www.VD.pl jajka| bistro mama bistro mama: jajka - Wszystkie posty
Print Friendly Version of this pagePrint Get a PDF version of this webpagePDF
jajka
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jajka. Pokaż wszystkie posty
Pieczona brukselka z rzodkiewką

Pieczona brukselka z rzodkiewką


To był obiad, który oboje jedliśmy w zachwycie. Myślę, że mogę sobie przyznać medal za przekonanie męża do takich właśnie dań, czyli w skrócie - z dużą porcją pieczonych warzyw. I kiedy nadchodzi weekend on mówi: rób listę, co tam trzeba kupić, żeby znowu te warzywka z piekarnika były. 

Danie absolutnie proste i z możliwością tysiąca kombinacji. Tutaj nie ma stałych składników, a ograniczać nas może nie tyle własna lodówka, co pobliski warzywniak, czy dział z warzywami w sklepie. Można upiec praktycznie wszystko. Od ziemniaków - rzecz oczywista - począwszy, przez brokuły, fasolkę, kalafiora, cukinię, paprykę, po  karczochy, fenkuły i bataty. I rzodkiewki.

O pieczonych rzodkiewkach słyszałam już dawno, ale dopiero teraz pierwszy raz je upiekłam. Były już trochę miękkie i nie było chętnych do ich skonsumowania. O panie! To prawdziwe sztosiwo - jak mówi Franek, choć on akurat tego sformułowania do tych rzodkiewek nie użył ;) Ja jednak zapożyczam i krzyczę: PIECZCIE RZODKIEWKI! A z listków róbcie pesto! Żartowałam, nie robię, bo listki u nas są zagospodarowane i zjada je ze smakiem nasza świnka morska. 

A całości dopełniają boczniaki, ale mogą też zwykłe pieczarki. I jajko sadzone. Dla mnie to obiad królewski, taki złoty a skromny. Bogaty, a prosty. Smaczny, a mało kaloryczny. Piękny, a tani. Przekonałam? :) 


Składniki:
  • ok. 500 g brukselki 
  • pęczek rzodkiewki 
  • ok. 200 g boczniaków
  • ok. 150 wędzonego boczku 
  • 1-2 łyżki oliwy lub oleju 
  • sól, pieprz
  • jajka 
Przygotowanie:
  1. Brukselkę i rzodkiewkę myjemy. W brukselce odcinamy brzydkie listki i każdą kroimy na pół, podobnie rzodkiewkę. Polewamy warzywa oliwą lub olejem, oprószamy solą i pieprzem. Mieszamy i przekładamy na blaszkę lub do naczynia żaroodpornego. 
  2. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy ok. 30-40 minut (brukselka powinna być miękka, a rzodkiewka powinna stracić kolor). W trakcie pieczenia kilka razy mieszamy warzywa. 
  3. Boczek kroimy w kostkę i podsmażamy na patelni na złoty kolor. Dodajemy pokrojone w paski boczniaki i smażymy razem przez kilka minut. 
  4. Mieszamy razem boczek z boczniakami z brukselką i rzodkiewką. Można to zrobić albo na patelni, na której smażony był boczek albo w naczyniu żaroodpornym (tam, gdzie mamy więcej miejsca). 
  5. Podajemy z sadzonym jajkiem lub z jajkiem w koszulce. 
  6. Smacznego!





Zupa szczawiowa

Zupa szczawiowa

zupa szczawiowa ze świeżego szczawiu

Nie pamiętam zupy szczawiowej z rodzinnego domu. Pamiętam za to szczaw, który wystawał zza płotu sąsiada i idąc z koleżanką powłóczyć się po wsi, zrywałyśmy po kilka listków i szłyśmy w wiosennym słońcu przed siebie. 

W czasach współczesnych honor zupy szczawiowej ratuje moja teściowa. Dzieci uwielbiają! Jak Hania była mała, mówiła, że u babci jadła zupę SZCZADIOWĄ. Nie wyprowadzaliśmy jej z błędu, a wręcz przeciwnie. Sami wprowadziliśmy tę nazwę do naszego słownika. Podobnie jak pompocik, pasgestii, parsketki i nasze ulubione słowo: LIBCZA :) 

W związku z tym, że moja kuchnia nigdy zupy szczawiowej nie gościła, wykonałam telefon do teściowej, żeby przepis był dokładnie taki sam. A nie, że ugotuję i dzieci mi później powiedzą: babci była lepsza ;) Żartowałam, u babci zawsze jest lepsze jedzenie i nie ma co z tym walczyć, tylko trzeba się cieszyć. Bo to są wspomnienia, które zostaną z nimi na zawsze. 

Teściowa powiedziała mi: narwij tego szczawiu dużo, bo zobaczysz jak zrobi się go później mało. I płucz dobrze, każdy listek osobno, kilka razy, bo ta ziemia włazi wszędzie i później w zębach zgrzyta. I tak też zrobiłam, ale przyznaję od razu - zgubiła mnie technika. Umyłam ten szczaw jak trzeba, oderwałam ogonki i poszłam na skróty. Wrzuciłam do thermomixa, lekko posiekałam, sprawdziłam czy taka wielkość posiekanych listków będzie ok, dodałam masło i nastawiłam na lekkie duszenie. Jakie było moje zdziwienie, jak po kilku minutach okazało się, że ze szczawiu zrobiła się jednolita zielona papka, a po kawałkach liści nie został najmniejszy ślad! Smak na szczęście się w miarę zgadzał ;) 

Jeśli nie macie wywaru albo nie macie czasu go robić, rozejrzyjcie się za dobrymi kostkami rosołowymi. Kiedyś były tylko te popularnych marek, nafaszerowane chemią, a dziś naprawdę można znaleźć fajne i w dobrej cenie kostki bio (choćby Enerbio, dostępne w Rossmannie). W sklepach ekologicznych albo w sklepach na półkach z ekologiczną żywnością, znajdziecie kostki z dobrym składem. Zawsze też możecie zrobić własne i zamrozić. Przepis na domowy koncentrat jest jednym z najczęściej wyszukiwanych przepisów na blogu.    


zupa szczawiowa


Składniki:
  • dwie spore garści świeżego szczawiu
  • 1,5 wywaru z jarzyn (lub jarzynowo-drobiowego)
  • 1 l wody
  • 4-5 ziemniaków 
  • 2-3 łyżki śmietany 12 lub 18%
  • 2 łyżki masła
  • sól, pieprz 
  • dodatkowo: ugotowane na twardo jajka 
Przygotowanie:

  1. Liście szczawiu przebieramy, urywamy ogonki i płuczemy kilka razy w zimnej wodzie.  W liściach lubi się zbierać piasek i ziemia, trzeba wiec cierpliwie płukać każdy listek. 
  2. Liście siekamy na mniejsze kawałki i dusimy w rondelku na roztopionym maśle przez ok. 10 minut. 
  3. Ziemniaki obieramy kroimy w kostkę i gotujemy w wodzie (w większym garnku), aż będą miękkie. 
  4.  Kiedy ziemniaki się ugotują, dolewamy wywar i dodajemy podduszone liście szpinaku. Gotujemy na małym ogniu przez kilka minut, odstawiamy i na koniec zabielamy śmietaną (śmietanę wcześniej rozcieńczamy kilkoma łyżkami gorącej zupy). 
  5. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku. 
  6. Podajemy z ugotowanymi na twardo jajkami (jajka wkładam do zimnej wody i gotuję równe 6 minut od momentu zagotowania). 
  7. Smacznego!

zupa ze szczawiu


Kotlety jajeczne

Kotlety jajeczne

kotleciki jajeczne

Miałam to szczęście albo nieszczęście, że nie chodziłam jako dziecko do przedszkola. Poszłam dopiero mając sześć lat do przyszkolnej do zerówki. Ominęło mnie pewnie stołówkowych smaków. Nie poznałam nigdy przedszkolnego szpinaku, przedszkolnych zup mlecznych ani kotlecików z gotowanych jajek. 

Jajka, których użyłam do przygotowania tych kotlecików, to nasze  tegoroczne wielkanocne pisanki. Nie trzeba się szczególnie przyglądać, żeby dostrzec ich fragmenty ;) Białko jak zwykle zafarbowało, ale co tam. Lepiej spożytkować niż wyrzucić, bo fragmentami niebieskie. 

Dzieci na wieść o kotlecikach jajecznych bardzo się ucieszyły, bo skojarzyły się z przedszkolem. Kolorowe kawałki białka wprawiły w zachwyt i osłupienie. Ale kiedy przyszło do jedzenia, to stwierdziły, że w przedszkolu jednak były lepsze :) 

Niestety, nie znam receptury przedszkolnej.... mnie smakowały, mężowi też... ale wiecie - ja nie wiem jak takie kotlety smakowały w przedszkolu ;) Marzy mi się do nich marchewka z groszkiem i tłuczone ziemniaki, ale to już następnym razem, jak będzie można do sklepu wyjść po byle pierdółkę. Na razie musi mi wystarczyć ćwikła, która została po świętach. 

kotlety jajeczne

Składniki:
na ok. 10 sztuk
  • 6-7 ugotowanych na twardo jajek
  • 3/4 szklanki ciepłego mleka
  • 1/2 szklanki bułki tartej 
  • 1 surowe jajko 
  • ew. posiekany świeży szczypiorek lun natka pietruszki 
  • sól, pieprz
  • kilka łyżek bułki tartej do obtaczania
  • tłuszcz do smażenia 
Przygotowanie:
  1. Jajka wkładamy do zimnej wody i od momentu wrzenia wody, gotujemy przez 8 minut. Możemy dodać trochę sody oczyszczonej, to ponoć ma wpływ na łatwiejsze obieranie jajek ze skorupek. 
  2. Ugotowane jajka studzimy, obieramy i kroimy w drobną kostkę. 
  3.  Bułkę tartą moczymy w ciepłym mleku do momentu, aż napęcznieje. Powinna powstać gęsta masa. 
  4. W większej misce mieszamy posiekane jajka, bułkę namoczoną w mleku, surowe jajko. Dodajemy posiekany szczypiorek lub natkę pietruszki. 
  5. Wyrabiamy za pomocą drewnianej łyżki lub ręką. Doprawiamy solą i pieprzem. 
  6. Formujemy kotleciki i obtaczamy je w sypkiej bułce tartej. Smażymy po kilka minut z obu stron po kilka minut. 
  7. Smacznego!
kotlety jajeczne


Sałatka z halloumi i sadzonym jajkiem

Sałatka z halloumi i sadzonym jajkiem


Upały na chwilę odpuściły, ale za chwilę znowu o sobie przypomną. I tak już jest od lat. Z dzieciństwa pamiętam, że gorąco to było w sierpniu, kiedy przychodził czas żniw i sianokosów. Dziś wszystko dojrzewa wcześniej, a ostre słońce pali zboże, zanim zdąży dojrzeć. 


Pastéis de nata

Pastéis de nata



Te babeczki z karnawałem mają niewiele wspólnego, ale mają w sobie tyle skojarzeń ze słońcem! Najprawdopodobniej urodziłam się nie w tej strefie klimatycznej co trzeba... Ze sportami zimowymi nigdy się nie polubiłam, no nie mam talentu za grosz do jazdy na nartach a moje marne próby urosły już do rangi legendy i pewnie słuchać jej będą dwa kolejne pokolenia. 


Czerwcowy zestaw, czyli najprostszy obiad świata

Czerwcowy zestaw, czyli najprostszy obiad świata



Czekamy na młode warzywa i owoce każdego roku. Najpierw na rzodkiewkę, sałatę, kapustę, kalafiora, fasolkę szparagową, młode ziemniaki. Truskawki, czereśnie, porzeczki. Jednocześnie mamy to wszystko na wyciągnięcie ręki przez okrągły rok w pierwszym lepszym supermarkecie. Pomidory z Hiszpanii, ziemniaki z Grecji, pierwsze truskawki pod koniec kwietnia z Węgier, a  nie z polskich szklarni. 


Sałatka z grillowanymi szparagami i jajkiem w koszulce

Sałatka z grillowanymi szparagami i jajkiem w koszulce



Chodzi mi ciągle po głowie piosenka "Małe rzeczy" Sylwii Grzeszczak "Cie-szmy się z małych rze-czy, bo wzór na szczę-ście w nich zapisa-ny jeest! Jestem święcie przekonana, że takie małe rzeczy, małe szczęścia codzienne, dają nam energię, siłę, uśmiech i siłę do działania. Do działania na co dzień, rzecz jasna, nie mam tu na myśli wyczynowego wspinania się na Rysy w japonkach ;) 


Sałatka jarzynowa

Sałatka jarzynowa



Już dziś daję głowę za to, że żadna osoba która tu zagląda, nie skorzysta z tego przepisu. Na sałatkę jarzynową przecież przepisu nie trzeba. Najczęściej przygotowuje się ją na oko, jarzyny kroi się tak, jak lubią domownicy. Niektóre składniki można pominąć (np. ziemniaki, groszek), niektóre dodać (kukurydzę, pora, ogórki konserwowe zamiast kiszonych).


Sałatka nicejska

Sałatka nicejska



Niejednokrotnie sałatkę nicejską zamawiałam w restauracjach. Wow, sama jestem pod wrażeniem zdania, które napisałam... Zabrzmiało jak gdybym jadała "na mieście" co najmniej dwa razy w tygodniu :) Prawda jest taka, że w restauracji jem góra dwa razy na kwartał ;) Ostatnie nasze rodzinne wyjście skończyło się totalnym fiaskiem, a miało być tak miło... Jedno foszyło, że nie zje żadnego mięsa, tylko naleśniki z owocami, a drugiego nie dało się zatrzymać przy stole, bo znalazł idealne miejsce na zabawę w "SpaRdejmena", pech tylko chciał, że była to zakątek, z którego wychodzili kelnerzy z pełnymi talerzami z kuchni... ;)


Omlet z młodym groszkiem

Omlet z młodym groszkiem



Wakacje w mieście nie sprzyjają celebrowaniu rodzinnych śniadań. W tygodniu spieszymy się do pracy, jedno dziecko do żłobka, drugie na półkolonie albo do dziadków, po pracy odbiór, do domu, obiad, spacer i wieczór. Kolejny dzień to oczywiście dzień świstaka. Z utęsknieniem czekamy na weekend, na poranne lenistwo, na chodzenie w piżamach do południa. A czasami wręcz odwrotnie – na wspólny poranny wypad na nasze opolskie Bolko w strojach sportowych, na rowerach, na rolkach, a mama obowiązkowo bez makijażu :)


WIOSENNA SAŁATKA Z TUŃCZYKIEM

WIOSENNA SAŁATKA Z TUŃCZYKIEM



W końcu wiosna! Mam wrażenie, że pół roku siedzimy w norach, zakutani po usze w koce i doczekać się nie możemy słońca, kwitnących drzew, zielonej trawy, długiego dnia. Lodów w parku na ławce, spacerów. Tego, że można tylko zmienić papcie na buty i wyjść z domu, bo nie trzeba zakładać drugiego swetra, rękawiczek i owijać się cztery razy szalikiem. 


JAJKO W KOSZULCE NA SZPINAKU I GRZANCE

JAJKO W KOSZULCE NA SZPINAKU I GRZANCE



Przez jakiś czas ten zestaw, który dziś mam na blogu, czyli: grzanka, szpinak i jajko, jadłam niemal w każdy piątek po pracy. Przychodziłam do domu, dla reszty rodziny najczęściej miałam coś z czwartku, a ja mogłam w końcu zjeść szpinak. Jeżeli tylko miałam kawałek podsuszonego chleba, to wybierałam taką wersję zamiast na przykład szpinaku z makaronem. Czasami jajko w koszulce zastępowałam jakiem sadzonym.


Wiosenna sałatka na krakersach

Wiosenna sałatka na krakersach


Za nami urodzinowe przyjęcie naszego trzyletniego pirata. Przed urodzinami szukałam pomysłów na urodzinowe menu, słodkie i wytrawne, które będzie różnorodne, kolorowe, bardziej dla dorosłych niż dla dzieci, dla większej ilości osób, bez dań ciepłych i bardziej przekąskowe niż ciężkie.


Naleśniki ze szpinakiem i sadzonym jajkiem

Naleśniki ze szpinakiem i sadzonym jajkiem


U mnie znowu naleśniki. Tym razem ze szpinakiem, choć kilka placków odłożyłam do zrolowania z powidłami. Naleśniki to dla mnie czysta postać comfort food, czyli jedzenia sentymentalnego, prostego, kojarzonego często z dzieciństwem, bezpieczeństwem... Potrawy comfort food są idealne jesienią, kiedy wieczory stają się coraz dłuższe, jesienno-zimowe przesilenie puka do drzwi, a temperatury na zewnątrz nie zachęcają wystawienia nosa za drzwi. 


Koszyk na majówkę.

Koszyk na majówkę.

Mam jedno marzenie na majówkę. Nie chodzi o słońce, o piękną pogodę. O wyjazd w góry, nad morze, do spa. Nie marzę o leniuchowaniu, czytaniu, włóczeniu się bez celu. Marzę o śnie. O kawałku dobrego snu. I wcale nie mam na myśli takiego "snu z historyjką" tylko snu z chrapaniem nawet, głębokim takim, najmocniejszym. Żebym rano się obudziła i nie wiedziała gdzie jestem. Żeby była godzina 9.00 na przykład. Tak mocne spanie pamiętam z wakacji, z dzieciństwa. Kiedy otwierałam oczy i nie wiedziałam, czy to jest południe czy może zbliża się wieczór. 

Crème brûlée

Crème brûlée


Uznawany za jeden z najlepszych deserów świata. Elegancki, szlachetny, a jednocześnie składający się z zaledwie kilku prostych składników. To przecież nic innego jak wzbogacony o dodatek kremówki kogel-mogel, które moje pokolenie pamięta z dzieciństwa. I zapieczony. Właśnie cały urok tkwi w tzw. "pukaniu łyżeczką w skorupkę", która przy okazji tej czynności powinna wydać charakterystyczny dźwięk.

Burgero-kanapki z jajecznicą

Burgero-kanapki z jajecznicą


Zagadka: czego tutaj zabrakło????? Pachnącego, przyrumienionego i chrupiącego plasterka wędzonego boczku! Pominę milczeniem, że w założeniu miał to być hamburger z krwi i mięsa, najprawdziwszy z prawdziwszych, a przynajmniej taki najprawdziwszy z prawdziwych przypominający. Ale nic z tego, na nic moje plany i zachcianki, skoro nie zawsze w lodówce jest to, czego się pragnie. Parafrazując powiedzenie "gdy się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma", zjedliśmy takie burgery, na jakie pozwalały zapasy w lodówce :)

COOLebiak w pierwszym numerze COOLmagu :)

COOLebiak w pierwszym numerze COOLmagu :)


Dziś swoją prapremierę ma pierwszy numer Opolskiej Blogosfery Kulinarnej, COOLmag. Dzieło kilkunastu zapalonych osób, które jeszcze w zeszłym roku nie miały o sobie zielonego pojęcia, a w tym roku spotykają się na pierwszej wspólnej Wigilii. Nie pamiętam dokładnie skąd wziął się sam pomysł, choć było to stosunkowo niedawno... jakiś 3-4 tygodnie temu. To jednak najmniej istotne. Najważniejsze, że wszyscy podjęli temat w mig, zmobilizowali się i dzięki temu właśnie dziś, na 10 dni przed Świętami Bożego Narodzenia, oddajemy Waszym oczom pierwszy numer magazynu COOLmag. Mamy nadzieję, że znajdziecie w nim wiele inspiracji! Jest mnóstwo strawy dla ciała, ale nie brakuje też strawy dla ducha. Szczególnie polecam rozmowę z Jarkiem Berdakiem, twórcą I love nature. W jego deskach kochają się wszystkie kulinarne blogerki. Sama mam trzy więc coś o tym wiem :)

Jajko w koszulce na fasolce szparagowej

Jajko w koszulce na fasolce szparagowej


Nie wiem ile w tym roku będzie jeszcze bardzo ciepłych dni. Nie oglądałam prognoz długoterminowych, ale na pewno poranki, wieczory i temperatura panująca na zewnątrz wskazują na to, że jesień idzie. Wieczorem, kiedy dzieci już śpią, zaczęłam pić herbatę. Z szafy wyciągnęłam już ciepłe szlafroki. W sklepach kolekcje rudo-brązowe. Kolejny znak jesieni. 

Sałatka z mango i muzyczne sentymenty

Sałatka z mango i muzyczne sentymenty


Wywołałam sama u siebie kolejną lawinę wspomnień. Zaczęło się od rozmowy z córką, bo bardzo chciała wiedzieć co takiego znajduje się w tornistrach dzieci, które idą do szkoły. Wymieniałyśmy razem: zeszyty, książki, piórnik, kredki, długopis, ołówki, linijki... Im dłużej wymieniałyśmy tym wyraźniej widziałam mój tornister, z którym maszerowałam do pierwszej klasy. Brązowo-kremowy, ze skaju oczywiście, zapinany na srebrnawe dwie klamerki, czy bardziej zatrzaski. Z pomarańczowymi światełkami odblaskowymi w kształcie misia. W środku książki i zeszyty obłożone w tapetę, której wzoru nigdy nie zapomnę. Czasami był szary papier, a w starszych klasach plakaty. 

www.VD.pl
Copyright © bistro mama , Blogger