Navigation Menu

Print Friendly Version of this pagePrint Get a PDF version of this webpagePDF

środa, 9 października 2019

Leśny Bar w Czechach

Leśny Bar Czechy

Przed nami najprawdopodobniej ostatni ciepły weekend tej jesieni, choć kto wie... może jeszcze koniec października i początek listopada mile nas rozczaruje? Jak zwykle przeboleć nie mogę, że lato śmignęło, a przecież niedawno był maj i w wazonie miałam fioletowy bez. Z pudełek wyciągałam sandałki, a tu już pora na sztyblety i cieplejsze kurtki. 

Ale do brzegu.. a raczej do baru. Do baru w lesie. 

Jest takie magiczne miejsce w Czechach, niedaleko polskiej granicy, o którego istnieniu wiedziałam już jakiś czas i w końcu w piękny wrześniowy tegoroczny weekend wybraliśmy się na rodzinną wyprawę do południowych sąsiadów. 

Bar znajduje się w lesie. I niby nic w tym dziwnego, ale to jest bar bez barmana! Nie ma w nim obsługi, wszystko działa dzięki czeskiemu leśnikowi, który codziennie zaopatruje bar w napoje i kiełbaski, rozpala ogień w palenisku, odchodzi i liczy na ludzką uczciwość. 

Rozpoczynając pieszą wędrówkę, można pożyczyć kijki do nordic walkingu. Wystarczy wrzucić 10 "kacieesów" do skrzyneczki zawieszonej na drzewie. 


Zanim jednak dojdziemy do miejsca z kijkami, napiszę jak dostać się do tego punktu. Z Opola pojedziemy przez Nysę lub Prudnik. Polecam pierwszą trasę, bo z Prudnika do Opola ciągle jest objazd, a jadąc przez Nysę można przy okazji odwiedzić jeszcze jeden z turystycznych punktów (Paczków, Otmuchów lub czeski Javornik). Wybraliśmy Javornik, tam odwiedziliśmy zamek, zjedliśmy obiad i udaliśmy się w dalszą drogę do Leśnego Baru. Tym samym nie skorzystaliśmy z pieczonych kiełbasek, bo nasze brzuchy wypełniał smażony syr ;) 

Będąc już w miejscowości Lipova Laznie, kierujemy się na Horni Lipova i jedziemy do końca, aż dojedziemy do wiaduktu kolejowego. Przed tym wiaduktem zostawiamy samochód i dalej idziemy na piechotę. Po drodze mijamy kilka domostw i dochodzimy do leśnej dróżki, przy której trafiamy na oznakowanie z pierwszego zdjęcia. Od parkingu do Leśnego Baru mamy jakieś 2 km przyjemnej spacerowej trasy, lekko pod górkę. Nie da się zabłądzić :)



Na miejscu czeka na nas wiata, rozpalone ogień w wyznaczonym miejscu, sporo ławek i oczywiście atrakcja w postaci bezobsługowego baru. Największym hitem jest system chłodzenia piwa :) Na miejscu można zaparzyć sobie herbatę, kawę, jest nawet mleczko i cukier. W turystycznej lodówce znajdziecie kiełbaski, które można upiec w wyznaczonym do tego miejscu. Jest też chleb, musztarda, soczki dla dzieci... Czego chcieć więcej?

Na deskach zostały zamieszczone cenniki, a "kasa" znajduje się tuż przy wiacie. Jeśli ktoś potrzebuje wziąć resztę, to drobne znajdzie w puszcze pod "kasą". Fajne, nie? :) Takie proste, a sprawia, że wiara w ludzi rośnie i takie miejsce istnieje, ma się dobrze i przyciąga coraz więcej turystów. 

TUTAJ poczytacie jak powstał Leśny Bar. 

czechy leśny bar








środa, 25 września 2019

Nussecken - orzechowe trójkąty

orzechowe trójkąty

Pierwszy raz spróbowałam tych pysznych trójkątów w Stodole Farskiej w Biedrzychowicach. Usłyszałam wtedy, że są to "nuseki" i bardzo starałam się, żeby tę nazwę dobrze zapamiętać :) Kilka tygodni później, kiedy panie z Biedrzychowic wydały swoją książkę kulinarną, doczytałam, że prawidłowa nazwa brzmi nussecken. A że ja z językiem niemieckim nigdy się nie polubiłam, to wyszło jak wyszło :) 

piątek, 13 września 2019

Sernik Izaura

Sernik Izaura

Sernik Izaura, ciasto Izaura lub po prostu sernik z murzynkiem.Choć od dzisiaj u mnie: sernik z dromaderem. Widzicie też to co ja? 

Ten sernik pamiętam z dzieciństwa. Podczas wakacji piekłam z koleżanką w prodiżu, a ser barwiłyśmy na różne kolory. Koleżanka była z Gliwic, przyjeżdżała do swojej babci na wakacje na wieś i przywoziła mi z miasta różne nowości. Na przykład niemieckie BRAVO, kupione na targowisku z rozkładanego łóżka polowego. I ja dziewczyna ze wsi mogłam zobaczyć jak mieszka Thomas Anders i jego żona Nora. Wywiadu niestety, nie byłyśmy w stanie przeczytać po niemiecku. 

piątek, 30 sierpnia 2019

Placki z cukinii

placuszki z cukinii

Placki z cukinii to najbardziej lubię takie, jak pamiętam z dzieciństwa. Bo jak inaczej? Czyli cukinia pokrojona w plastry, zanurzona w cieście naleśnikowym i podsmażona na złoty kolor. O, taka jak TU. Jednak z czasem, a zwłaszcza od kiedy mamy własną cukinię, trzeba było wprowadzić do menu trochę więcej urozmaiceń. 

sobota, 17 sierpnia 2019

Kulki z mleka w proszku

bombki z mleka w proszku

Kulki, bombki, kusiki (czyli całuski), bałwanki, chopki.

I którą nazwę tu wybrać? Aaaaa, jeszcze słyszałam dziś od jednej pani przez telefon: "panienki". Ale panienki, jak to panienki, są bardziej skomplikowane, bo składają się z dwóch takich kulek, zatopionych w czekoladzie i obtoczonych w wiórkach kokosowych. 

Facebook