Print Friendly Version of this pagePrint Get a PDF version of this webpagePDF

środa, 22 października 2014

Paluchy drożdżowe z rozmarynem

 

W drugim dziecku cudowne jest to, że nie rodzi się egoistą. Może to zbyt górnolotne słowa, ale  coś w tym jest. Obserwuję z podziwem jak naturalne jest dzielenie się z rodzeństwem u młodszego dziecka. Odkrywam, że drugie dziecko naturalnie ma to, czego pierwsze dziecko uczy się od rodziców. Być może się mylę, być może to tylko zbieg okoliczności. Tak jakoś jest, że dając Frankowi cokolwiek do ręki, on wyciąga drugą łapkę i mówi "i jesie dla Hani". W sklepie, kiedy odciągam go od półek ze słodyczami, on łapie lizaka i krzyczy "dla Hani jesie, dla Hani!". 

niedziela, 19 października 2014

Gęsty solony sos karmelowy



Weekendy są na wagę złota. Z  jednej strony zawsze mam wielkie plany a z drugiej czas ucieka dwa razy szybciej niż w dni robocze. Pierwszy weekendowy przystanek to piątkowy wieczór. Dzikus jestem, bo właśnie w piątkowe wieczory najmniej lubię wychodzić. Choć jak już wychodzę, to właśnie w piątek, taki paradoks :) Lubię celebrować ten wieczór, napisać zaległy post, przeczytać książkę, obejrzeć film. Obowiązkowo w piżamce i szlafroku w grochy. Takie zwykłe czynności, ale w piątek nabierają innego znaczenia. 

wtorek, 14 października 2014

Naleśniki ze szpinakiem i sadzonym jajkiem


U mnie znowu naleśniki. Tym razem ze szpinakiem, choć kilka placków odłożyłam do zrolowania z powidłami. Naleśniki to dla mnie czysta postać comfort food, czyli jedzenia sentymentalnego, prostego, kojarzonego często z dzieciństwem, bezpieczeństwem... Potrawy comfort food są idealne jesienią, kiedy wieczory stają się coraz dłuższe, jesienno-zimowe przesilenie puka do drzwi, a temperatury na zewnątrz nie zachęcają wystawienia nosa za drzwi. 

sobota, 11 października 2014

Naleśniki z budyniem waniliowo-cynamonowym i karmelizowaną gruszką

 

Mam pamięć do potraw lepszą niż do numerów telefonów, rejestracji samochodowych i ludzkich twarzy. Parę dni temu minęłam na ulicy koleżankę ze studiów i patrząc jej prosto w oczy poszłam dalej. Po chwili do mnie dotarło, że nie powiedziałam jej "cześć"! Nie wiem co ona o mnie pomyślała, ale na pewno było to coś, co mieści się w kategorii gburowatość ;)