Print Friendly Version of this pagePrint Get a PDF version of this webpagePDF

niedziela, 24 kwietnia 2016

Sałatka z grillowanymi szparagami i jajkiem w koszulce



Chodzi mi ciągle po głowie piosenka "Małe rzeczy" Sylwii Grzeszczak "Cie-szmy się z małych rze-czy, bo wzór na szczę-ście w nich zapisa-ny jeest! Jestem święcie przekonana, że takie małe rzeczy, małe szczęścia codzienne, dają nam energię, siłę, uśmiech i siłę do działania. Do działania na co dzień, rzecz jasna, nie mam tu na myśli wyczynowego wspinania się na Rysy w japonkach ;) 

Ile osób, tyle definicji szczęścia. Dla jednych to wyprawa życia do Nowej Zelandii, nowy samochód albo jakikolwiek samochód, poranny trening, pewność, że pensja jest stała, dziecko w drodze... No wymieniać można bez końca. Bez końca można też można za czymś tęsknić, idealizować, myśleć co by się mogło mieć a czego się nie ma, a przy okazji nie widzieć tego, co tuż obok. 

Te małe rzeczy, które sprawiają, że dzień piękniejszy, dają mi właśnie poczucie szczęścia. To nie jest tak, że płynę na modnej coachingowej fali, tylko od dawna doceniam to co mam na co dzień, choć nieraz mąż tak zdenerwuje, że przez trzy dni nie gadałabym z nim, ale na szczęście on nie umie się gniewać, bo ja to co innego :) A tu podłoga się lepi, kosz z praniem się nie domyka, dopiero co posprzątałam, a na stole znowu klocki lego, kolejny raz nie doczytałam czegoś w zeszycie informacyjnym Hani, w pracy podkurzą, bo znowu coś nie po czyjejś myśli, w weekend zamiast spać do 10.00, no dobra do 8.30, Franek nas budzi o 6.45. I nie powiem, wkurzam się, chodzę naburmuszona i klnę po nosem.

Ale. Ale idąc rano do pracy zobaczę dziecko w wózku, zakochaną parę na przystanku, kogoś znajomego spotkam po drodze... jeszcze w domu przytulę ciepłe ciałka (choć za chwilę będę się złościć, bo ubierać się nie chcą), posprzątam, książkę wieczorem poczytam, kwiatów świeżych do domu przyniosę, w korkach nie stoję, a po drodze z pracy kupię pierwsze w tym roku szparagi, o! Takie to moje małe szczęścia. A szczęściem gratis jest w tym wszystkim, że nikt oprócz mnie w domu szparagów nie je. Taki pęczek to mam więc na dwa albo nawet i trzy obiady :)


Składniki:
na dwie niewielkie porcje
  • sałata masłowa/lodowa lub mix ulubionych sałat 
  • 100 g wędzonego pstrąga (kupuję filet i podgrzewam w
  • 1/2 pęczka zielonych szparagów
  • prażone pestki dyni i sezam do posypania
  • 2 łyżki oliwy 
  • sól 
  • 2 jajka (przepis poniżej)  
  • ew. sos winegret ale żółtko jajka zastępuje w tej sałatce najlepszy sos :)
Przygotowanie:
  1. Szparagi myjemy, przycinamy łodygi i obieramy dolne części. Rozkładamy ja na desce do krojeni, skrapiamy dość obficie oliwą i solimy. 
  2. Rozgrzewamy patelnię grillową i układamy na niej szparagi jeden obok drugiego.  Podsmażamy szparagi z każdej strony. Potrzebują dosłownie 10 minut. 
  3. W misce lub na talerzu rozkładamy sałatę, układamy na niej podgrzanego wędzonego pstrąga, pokrojone na mniejsze kawałki grillowane szparagi, posypujemy pestkami dyni i sezamem.
  4. Na wierzchu układamy jajko w koszulce i podajemy.
jajko w koszulce:
  •     2 jajka (po jednym na osobę)
  •     2 łyżki octu
  •     woda (ok. 1 litra)
Przygotowanie:
  1. Wodę doprowadzamy do wrzenia, dodajemy ocet. 
  2. Każde jajko osobno wybijamy na miseczkę (ponoć tak trzeba, choć ja wybijam bezpośrednio do wody, tylko robię to bardzo delikatnie) i ostrożnie, trzymając miseczkę tuż nad powierzchnią, przelewamy jajko do wody. 
  3. W razie potrzeby brzegi białka delikatnie ogarniamy łyżką, tak aby ładnie się ułożyło wokół żółtka. Powtarzamy czynność, jeśli gotujemy więcej jajek.
  4. Smacznego!


wtorek, 19 kwietnia 2016

Burak, rukola i feta!



Takie nic. Coś z niczego. A pyszne i dla oka przyjemne. W trzy minuty dosłownie, no chyba, że buraki trzeba upiec :) Ale wiecie... czasy takie, że nawet jajka gotowane na miękko albo na twardo, do wyboru i koloru, można kupić w supermarkecie. Można i parowane buraki. Kupuję czasami i jeżeli w składzie nie mają nic oprócz buraków i wody, to będę kupować nadal ;) Duże ułatwienie i oszczędność czasu.

sobota, 16 kwietnia 2016

Opolska Dzioucha - fartuszek


Kiedyś napisała do mnie Sandra. Jak się okazało - koleżanka z pracy, z którą służbowo zamieniłyśmy może dwa zdania, ale i autorka wyjątkowego projektu. Zapytała, czy zgodziłabym się na na kilka zdjęć w fartuszku, który został zaprojektowany przez opolskich twórców i wykonany z wysokiej jakości tkaniny. 

czwartek, 7 kwietnia 2016

Ciasto bananowe



- Mamo a kupisz mi wyrzutnię?

*******

- Franuś co było na obiadek w przedszkolu?
- Nie mogę Ci powiedzieć!
- A to dlaczego?
- Bo nie dałaś mi grabi... przedwczoraj!