Print Friendly Version of this pagePrint Get a PDF version of this webpagePDF

czwartek, 20 lipca 2017

Ogórki kiszone


Specjalistką od przetworów nie jestem. Brak czasu, dużo roboty przy tym - tak to sobie tłumaczę. A tak naprawdę myślę, że widocznie wcześniej nie byłam gotowa, miałam w dodatku traumę z dzieciństwa związaną z właśnie z ogórkami. Musiałam z mamą nosić w konewkach wodę i podlewać te nikomu do szczęścia nie potrzebne, rosnące zdecydowanie za szybko, zielone ogórki, których szczerze nie lubiłam. 

Za to taki ogórek ze szklarni, to było coś! Lepszy w smaku, bez goryczki. Mizeria była z niego pierwsza klasa. A nie taka jak z tych ogrodowych konusów. Tylko do słoików się nadawały, a te słoiki to trzeba było parzyć, sprawdzać czy aby gdzieś nie uszczerbione. Później mycie ogórków, krzaki kopru, które zajmowały cały stół i nie było miejsca na mój zeszyt ze złotymi myślami, jeszcze korzenie śmierdzącego chrzanu i jeszcze czosnek! 

I tak musiało minąć 20 lat (to jeszcze kilkanaście czy już kilkadziesiąt???), żeby mała Justysia stała się dorosłą Justyną i zrozumiała, że domowe kiszone ogórki to jeden z największych domowych rarytasów. Nie wiem kto wymyślił, że właśnie tak trzeba - słona woda, czosnek, koper i chrzan. Tak proste, tak tradycyjne i tak bardzo polskie. 

W zeszłym roku zrobiłam kilkanaście słoików. Wyszły pyszne. Twarde, chrupiące, idealne w smaku. A tak się bałam, że czegoś dam za dużo, czegoś za mało. I jeśli ktoś jeszcze nie próbował domowego kiszenia - mówię, że warto spróbować. Najważniejsze są proporcje wody i soli, a to czy damy o dwa ząbki czosnku za dużo czy za mało, to już ma mniejsze znaczenie. Na szczęście mam na działce swój chrzan i wielką wiśnię, więc nie miałam problemu z liśćmi, które pewnie odegrały niemałą rolę, jeśli chodzi o jędrność ogórków :)


Składniki:
(ok. 10 słoików 0,9 - 1l) 

  • ogórki gruntowe
  • woda
  • sól kamienna
  • czosnek
  • koper
  • korzeń chrzanu
  • ew. liście chrzanu i liście wiśni (lub dębu)
Przygotowanie: 
  1. Ogórki myjemy. Możemy odciąć końcówki, ale nie musimy. W zeszłym roku nie obcininałam, w tym roku obcięłam.
  2. Słoiki myjemy i wyparzamy wrzącą wodą. sprawdzamy czy nie są uszczerbione, a wieczka nie mają uszkodzeń, zardzerwień itp.
  3. Na dno każdego słoika dajemy: gałązkę kopru, 2 ząbki czosnku, kawałek chrzanu (lub 2-3 listki liść chrzanu (wiśni lub dębu). 
  4. Ogórki układamy pionowo, tak ściśle jak to możliwe. 
  5. Na wierzchu układamy jeszcze raz gałązkę kopru z łodygą, 1-2 ząbki czosnku, kawałek chrzanu i 1-2 liście chrzanu, dębu lub wiśni. 
  6. Wodę należy zagotować razem z solą i proporcje są takie: 1 litr wody i 2 płaskie łyżki soli. Jeśli więc wyjdzie nam np. 10 słoików, to gotujemy ok. 9-10 l wody i dodajemy do niej 18-20 łyżek soli. 
  7. Wrzącą wodą zalewamy słoiki z ogórkami i od razu zakręcamy. Pamiętajmy o ręczniku kuchennym lub rękawicy kucharskiej, ponieważ łatwo się poparzyć :) 
  8. Odstawiamy w bezpieczne miejsce na 2-3 tygodnie. Po tym czasie ogórki będą już właściwie ukiszone. Po kliku dniach od zakiszenia natomiast, możemy się cieszyć ogórkami małosolnymi. 
  9. Smacznego!
 
 
 

czwartek, 13 lipca 2017

Lody porzeczkowe z mascarpone



Zasiadłam właśnie wieczorową porą przed komputerem i dostałam olśnienia! Przecież ja te lody mam! I wcale ich dzisiaj nie jadłam. Piszę więc i podjadam, grzesząc okrutnie o tak późnej porze. 

Lato to w ogóle czas kulinarnej rozpusty... niby gorąco, niby lekko, sałatka, dużo wody w ciągu dnia.. a z drugiej strony bach - urlop i zupełna beztroska. Kawa na śniadanie, kawa po obiedzie, a do kawki oczywiście ciasto. Zaczynam od fit śniadania, jajecznica, pomidory, ale mąż przynosi croissanty i mój ulubiony dżem pomarańczowy. I niby dla siebie to przynosi i dla dzieci, ale dobrze wie, że tego pomarańczowego dżemu nikt oprócz mnie nie tknie. Więc zajadam ciepłego rogalika na deser tuż po śniadaniu. 

A urlop to ja lubię mieć leniwy. Ale leniwy taki, że aż boli i niewielu zawodników jest w stanie to przetrwać. Trochę znajomych próbowało, polegli. Zostaliśmy na turystycznym placu boju sami i wykańczamy się wzajemnie podejmowaniem decyzji: dziś morze czy basen? Mam ogromne szczęście, że on ma takie samo podejście do wakacji jak ja. Leń, leń, leń do potęgi n-tej. Szczytem umysłowego wysiłku jest rozróżnienie kolorów w kartach UNO i znalezienie odpowiedzi na pytania Franka "mamo, czy mrówki są dobre? a pszczoły? gołębie też? 

Widzę przerażenie w Waszych oczach... i wcale się nie dziwię :) Też mnie to przeraża 😎

Ale czas lenistwa minął i obiady się same nie ugotują, porzeczki same się nie zerwą. Choć zrywanie porzeczek to moje utrapienie z dzieciństwa, bo zamiast latać z dziewczynami po wsi, mama brała dwa taborety, dwa wiaderka i nie było zmiłuj. Teraz zrywam i wspominam z niemałym sentymentem... Z pierwszego zbioru powstały lody z dodatkiem mascarpone. Tłuste, kremowe, słodko-kwaśne....


Składniki:
  • 250 g serka mascarpone
  • 200 g śmietany kremówki (36 %)
  • 6 łyżek cukru pudru (2 łyżki do mascarpone i kremówki, 4 do porzeczek)
  • 300 g porzeczek (świeżych lub mrożonych)
Przygotowanie:
  1. Porzeczki myjemy i obieramy z ogonków. Miksujemy w blenderze i dodajemy cukier puder (4 łyżki albo wg uznania). Następnie przecieramy przez sitko, aby pozostał tylko mus bez małych pestek.
  2. W szklanej misie ubijamy kremówkę, pod koniec dodajemy 2 łyżki cukru. Następnie dodajemy mascarpone i ubijamy na niskich obrotach, aż ubita śmietana połączy się z serkiem.
I wersja - lody na patyku  
Do pojemniczków (używam takich) nalewamy na przemian (wg uznania) masę z serkiem mascarpone i mus porzeczkowy. Można też zrobić trzeci kolor, czyli połączyć mus z masą, wyjdzie wtedy przyjemny róż :) Po nałożeniu ostatniej warstwy, do każdego pojemnika wkładamy drewniane patyczki. I pozostawiamy w zamrażarce na kilka godzin. Aby łatwo wyjąć lody z pojemnika lub plastikowego kubka, wystarczy włożyć go na chwilę (do wysokości lodów) do ciepłej wody.
II wersja - lody w pojemniku
Obie masy (mascarpone i mus porzeczkowy) mieszamy razem i przekładamy do plastikowego pojemnika. Mozemy również obie masy wylać naprzemiennie i lekko zamieszać łyżką.
 Smacznego!

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Tarta z łososiem i zielonym pesto



Przykład ostatniego ciasta na blogu, czyli ekspresowego z truskawkami, to dla mnie niemała motywacja, żeby tego mojego miejsca w sieci nie opuszczać, nie zaniedbywać. Tak po prostu, sami z siebie zaczęliście wklejać zdjęcia pod linkiem na FB swoich ciast. To jest chyba to, co w korporacjach nazywają feedbackiem. 

czwartek, 8 czerwca 2017

Ekspresowe ciasto jogurtowe z truskawkami



Siła tkwi w prostocie. Kolejny raz się o tym przekonuję. Po drodze do domu kupuję truskawki i myślę sobie, że fajnie jest wychodzić z pracy o 14.30 i mieć pół dnia przed sobą. Zbieram dzieci, targamy plecaki, zakupy, przedszkolne prace plastyczne, smerfy po wymianie, bawimy się chwilę na placu zabaw, spotykamy znajomych. Wracamy do domu i ciągle tyle dnia przed nami!