z mąką.
  2. Drożdże rozcieramy z 1 łyżeczką cukru i dodajemy do mąki z masłem. 
  3. Robimy wgłębienie w środku i wbijamy jajko, żółtka, śmietanę i cukier puder. 
  4. Wszystkie składniki razem łączymy i zagniatamy ciasto (jeżeli jest zbyt rzadkie, dodajemy trochę mąki, jeżeli za gęste - trochę śmietany). 
  5. Formujemy kulę, owijamy folią aluminiową i chłodzimy w lodówce przez około 30 minut.
  6. W tym czasie przygotowujemy masę makową. 
Masa makowa:
  • 400 g suchego mielonego maku
  • 400 ml mleka
  • 100 g cukru
  • 4 łyżki miodu
  • 100 g masła
  • 2 białka
  • bakalie (orzechy, rodzynki, skórka pomarańczowa)
Przygotowanie:
  1. Gotujemy mleko z cukrem, miodem i masłem. 
  2. Do gotującego się mleka wsypujemy mak, zacznie on od razu chłonąć mleko. Gotujemy masę kilka minut, mieszając cały czas, aby mak się nie przypalił. 
  3. Masę studzimy i do zimnej dodajemy ubitą pianę z białek i posiekane bakalie. 

Złożenie całości i pieczenie:
  1. Ciasto dzielimy na cztery równe części i każdą rozwałkowujemy na kształt kwadratu o wymiarach blaszki, w której będziemy piec makowca (u mnie 22 x 22 cm). 
  2. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia i przekładamy pierwszy rozwałkowany płat ciasta (łatwo przenosi się na wałku). 
  3. Na ciasto nakładamy 1/3 masy makowej i równo rozprowadzamy za pomocą silikonowej packi. 
  4. Na mak nakładamy kolejną rozwałkowaną część ciasta, mak, ciasto, mak i kończymy ostatnią częścią ciasta. 
  5. Ciasto można (ale nie trzeba) posmarować z wierzchu roztrzepanym białkiem. 
  6. Piekarnik nagrzewamy do 180 st. i pieczemy makowca przez 50-60 minut z grzałką góra - dół (jeśli włączamy termoobieg, to zmniejszamy temperaturę o 10 stopni). Pod koniec pieczenia sprawdzamy patyczkiem, czy nie ciągnie się surowe ciasto. 
  7. Po upieczeniu i wystudzeniu, ciasto oblewamy lukrem z soku cytryny i z cukru pudru (sok wyciśnięty z 1/2 cytryny mieszamy z cukrem pudrem do uzyskania gładkiej masy o konsystencji  gęstej śmietany). 
  8. Smacznego! 



Pierniczki bistro mamy

Pierniczki bistro mamy

najlepsze pierniczki

Te pierniczki zasłużyły na swoją własną nazwę. Mają grono swoich zwolenników, amatorów i  adoratorów. Co roku dostaję zdjęcia pierniczków wykonanych z tego właśnie przepisu i informacje, że przepis niezawodny.  Nie mam zamiaru w tym przepisie więc nic zmieniać, skoro jest perfekcyjny. 

Pierniczki oczywiście na początku są twarde, choć ze względu na to, że wykrawam je dość cienko, powiedziałabym, że bardziej kruche niż twarde. Przyprawy w nich jest - moim zdaniem - w punkt. Jednak jak ktoś lubi, to może podkręcić smak dodatkowo większą ilością cynamonu, goździków, gałki muszkatołowej czy nawet mielonego kminku. Znam takich, którzy dodają nawet pieprz.    

Nawet nie wiem skąd go mam... Pierwszy przepis na te pierniczki na blogu znajdziecie TUTAJ. One tam już są 10 lat! DZIE - SIĘĆ lat!! Szmat czasu! Jedno dziecko miało wtedy 3 lata, drugie nosiłam w brzuszku. Ups, brzucholu :) Miałam 10 lat mniej, 10 kilo więcej. W starym zeszycie, który zaczęłam prowadzić mając lat naście, zapisane są pod nazwą "pierniczki - całuski". 

Pora na "update". Dodaję do nich nazwę, dzięki której trafiacie przez wyszukiwarkę na mój blog, czyli "pierniczki bistro mama". Zgodnie jednak z zasadami języka polskiego, wypada w tytule odmienić "bistro mamę" jako przydawkę dopełniaczową. Jestem taka mądra, bo mam córkę w ósmej klasie i czasami oczy ze zdumienia otwieram, kiedy mówi mi czego się uczy na sprawdzian z gramatyki. Na przykład o zjawiskach fonetycznych jak upodobnienia wewnątrzfonetyczne wsteczne. Przyznam, że nie pamiętam tego za bardzo ze szkoły, a już na pewno nie z podstawówki... Jeśli było to w liceum, to cóż, choć język polski bardzo lubiłam, zasady gramatyki już niekoniecznie i nie wykluczam, że taką lekcję właśnie przespałam. 


pierniczki świąteczne
Składniki:
  • 800 g mąki pszennej 
  • 450 g miodu (najlepiej wielokwiatowego)
  • 150 g cukru pudru 
  • 200 g masła
  • 2 jajka
  • 2 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej
  • 40 g przyprawy do piernika (można zrobić własną)
  • 2 płaskie łyżeczki kakao
  • ew. 1 łyżka kawy mielonej 
Przygotowanie:
  1. W rondelku topimy masło z miodem. Odstawiamy do przestygnięcia. 
  2. Na stolnicę przesiewamy 500 g mąki, mieszamy z sodą i przyprawami. Dodajemy cukier, kakao i ew. mieloną kawę. 
  3. W środku robimy dołek, wbijamy do niego jajka i wolno mieszamy w dołku drewnianą łyżką.
  4. Dolewamy masło z miodem i zaczynamy zagarniać nożem, aby płynna masa nie uciekała na stolnicę. 
  5. Zaczynamy wyrabiać rękami ciasto. Podsypujemy mąką (pozostałe 300 g), aby nie kleiło się do rąk ani do stolnicy. Ciasto powinno być gładkie i elastyczne. 
  6. Dzielimy na kilka części, każdą osobno rozwałkowujemy na grubość ok. 0,5 cm i wycinamy foremkami różne kształty. Ciasto nadaje się również na ścianki domku z piernika. 
  7. Pieczemy ok. 8-10 minut w temperaturze 180 st. 
  8. Po upieczeniu studzimy i dekorujemy. 
najlepsze pierniczki


Krajanka cynamonowa ze śliwką

Krajanka cynamonowa ze śliwką


To ciasto upiekłam jeszcze w listopadzie, czekało grzecznie na swoją kolej. Krajanka cynamonowa z mąki razowej i mielonych migdałów, przekładana suszoną śliwką z cynamonem. No czy to już nie brzmi dobrze? 

Najlepsza na drugi dzień. Zdjęcia zrobiłam zaraz po upieczeniu, ciasto było ledwie lekko przestudzone, więc trochę się rozsypywało. Zdecydowanie moje smaki. Dobrze, że pozostałym trzem osobom z mojego gospodarstwa domowego też smakowało, bo zjadłabym na dwa razy całość. 

Jeśli szukacie "innego" ciasta na święta, ale ciągle w klimacie zimowym, to naprawdę ciacho polecam. Tak sobie myślę, że lukier z soku z pomarańczy i cukru pudru byłby bardzo wskazany. 



Składniki:
na foremkę 20x20 cm
  • 110 g masła
  • 90 g cukru trzcinowego
  • 1 jajko 
  • 200 g mąki pszennej razowej 
  • 70 g mielonych migdałów lub orzechów
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli 

    do przełożenia:

  • 300 g suszonych śliwek 
  • 1 płaska łyżeczka cynamonu 
  • ok. 1/2 szklanki wody 
Przygotowanie:
  1. Z mąki, zimnego masła i pozostałych składników zagniatamy ciasto i wkładamy do lodówki na ok. pół godziny. 
  2. Śliwki zalewamy wodą (mniej więcej pół szklanki, śliwki powinny być dosłownie zamoczone), doprowadzamy do wrzenia i gotujemy ok. 2-3 minut. Jeśli wody jest sporo, to nadmiar odcedzamy, a ostudzone śliwki miksujemy z dodatkiem cynamonu. 
  3. Ciasto dzielimy na dwie części. Blaszkę o wymiarach 20 x 20 cm wykładamy papierem do pieczenia lub smarujemy masłem. 
  4. Rozwałkowujemy jedną część i układamy na blaszce. Rozsmarowujemy śliwki i układamy na masie drugą część ciasta. 
  5. Pieczemy ok. 40-45 minut w piekarniku nagrzanym do (180 st. bez termoobiegu), Ciasto powinno się ładnie zabrązowić. 
  6. Ostudzone posypujemy cukrem pudrem.
  7. Smacznego!






Orzeszki

Orzeszki

orzeszki

Orzeszki to smak dzieciństwa. Kojarzę je bardziej ze weselami niż z Bożym Narodzeniem, stały na stole wśród innych ciasteczek i kusiły swoim kształtem. Smak ich jest niezapomniany, ciasto kruche i krem maślany, często z orzechami w środku. 

Foremki kupiłam w sklepie internetowym wiosną tego roku, ale dopiero niedawno wykorzystałam po raz pierwszy. Zrobiłam jednak jeden błąd - kupiłam jedno opakowanie, a w opakowaniu jest 10 foremek, co oznacza, że jednorazowo w piekarniku mogę upiec jednocześnie zaledwie 5 ciasteczek. Zabawy miałam więc trochę, bo wyciągałam gorące, musiały wystygnąć i dopiero po chwili mogłam piec kolejne. Jeśli więc zamierzacie kupić foremki - to polecam od razu większą ilość, aby za jednym razem móc upiec więcej. 

Są jeszcze takie specjalne patelnie, jednak nie miałam z nimi do czynienia i ciężko mi powiedzieć jak się sprawdzają. Są też formy silikonowe i coś jak gofrownice, ale ich też nie testowałam. Te moje foremki kosztują grosze i też dają radę, orzeszki piecze się na tyle rzadko, że spokojnie wystarczą te zwykłe metalowe. 

Krem zrobiłam z masła, kajmaku, mleka w proszku i mielonych orzechów. Bomba kaloryczna straszna. STRASZNA. Ale jaka dobra... :) 


Składniki na ciasto:
  • 250 g mąki pszennej
  • 50 g mąki ziemniaczanej 
  • 200 g masła
  • 1 jajko 
  • 60 g cukru pudru
  • 1 łyżka kwaśnej śmietany 
Przygotowanie:

  1. Na stolnicę przesiewamy mąkę, dodajemy posiekane schłodzone masło i resztę składników.  Wyrabiamy jednolite i dość elastyczne ciasto. 
  2. Ciasto owijamy w folię spożywczą i wkładamy na ok. 30 minut do lodówki. 
  3. Następnie odkrawamy po kawałku, rozwałkowujemy na ok. 0,5 cm grubości i okrągłą foremką wycinamy kółka. 
  4. Foremki przed pierwszym pieczeniem lekko nacieramy w środku olejem i dociskamy ciasto (po jednym kółku na pół orzeszka). 
  5. Foremki z ciastem umieszczamy na blaszce i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez ok. 10-12 minut. Ciasto powinno się ładnie zrumienić. 
  6. Upieczone orzeszki przekładamy do miski lub na kratkę, a czynności z pieczeniem powtarzamy do momentu, aż skończy się nam ciasto. 
Składniki na krem:
  • 200 g masła
  • 200 g masy kajmakowej 
  • 100 g zmielonych orzechów włoskich 
  • ew. 3-4 łyżki mleka w proszku
Przygotowanie:
  1. Masło ucieramy i dodajemy po jednej łyżce masę kajmakową, a następnie mielone orzechy i ew. mleko w proszku. 
  2. Kremem napełniamy jedną połówkę, zamykamy orzeszka drugą. Orzeszki odkładamy na kilka godzin w chłodne miejsce, aby masa stężała. 
  3. Posypujemy cukrem pudrem. 
  4. Smacznego!
ciastka orzeszki

orzeszki przepis


Święta z NTO

Święta z NTO


Zupa grzybowa

Zupa grzybowa




Nie znam tradycji podawania zupy grzybowej na Wigilię. Pojawiła się raz, ale nie mam akurat z tym świątecznym wieczorem miłych wspomnień... Jednak sama zupa grzybowa przy każdej innej okazji - jak najbardziej! 

Tu pojawiła się przy okazji przygotowywania farszu do uszek, które tradycyjnie lepię jakieś 2-3 tygodnie przed świętami. W tym roku przeliczyłam się nieco z ilością i nie pytajcie ile za te grzyby zapłaciłam... Bo ja z tych, którzy na grzybach się nie znają i wolą nie ryzykować. Gdyby w lesie rosły pieczarki, to miałabym więcej odwagi ;) 

Składniki i proporcje dobrane są tak, że spokojnie powinno starczyć na ok. 6 porcji. Dzięki wodzie, w której gotowały się grzyby, zupa ma intensywny kolor i aromat. Jeśli nie zrobiłabym zupy grzybowej, to pewnie zamroziłabym ten wywar po grzybach i na jego bazie powstałby sos do świątecznej pieczeni. Tak przynajmniej robiłam co roku. A w tym pieczeni nie będzie, ale była za to pyszna zupa grzybowa na grudniowy przedświąteczny obiad. 


Składniki:

  • na wywar 
    • ok. 3 l wody
    • jarzyny:
    • 2-3 marchewki
    • 2 pietruszki
    • 1/2 selera 
    • kawałek pora 
    • 3 liście laurowe 
    • kilka ziaren ziela angielskiego 


  • ok. 20 g suszonych grzybów (borowików lub podgrzybków) 
  • ok. 150 ml śmietanki 30% 
  • sól, pieprz wg uznania
  • posiekana pietruszka 
  • ugotowany makaron do łazanek lub inny

Przygotowanie:
  1. Suszone grzyby płuczemy, zalewamy wodą tak, aby wszystkie się pod nią znalazły. Odstawiamy na godzinę, a następnie gotujemy przez ok. 30 minut. Odstawiamy. 
  2. Osobno gotujemy wywar z jarzyn z dodatkiem liści laurowych i ziela angielskiego. Kiedy jarzyny będą miękkie, wyławiamy je i możemy użyć do przygotowania np. sałatki jarzynowej. 
  3. Do wywaru przelewamy ugotowane grzyby razem z wodą, w której się gotowały. 
  4. Do zupy dodajemy śmietankę (możemy ją wcześniej połączyć w kubku z kilkoma łyżkami gorącej zupy). Wlewamy do zupy, mieszamy i doprawiamy do smaku solą i pieprzem. 
  5. Osobno gotujemy makaron i ugotowany dodajemy do zupy. 
  6.  Zupę podajemy z posiekaną natką pietruszki. 
  7. Smacznego!


Świąteczna granola

Świąteczna granola


Domowa świąteczna granola. Pachnąca cynamonem i pomarańczową skórką. Brakuje mi jedynie w niej orzechów, niestety nie miałam. Dałam łuskany słonecznik, który zawsze dodaję do granoli, bo bardzo lubię jego lekko przypieczony smak. 

Nie bez powodu publikuję zdjęcia przed świętami, bo granola w ładnym słoiczku może być miłym symbolicznym prezentem mikołajowym lub od gwiazdki. Bardzo lubię grudzień i domowe przedświąteczne szaleństwo. 

Pierniczki mamy już upieczone i schowane do pudełek, zostało dekorowanie. Kilka dostanie Mikołaj w nocy z czwartku na piątek. To już chyba ostatni rok, kiedy Franek wierzy... Choć ma pewne wątpliwości, bo chce przygotować wnyki i inne zasadzki, żeby wchodzący przez komin Mikołaj narobił hałasu :) Kiedy ten czas uciekł?



Składniki:
  • 2 szklanki płatków owsianych (lub orkiszowych, żytnich)
  • 1 szklanka łuskanego słonecznika
  • 1 jabłko (starte razem ze skórką)
  • 3-4 łyżki płynnego miodu 
  • 2 płaskie łyżeczki cynamonu
  • ½ łyżeczki kardamonu 
  • 3-4 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej 
  • ok. 10 szt. suszonych moreli
  • ok. 10 szt. suszonych śliwek
Przygotowanie:
  1. Piekarnik nagrzewamy do 170 stopni. 
  2. Wszystkie składniki (oprócz suszonych moreli i śliwek) wsypujemy do miski, dodajemy miód i delikatnie mieszamy szpatułką lub drewnianą łyżką. 
  3. Przekładamy na blachę do pieczenia o wyższych brzegach (można ją wyłożyć papierem do pieczenia), rozprowadzamy równomiernie i wkładamy do piekarnika. 
  4. Pieczemy przez ok. 15-20 minut, mieszając kilkukrotnie  podczas pieczenia, aby wszystkie składniki równomiernie się zezłociły. 
  5. Kiedy granola jest przypieczona, wyciągamy z piekarnika i odstawiamy do wystudzenia. 
  6. Dodajemy pokrojone morele i śliwki. Mieszamy i przekładamy do słoika. 
  7. Podajemy z jogurtem naturalnym, mlekiem lub traktujemy jako przekąskę. 
  8. Smacznego!



Sernik wiedeński

Sernik wiedeński


Sernik wbrew pozorom to nie jest szybkie ciasto. Celowo nie piszę, że nie jest łatwe, bo to kwestia wprawy, dobrego dnia, fazy księżyca, dobrego twarogu i sprawdzonego piekarnika ;) Ale przede wszystkim sernik potrzebuje czasu pieczenia, a jeszcze bardziej czasu studzenia. Nie da się upiec sernika, zwłaszcza sernika wiedeńskiego, kiedy goście dzwonią do drzwi.

Wyleczyłam się z serów w wiaderkach. Mają one często niepotrzebne dodatki, które sprawiają, że ser zmieszany z pozostałymi składnikami robi się wodnisty, a po upieczeniu struktura sernika nie przypomina... struktury sernika. Takiej, jaką pamiętamy sprzed lat, A więc dobry twaróg - podstawa! Miałam twaróg, który został mi po nagraniach świątecznych przepisów dla Nowej Trybuny Opolskiej (pierwszy odcinek możecie zobaczyć TUTAJ), a że sernik wiedeński ostatni raz piekłam jeszcze w rodzinnym domu, to nie  wybierałam zbyt długo jaki sernik upiec. A wiedeński jest jak test białej rękawiczki - nic się nie ukryje. 

Druga rzecz to jajka. Muszą być i musi być ich dużo. Oryginalny przepis pochodzi z książki "Kuchnia Polska" Ewy Aszkiewicz i tam w przepisie jest aż 10 jaj. W starych książkach kucharskich będzie ich jeszcze więcej. Tu trochę przyoszczędziłam i dałam 8 jajek. Też się udało ;) Ale nie zmniejszałabym już tej ilości. 

Kolejna sprawa to pieczenie. Każdy zna swój piekarnik najlepiej. Ja mój znam od 12 lat i dokładnie wiem na co go stać. Nie czyści się niestety sam, nie ma funkcji parowania, ale naprawdę daje radę. I ja ten sernik w tym moim starym piekarniku piekłam blisko dwie godziny. Na początku w temperaturze 160 stopni, a później w 140. Nie popękał, urósł i lekko opadł, ale to normalne, zwłaszcza, że białka były dodatkowo ubijane. Jednak jego struktura była idealna. Rzadko zdarza mi pisać, że jakieś ciasto jest idealne, najlepsze w całym internecie i że koniecznie musicie je upiec. A tym razem właśnie tak mam ochotę napisać :) 


Składniki:
na tortownicę o średnicy ok. 22-23 cm
  • 1 kg tłustego lub półtłustego twarogu (użyłam Krajanki z OSM Prudnik)
  • 8 jajek 
  • 200 g masła
  • 240 g cukru 
  • 2 łyżki mąki krupczatki
  • 1 budyń waniliowy 
  • ew. rodzynki i skórka pomarańczowa 
Przygotowanie:
  1. Twaróg mielimy dwu lub trzykrotnie. Możemy przecisnąć również przez praskę. 
  2. Masło ucieramy z cukrem pudrem na puszystą masę, dodając stopniowo po jednym żółtku. 
  3. Do masy dodajemy ser, ucieramy razem, dodajemy mąkę krupczatkę i budyń. 
  4. Białka ubijamy na sztywną pianę, możemy dodać szczyptę soli. 
  5. Ubite białka dodajemy do masy serowej i mieszamy do momentu, aż piana połączy się z resztą. 
  6. Możemy dodać rodzynki i skórkę pomarańczową. 
  7. Pieczenie rozpoczynamy w piekarniku nagrzanym do 160 stopni. W tej temperaturze sernik pieczemy ok. godziny, a następnie obniżamy temperaturę do 140 stopni i pieczemy jeszcze przez ok. 40 minut. 
  8. Po upieczeniu wyłączamy piekarnik i zostawiamy w nim sernik na ok. pół godziny. Uchylamy drzwiczki i zostawiamy na 1-2 godziny. 
  9. Można polać polewą czekoladową. 
  10. Smacznego!









Nussecken - orzechowe trójkąty

Nussecken - orzechowe trójkąty

orzechowe trójkąty

Pierwszy raz spróbowałam tych pysznych trójkątów w Stodole Farskiej w Biedrzychowicach. Usłyszałam wtedy, że są to "nuseki" i bardzo starałam się, żeby tę nazwę dobrze zapamiętać :) Kilka tygodni później, kiedy panie z Biedrzychowic wydały swoją książkę kulinarną, doczytałam, że prawidłowa nazwa brzmi nussecken. A że ja z językiem niemieckim nigdy się nie polubiłam, to wyszło jak wyszło :) 


Kompot wigilijny z suszu

Kompot wigilijny z suszu


Kompot z suszonych owoców

Kompot z suszonych owoców zwykle zajmuje jedno z ostatnich miejsc na liście wigilijnych potraw. Nie cierpiałam tego dziwnego napoju jako dziecko, a mama suszyła owoce w piekarniku kaflowego pieca, plastry jabłek, gruszek, całych śliwek z pestkami. Do gotującego się dodawała kwiaty suszonej na strychu lipy. 


Kostka brukowa

Kostka brukowa

kostka brukowa wg Nigelli
Poprosiłam w tym roku Hanię, żeby zrobiła mi kalendarz na grudzień. Taką jedną kartkę formatu A3, którą powiesiłam na lodówce i tam sobie wpisuję wszystkie zadania do wykonania. Bo jak wiecie, grudzień to śmiga raz dwa.. jeszcze w listopadzie  irytujemy się, że już można kupić ozdoby choinkowe, w sklepach gra świąteczna muzyka, a tu nagle szast prast i zostają nam dwa tygodnie do świąt. 

Ryba po grecku

Ryba po grecku


Ten wpis powstawał najdłużej w historii całego bloga. Trzy lata temu zrobiłam pierwsze zdjęcie ryby po grecku, dwa lata temu kolejne. W zeszłym roku zaczęłam pisać i minęły święta. Pomyślałam, że bez sensu publikować przepis na rybę po grecku w maju czy w sierpniu, czekałam więc do grudnia.


Makowiec japoński

Makowiec japoński



Na blogu mam dwa makowce: makowiec z jabłkami na kruchym cieście i tradycyjną struclę. Ten pierwszy posmakował nam tak bardzo, że nie próbowałam kolejnych przepisów. I właśnie to ciasto, znane jako makowiec japoński, upiekłam na bazie pierwszego przepisu, ale bez dodatku ciasta kruchego. 


Wafle przekładane masą z mleka w proszku

Wafle przekładane masą z mleka w proszku

 wafle z masą z mleka w proszku

Im więcej nowości w kulinariach, tym mocniej zamykam się w mojej skorupie. Czasami po coś sięgnę, spróbuję, poeksperymentuję. Kupię nowe, później o tym zapomnę i leży nieużywane - nasiona chia na przykład. Nie o to chodzi, że jestem uparta i zamknięta na nowe. Raczej im jestem starsza, tym bardziej doceniam i przywołuję nieskomplikowane smaki z rodzinnego domu. 


Ciasto z marcepanem - STOLLEN

Ciasto z marcepanem - STOLLEN


Rok w rok, od kilku dobrych lat, piekłam przed świętami ciasto angielskie.  I co roku, rok w rok, rozdawałam to ciasto i sama jadłam, bo jak się okazało, moja rodzina wyjątkowo nierodzynkowa jest. Tylko każdemu jakoś tak nie wypadało powiedzieć ;) Ale jak już wiem, że rodzynki to niemały problem jednak jest, to postanowiłam sobie zaoszczędzić pracy, a innym sytuacji, w której nie wypada nie zjeść ;) 

Na świąteczny jarmark w szkole

Na świąteczny jarmark w szkole


Dziś nietypowo, bo niekulinarnie. Ponieważ w tym roku nie będę miała czasu na pieczenie babeczek i ciasteczek (tańce Hani, roraty, urodziny męża - wszystko w jednym czasie), pomyślałam, że przygotujemy wcześniej coś, co będzie można zrobić trochę wcześniej i przechować na jarmark świąteczny w szkole. 


Kokosanki

Kokosanki



Piekło się kiedyś ciasteczka świąteczne, a teraz to tylko pierniczki. Upieczone dwa tygodnie temu, ozdabiane będą w ten weekend. Nie piekę już żadnych innych z dwóch powodów: chronicznego braku czasu w grudniu i nadmiaru czekolady z okazji Mikołaja. W domu mamy 4 kalendarze adwentowe, takie klasyczne z czekoladkami, każdy oczywiście otwarty... Do tego wafelki, czekoladowe figurki, z którymi już wiem co zrobię w styczniu, tylko muszę odczekać i jakoś cichaczem się ich pozbyć z parapetu, aby nikt nie zauważył. 


Piernik staropolski

Piernik staropolski


Pierwszy raz upiekłam w zeszłym roku i przepadłam. Zaraz po cieście miodowo-serowym, to był mój świąteczny ulubieniec. W tym roku byłam pogodzona z tym, że go nie będzie. Wszak nie mamy przechowalni, bo w końcu wyremontowaliśmy pokój Frania, który służył za komórkę, graciarnię, skład rzeczy niepotrzebnych, a w czasie Świąt Bożego Narodzenia - za chłodnię. A szkoda mi było zajętego miejsca w normalnej lodówce. Zapomniałam jednak, że mam strych! Z idealną temperaturą na przechowanie tego ciasta przez najbliższe cztery tygodnie. 

Pischinger orzechowo-ciasteczkowy

Pischinger orzechowo-ciasteczkowy



Nigdy nie mówiłam"piszinger". To był po prostu andrut. Taki, o który pytałam przed każdymi świętami: mamo, a będzie andrut na święta?? I kiedy inne matki szły z postępem czasu i przekładały wafle masą z mlekiem w proszku, moja mama trzymała się jednej starej receptury, której dziś nie śmiałabym opublikować na blogu. Bo była to masa z surowymi jajkami! Mało tego. Była też z margaryną! Bo kto w latach 80-tych słyszał, żeby do wypieków używać masła. I nikt się też wtedy nie bał salmonelli. 


Kolakakor – szwedzkie karmelowe ciasteczka

Kolakakor – szwedzkie karmelowe ciasteczka


W tym roku stało się to, czego się obawiałam. Zostało głośno wypowiedziane zdanie: mamo, a żaden Mikołaj nie istnieje, to rodzice kupują prezenty dzieciom! Już wszystko wiem, bo dziewczyny w szkole mi powiedziały! Wiedziałam, po prostu wiedziałam, że 7-latki chodzące do drugiej klasy szkoły podstawowej, czyli te 6-latki biedne puszczone do szkoły o rok za szybko, to w rzeczywistości inteligentne bestie, dodatkowo pozbawione wszelkich złudzeń co do istnienia Mikołaja! 

www.VD.pl
Copyright © bistro mama , Blogger