Slider

Polecane - wpisz "nie" jeśli nie chcesz tego gadżetu

Obserwuj bloga przez email

Print Friendly Version of this pagePrint Get a PDF version of this webpagePDF
Gofry jaglane

Gofry jaglane


Gofry z mąki jaglanej. Kiedy już opanowałam idealny przepis na klasyczne gofry (tu go znajdziesz), przyszła pora na tymczasowe rozstanie z mąką pszenną. Skoro już tak mocno postanowiłam, a gofrów się chciało, to nie było rady, trzeba było szukać innych rozwiązań. 

Gofry z mąki jaglanej (niektórzy robią też z gotowanej kaszy jaglanej, może kiedyś spróbuję) mają inną konsystencję od klasycznych. Są kruche, łamiące się i dość zapychające. Trzeba je jeść albo z mokrymi dodatkami albo dość porządnie zapijać herbatą :) Taka uroda mąki jaglanej. Mąka jaglana ma dość wysoki indeks glikemiczny i z tego co kojarzę, nie jest polecana osobom, które mają stwierdzoną insulinoodporność. 

Stewia, a ogólniej mówiąc - zamiennik dla cukru, pojawia się na blogu po raz pierwszy. Nie testowałam nigdy wcześniej zamienników w ciastach i na pytania: czy można zamiast cukru dać stewię/ ksylitol/ erytrytol, szczerze odpisywałam: nie wiem, nie stosowałam. Pierwszy raz więc w 10-letniej historii bloga, mogę napisać: tak można dodać stewię do gofrów :) I mleko roślinne zamiast krowiego. I mąkę jaglaną zamiast pszennej. Ale pamiętajcie proszę, że to nie będą gofry z budki nad morzem ani te najlepsze z Polanicy ;)


Składniki: 
  • 150 g mąki jaglanej 
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka stewii lub cukru 
  • 3 łyżki roztopionego oleju kokosowego (lub masła) 
  • 2 jajka
  • 250 ml mleka (zwykłego lub roślinnego)
  • szczypta soli
Przygotowanie:
  1. Do miski wsypujemy mąkę, dodajemy proszek, stewię lub cukier. Dodajemy mleko, jajka, roztopiony tłuszcz i szczyptę soli. 
  2.  Mieszamy za pomocą drewnianej łyżki lub mikserem na niskich obrotach.  
  3. Nagrzewamy gofrownicę i smarujemy wewnątrz olejem. 
  4. Wlewamy ciasto i pieczemy przez 10 minut (mam gofrownicę taką zwykłą, więc u mnie pieczenie dwóch gofrów trwa 10 minut, ale to głównie zależy od mocy). 
  5. Przed pieczeniem kolejnych gofrów ponownie smarujemy gofrownicę niewielką ilością oleju.  
  6. Gofry są dość kruche, więc dobrze, jeśli dodatki są "mokre", czyli np. syrop klonowy, owoce z sokiem itp. 
  7. Smacznego! 


Chleb z ziaren i nasion

Chleb z ziaren i nasion

chleb zmieniający życie

Na ten chleb jest tylko jeden przepis i po raz pierwszy zaprezentowała go na swoim blogu My new roots Sarah Britton., jako The life changing loaf of bread. W Polsce jest popularny jako chleb zmieniający życie. Znajdziecie go na wielu stronachMam nadzieję, że nie popełniłam większego błędu nie nazywając go w ten sam sposób. Zwyczajnie ta nazwa mi nie leży. 

Ale sam chleb jak najbardziej. Piekłam go już kilka razy, ale pomijałam magiczny składnik - nasiona babki płesznik. Chleb był smaczny i nie tracił wiele na wartości, ale niemiłosiernie się kruszył. Namoczone nasiona plus dodatkowo siemię lniane, dają klej, który scala pozostałe składniki. W chlebie nie ma ani jajka, ani mąki. Są płatki (w oryginale owsiane), ja zdecydowałam się na gryczane, stąd środek chleba wygląda nieco inaczej niż oryginał, a sam smak jest lekko gryczany, co od razu wyczuła moja koleżanka, kiedy poczęstowałam ją kromką. Chleb można przechowywać w temperaturze pokojowej, dla mnie taki bochenek wystarcza na cały tydzień. Zawijam w papier do pieczenia i leży w kuchni. Dobrze się również mrozi. 

Po świętach zmieniłam trochę kurs kulinarny. Grudzień był mocno rozpustny, a wcześniejsze miesiące nie wiele lepsze :) Kocham gluten, drożdże i mam słabość do czekolady. Kiedy jednak waga zaczyna pokazywać nie te cyfry, które powinna, biorę się za siebie i nie ma zlituj. Nie chcę doprowadzić się do stanu sprzed sześciu lat (tu link), bo wiem jak było wtedy i jak było po zrzuceniu balastu. Nigdy nie byłam szczypiorkiem i nie będę, ale rozmiar 38 to jest to, co mi bardzo pasuje. A że jestem po 40-tce to też już wiem, że bezkarnie zjedzona drożdżówka po wykładach to nie to samo co drożdżówka zjedzona między śniadaniem a obiadem teraz :) 

Nie znoszę diet jako takich. Muszę jeść to, co lubię i nie wyobrażam sobie gotowania według rozpiski. Staram się więc szukać fajnych rozwiązań (jak ten chleb zamiast klasycznego białego), ale nie oznacza to, że zwykłej bułki czy chleba nie zjem. Zjem, ale mniej niż w grudniu :)


Składniki:
na keskówkę o wymiarach ok. 12 x 28 cm
  • 135 g ziaren łuskanego słonecznika
  • 90 g siemienia lnianego 
  • 30 g orzechów laskowych, migdałów lub orzechów włoskich 
  • 35 g nasion dyni 
  • 145 g płatków owsianych górskich (dałam gryczane)
  • 2 łyżki nasiona chia
  • 4 łyżki nasion babki płesznik (lub 3 łyżki jeśli nasiona są sproszkowane)
  • 1 łyżeczka soli 
  • 1 łyżka syropu klonowego lub płynnego miodu
  • 3 łyżki oleju kokosowego lub masła ghee
  • 350 ml wody 
Przygotowanie:
  1. Wszystkie suche składniki mieszamy w jednej misce. Dolewamy wodę, roztopiony olej lub masło i syrop klonowy (lub miód). 
  2. Dokładnie mieszamy. Jeśli masa jest zbyt sucha, można dodać 1-2 łyżki wody.
  3. Keksówkę wykładamy papierem do pieczenia i przekładamy masę. Wygładzamy z wierzchu i odstawiamy na minimum dwie godziny, a najlepiej na całą noc. 
  4. Piekarnik nagrzewamy do 180ºC, wkładamy formę z chlebkiem i pieczemy przez 30 minut. Po tym czasie wyciągamy z piekarnika, delikatnie wyjmujemy z papierem z formy i wkładamy do piekarnika (na kratkę) ponownie na kolejne 30 minut. 
  5. Chleb powinien ładnie się zarumienić z wierzchu i po bokach. 
  6. Odstawiamy do wystudzenia. 
  7. Przed krojeniem można odwrócić górą do dołu (tak się lepiej prezentuje). 
  8. Smacznego!
chleb zmieniający życie

chleb bez mąki


Sałatka z mandarynką i awokado

Sałatka z mandarynką i awokado

sałatka wiosenna

Dziś zapraszam na bardzo niedokładny przepis. Nawet nie napisałam nic o wykonaniu, bo wydaje się zupełnie zbędne. Składniki wystarczy ułożyć na talerzu i skropić tym, czym lubicie najbardziej. Może to być sos ziołowy, winegret, może to być balsamico. Ja najpierw skropiłam sokiem z granatu, a następnie oliwą truflową. 

Od kiedy odkryłam sałatkę na bazie czterech składników (zielone, owoc, bakalie, ser), kombinuję z dodatkami ile wlezie. Nie ma dla mnie lepszej sałatki do grilla, na lunch, do pracy i o 13.00 na pracy zdalnej. Zamiast mixu sałat - daję teraz młode listki (kupuję w Lidlu). 

Drugie odkrycie to ser z rodzynkami albo morelami, też z Lidla. Nie jest to reklama. Ten ser smakuje jakoś tak świątecznie. Nie mam opakowania, żeby doczytać z czym on dokładnie jest, bo sery przekładam do specjalnego pojemnika. Ten pojemnik kiedyś chciałam już kiedyś wyrzucić, bo mi zagracał szufladę, a ze względu na kształt nie chciał współpracować z innymi pojemnikami ;) A teraz przeżywa drugą młodość, a ja dziękuję (sobie) w myślach, że jednak go zostawiłam. 

I tymi oddanymi/wyrzuconymi rzeczami często tak właśnie jest. Myślę - nie będę używać, oddaję. A dwa dni później dokładnie tej rzeczy szukam i jest mi ona niezbędna. Przykład z ostatniego tygodnia: zimowe spodnie Franka i taka rynienka plastikowa do elektrycznego opiekacza. Nigdy z niej nie korzystałam, wyrzuciłam. Wczoraj szukałam, bo grillowałam bakłażany... 

Ale do brzegu, czyli do sałatki. Ostania rzecz to oliwa truflowa. Tylko moja, bo nikt inny nie jest w stanie znieść jej smaku i zapachu. Kupuję więc w jak najmniejszych buteleczkach. Ale zdaję sobie sprawę, że nie każdy lubi, więc według gustu, bo wiadomo, że o gustach się nie dyskutuje. 


Składniki: 
  • ulubiona sałata, roszponka, młode listki, rukola, kiełki 
  • 1/2 awokado 
  • 1/2 owocu granatu
  • 1 mandarynka
  • kilka plastrów podsmażonej szynki szwarcwaldzkiej 
  • orzechy 
  • ulubione sery (u mnie trzy rodzaje: z pesto, z morelami i cheddar)
  • sok z owocu granatu 
  • ulubiona oliwa (u mnie truflowa) lub balsamico 

Sałątka z granatem

Zdrowa sałatka


Ziemniaki Hasselback

Ziemniaki Hasselback

ziemniaki hasselback

Jako pierwsze na blog w tym roku wjeżdżają pieczone ziemniaki Hasselback. Ich nazwa pochodzi od szwedzkiej restauracji Hasselbacken ze Sztokholmu. Pierwszy raz zaserwował je szef kuchni Leif Elisson w 1953 roku. Choć mi ich nazwa zawsze będzie kojarzyć się z Davidem Hasselhoffem ;)

Ziemniaki podpiły stoły na całym świecie. Znajdziecie ich mnóstwo w internecie, są bardzo łatwe w przygotowaniu, a efekt WOW gwarantowany. Kiedyś układałam w miarę małe ziemniaki na łyżce i kroiłam ostrym nożem tak, żeby nie docinać do końca. Ale jest zdecydowanie lepszy sposób, który pozwala też idealnie pokroić większe ziemniaki. Wystarczy wziąć dwie pałeczki do sushi, położyć na nie ziemniaka i nacinać pasterek po plasterku.

Te ziemniaki nie potrzebują wielu przypraw. Wystarczy oliwa, sól, ew. mielona papryka. Idealnym dodatkiem zawsze będzie gałązka świeżego rozmarynu, położona obok pieczących się ziemniaków.  

ziemniaczki hasselback

Składniki:
na 4 porcje
  • 8-10 ziemniaków średniej wielkości 
  • 3 łyżki oliwy lub dobrego oleju
  • 1 łyżeczka soli
  • świeży rozmaryn
  • ew. 2-3 ząbki czosnku 
  • ew. 1 łyżeczka papryki (słodkiej lub pół na pół słodkiej i ostrej)
Przygotowanie:
  1. Piekarnik nagrzewamy do 220 st. C. 
  2. Ziemniaki dobrze myjemy. Każdego ziemniaka układamy na dwóch patyczkach do sushi i nacinamy w plastry, zatrzymując nóż na patyczkach.  
  3. Przygotowujemy naczynie żaroodporne lub blaszkę do pieczenia (można ją wyłożyć papierem do pieczenia). 
  4. Ziemniaki smarujemy oliwą za pomocą miotełki lub w dłoniach. Posypujemy solą i ew. innymi przyprawami. 
  5. Układamy je w naczyniu nacięciami do góry. Pomiędzy dajemy gałązki rozmarynu i ząbki czosnku. 
  6. Temperaturę zmniejszamy do 200 stopni (grzałka góra i dół), pieczemy ziemniaki ok. 50 minut. Powinny być w środku miękkie, a zezłocone na zewnątrz.
  7. Smacznego!
Ziemniaki Hasselback

Ziemniaki Hasselback


Krajanka cynamonowa ze śliwką

Krajanka cynamonowa ze śliwką


To ciasto upiekłam jeszcze w listopadzie, czekało grzecznie na swoją kolej. Krajanka cynamonowa z mąki razowej i mielonych migdałów, przekładana suszoną śliwką z cynamonem. No czy to już nie brzmi dobrze? 

Najlepsza na drugi dzień. Zdjęcia zrobiłam zaraz po upieczeniu, ciasto było ledwie lekko przestudzone, więc trochę się rozsypywało. Zdecydowanie moje smaki. Dobrze, że pozostałym trzem osobom z mojego gospodarstwa domowego też smakowało, bo zjadłabym na dwa razy całość. 

Jeśli szukacie "innego" ciasta na święta, ale ciągle w klimacie zimowym, to naprawdę ciacho polecam. Tak sobie myślę, że lukier z soku z pomarańczy i cukru pudru byłby bardzo wskazany. 



Składniki:
na foremkę 20x20 cm
  • 110 g masła
  • 90 g cukru trzcinowego
  • 1 jajko 
  • 200 g mąki pszennej razowej 
  • 70 g mielonych migdałów lub orzechów
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli 

    do przełożenia:

  • 300 g suszonych śliwek 
  • 1 płaska łyżeczka cynamonu 
  • ok. 1/2 szklanki wody 
Przygotowanie:
  1. Z mąki, zimnego masła i pozostałych składników zagniatamy ciasto i wkładamy do lodówki na ok. pół godziny. 
  2. Śliwki zalewamy wodą (mniej więcej pół szklanki, śliwki powinny być dosłownie zamoczone), doprowadzamy do wrzenia i gotujemy ok. 2-3 minut. Jeśli wody jest sporo, to nadmiar odcedzamy, a ostudzone śliwki miksujemy z dodatkiem cynamonu. 
  3. Ciasto dzielimy na dwie części. Blaszkę o wymiarach 20 x 20 cm wykładamy papierem do pieczenia lub smarujemy masłem. 
  4. Rozwałkowujemy jedną część i układamy na blaszce. Rozsmarowujemy śliwki i układamy na masie drugą część ciasta. 
  5. Pieczemy ok. 40-45 minut w piekarniku nagrzanym do (180 st. bez termoobiegu), Ciasto powinno się ładnie zabrązowić. 
  6. Ostudzone posypujemy cukrem pudrem.
  7. Smacznego!






Orzeszki

Orzeszki

orzeszki

Orzeszki to smak dzieciństwa. Kojarzę je bardziej ze weselami niż z Bożym Narodzeniem, stały na stole wśród innych ciasteczek i kusiły swoim kształtem. Smak ich jest niezapomniany, ciasto kruche i krem maślany, często z orzechami w środku. 

Foremki kupiłam w sklepie internetowym wiosną tego roku, ale dopiero niedawno wykorzystałam po raz pierwszy. Zrobiłam jednak jeden błąd - kupiłam jedno opakowanie, a w opakowaniu jest 10 foremek, co oznacza, że jednorazowo w piekarniku mogę upiec jednocześnie zaledwie 5 ciasteczek. Zabawy miałam więc trochę, bo wyciągałam gorące, musiały wystygnąć i dopiero po chwili mogłam piec kolejne. Jeśli więc zamierzacie kupić foremki - to polecam od razu większą ilość, aby za jednym razem móc upiec więcej. 

Są jeszcze takie specjalne patelnie, jednak nie miałam z nimi do czynienia i ciężko mi powiedzieć jak się sprawdzają. Są też formy silikonowe i coś jak gofrownice, ale ich też nie testowałam. Te moje foremki kosztują grosze i też dają radę, orzeszki piecze się na tyle rzadko, że spokojnie wystarczą te zwykłe metalowe. 

Krem zrobiłam z masła, kajmaku, mleka w proszku i mielonych orzechów. Bomba kaloryczna straszna. STRASZNA. Ale jaka dobra... :) 


Składniki na ciasto:
  • 250 g mąki pszennej
  • 50 g mąki ziemniaczanej 
  • 200 g masła
  • 1 jajko 
  • 60 g cukru pudru
  • 1 łyżka kwaśnej śmietany 
Przygotowanie:

  1. Na stolnicę przesiewamy mąkę, dodajemy posiekane schłodzone masło i resztę składników.  Wyrabiamy jednolite i dość elastyczne ciasto. 
  2. Ciasto owijamy w folię spożywczą i wkładamy na ok. 30 minut do lodówki. 
  3. Następnie odkrawamy po kawałku, rozwałkowujemy na ok. 0,5 cm grubości i okrągłą foremką wycinamy kółka. 
  4. Foremki przed pierwszym pieczeniem lekko nacieramy w środku olejem i dociskamy ciasto (po jednym kółku na pół orzeszka). 
  5. Foremki z ciastem umieszczamy na blaszce i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez ok. 10-12 minut. Ciasto powinno się ładnie zrumienić. 
  6. Upieczone orzeszki przekładamy do miski lub na kratkę, a czynności z pieczeniem powtarzamy do momentu, aż skończy się nam ciasto. 
Składniki na krem:
  • 200 g masła
  • 200 g masy kajmakowej 
  • 100 g zmielonych orzechów włoskich 
  • ew. 3-4 łyżki mleka w proszku
Przygotowanie:
  1. Masło ucieramy i dodajemy po jednej łyżce masę kajmakową, a następnie mielone orzechy i ew. mleko w proszku. 
  2. Kremem napełniamy jedną połówkę, zamykamy orzeszka drugą. Orzeszki odkładamy na kilka godzin w chłodne miejsce, aby masa stężała. 
  3. Posypujemy cukrem pudrem. 
  4. Smacznego!
ciastka orzeszki

orzeszki przepis


Copyright © bistro mama , Blogger