Print Friendly Version of this pagePrint Get a PDF version of this webpagePDF

środa, 22 października 2014

Paluchy drożdżowe z rozmarynem

 

W drugim dziecku cudowne jest to, że nie rodzi się egoistą. Może to zbyt górnolotne słowa, ale  coś w tym jest. Obserwuję z podziwem jak naturalne jest dzielenie się z rodzeństwem u młodszego dziecka. Odkrywam, że drugie dziecko naturalnie ma to, czego pierwsze dziecko uczy się od rodziców. Być może się mylę, być może to tylko zbieg okoliczności. Tak jakoś jest, że dając Frankowi cokolwiek do ręki, on wyciąga drugą łapkę i mówi "i jesie dla Hani". W sklepie, kiedy odciągam go od półek ze słodyczami, on łapie lizaka i krzyczy "dla Hani jesie, dla Hani!". 

Hania, jako pierwsze dziecko, dzielenia się z innymi uczyła się z czasem. I nie ukrywam, że do tej pory zdarzają się sytuacje, kiedy skarży się w domu, że koleżanka malowała jej pisakami a swoimi nie. Tłumaczymy, że powinna się cieszyć, że to takie koleżeńskie bardzo jest. Ostatnie dni spędzamy razem w domu, dopadło nas jesienne przeziębienie i z niemałym wzruszeniem obserwuję, jak Hania dzieli ciasteczka na dwie kupki. Jedną dla siebie, drugą dla Franka. Będzie się cieszył, kiedy wróci ze żłobka. 

Paluchami drożdżowymi można się z kimś podzielić, albo zjeść samemu. Takie coś z niczego i bardzo przy okazji. Z dodatkami lub bez. Oryginalny przepis to przepis na tarallini z pieprzem z książki Sigrid Verbert "Smakowite prezenty". Smakowały mi z pieczoną ricottą z dodatkiem rozmarynu i chili. 


składniki:

na ok. 20 sztuk

  • 500 g mąki 
  • 100 g oliwy z oliwek
  • 100 g wina białego
  • 140 g wody
  • 10 g drożdży
  • 1 płaska łyżeczka soli
  • 2 płaskie łyżeczki suszonego rozmarynu 
  • 2 płaskie łyżki startego sera (np. cheddar)

Do mąki dodajemy skruszone drożdże oraz wodę, wino i oliwę. Dosypujemy sól, rozmaryn i starty ser. Wyrabiamy na gładkie i ciągliwe ciasto (nie powinno się jednak przyklejać do rąk). Zostawiamy do wystygnięcia na godzinę, po czym odrywamy małe kawałki, formujemy z nich rulony o średnicy 1 cm i długości ok. 15-20 cm. Składamy na pół i skręcamy wokół siebie dwa kawałki ciastka. 

W garnku zagotowujemy wodę i na wrzątek wrzucamy po 5 paluchów, które wyjmujemy łyżką cedzakową jak tylko zaczną wypływać na powierzchnię. Odstawiamy do wysuszenia i pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 20 minut, a następnie w temperaturze 150 stopni przez kolejne 15-20 minut. 

Smacznego!


niedziela, 19 października 2014

Gęsty solony sos karmelowy



Weekendy są na wagę złota. Z  jednej strony zawsze mam wielkie plany a z drugiej czas ucieka dwa razy szybciej niż w dni robocze. Pierwszy weekendowy przystanek to piątkowy wieczór. Dzikus jestem, bo właśnie w piątkowe wieczory najmniej lubię wychodzić. Choć jak już wychodzę, to właśnie w piątek, taki paradoks :) Lubię celebrować ten wieczór, napisać zaległy post, przeczytać książkę, obejrzeć film. Obowiązkowo w piżamce i szlafroku w grochy. Takie zwykłe czynności, ale w piątek nabierają innego znaczenia. 

wtorek, 14 października 2014

Naleśniki ze szpinakiem i sadzonym jajkiem


U mnie znowu naleśniki. Tym razem ze szpinakiem, choć kilka placków odłożyłam do zrolowania z powidłami. Naleśniki to dla mnie czysta postać comfort food, czyli jedzenia sentymentalnego, prostego, kojarzonego często z dzieciństwem, bezpieczeństwem... Potrawy comfort food są idealne jesienią, kiedy wieczory stają się coraz dłuższe, jesienno-zimowe przesilenie puka do drzwi, a temperatury na zewnątrz nie zachęcają wystawienia nosa za drzwi. 

sobota, 11 października 2014

Naleśniki z budyniem waniliowo-cynamonowym i karmelizowaną gruszką

 

Mam pamięć do potraw lepszą niż do numerów telefonów, rejestracji samochodowych i ludzkich twarzy. Parę dni temu minęłam na ulicy koleżankę ze studiów i patrząc jej prosto w oczy poszłam dalej. Po chwili do mnie dotarło, że nie powiedziałam jej "cześć"! Nie wiem co ona o mnie pomyślała, ale na pewno było to coś, co mieści się w kategorii gburowatość ;)