Print Friendly Version of this pagePrint Get a PDF version of this webpagePDF

poniedziałek, 6 lipca 2015

Faszerowana biała papryka z sosem pomidorowym


Zaczęły się wakacje. Hania odtransportowana na kilka dni do dziadków, w końcu trzeba te dwa miesiące jakoś załatać. Trochę półkolonii, trochę naszego urlopu. Ani się nie obejrzymy i będzie wrzesień.

Namawiam do korzystania z dostępnych sezonowych warzyw i owoców. Zamiast czerwonej papryki z Hiszpanii, jedzmy polską sezonową tzw. białą czy jak kto woli „igołomska” (pod tą nazwą znana jest w Małopolsce). Biała papryka jest warzywem, które zawiera mało kalorii i wiele właściwości prozdrowotnych, witamin i innych składników odżywczych.

Idealnie nadaje się do faszerowania. Jej delikatny smak nie dominuje, a podkreśla smak farszu. A farsz postanowiłam zrobić podobny jak do gołąbków, zamiast ryżu dodałam kaszy jęczmiennej pęczak. Przy stole zasiedli tym razem mężczyźni, czyli ojciec z synem J

Przepis powstał w ramach kampanii "Pora na pomidora, czyli jak tu nie kochać polskich warzyw i owoców" (www.poranapomidora.com), finansowanej ze środków Funduszu Promocji Owoców i Warzyw. 

 
faszerowana papryka:
  • 5 białych papryk 
  • 300 g mięsa mielonego (wieprzowo-wołowego)
  • 100 g kaszy jęczmienna pęczak – suchej, przed gotowaniem
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 łyżka masła
  • sól, pieprz

Papryki przecinamy na połówki, usuwamy gniazda nasienne i dokładnie myjemy. Układamy w naczyniu żaroodpornym.

Kaszę jęczmienną gotujemy w 250 ml osolonej wody ok. 15 minut. Kasza powinna napęcznieć, a woda zupełnie wsiąknąć. Można dodać do kaszy łyżeczkę masła.  

Cebulę kroimy w drobną kostkę i podsmażamy na złoty kolor na maśle, w trakcie smażenia wciskamy ząbek czosnku i podsmażamy razem przez chwilę.  

W dużej misce łączymy kaszę jęczmienną pęczak, mielone mięso i podsmażoną cebulkę z czosnkiem.  Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Tak przygotowanym farszem napełniamy połówki papryki i wkładamy na ok. 35-40 minut do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. W trakcie zapiekania można na dno naczynia wlać niewielką ilość wody. Dzięki temu upieczone papryki i farsz nie będą suche.

Gorące wyjmujemy z piekarnika, posypujemy startym żółtym serem i serwujemy z sosem pomidorowym.

sos:
  • 4-5 dojrzałych pomidorów (np. malinówek)
  • ew. 1 łyżeczka przecieru pomidorowego
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 łyżka masła
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • 2 łyżeczki śmietany
  • papryka słodka
  • suszona bazylia
  • sól, pieprz

Pomidory parzymy, obieramy ze skórki i kroimy w kostkę. Cebulkę podsmażamy w większym rondelku na maśle, dodajemy zmiażdżony ząbek czosnku. Kiedy cebulka ma już złoty kolor, dodajemy pomidory, ew. przecier  i gotujemy razem ok. 10 minut. Dodajemy mąkę ziemniaczaną (najlepiej trochę rozcieńczoną zimną wodą, aby uniknąć grudek). Doprawiamy do smaku papryką, bazylią, solą i pieprzem. Następnie całość miksujemy za pomocą blendera. Podajemy  gorący do faszerowanej papryki.

Smacznego!

 



sobota, 4 lipca 2015

Mango lassi



Pierwszy raz z mango lassi spotkałam się u Nigelli, później widziałam przepisy na kilku blogach, w zimie piłam herbatę o smaku mango lassi (rooibos), a niedawno zobaczyłam ten chłodzący i pożywny napój w karcie menu jednej z opolskich restauracji.

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Podwójne urodziny z konkursem. Do wygrania drukarka HP.



Wyjątkowo w tym roku późno piszę o urodzinach Hani i urodzinach bloga, bo przecież to jedno nierozerwalne święto. Od trzecich urodzin Hani właśnie wszystko się zaczęło. Wtedy zrobiłam pierwsze zdjęcia potrawom, wygooglałam „jak założyć bloga” i poszło. Od tej pory co roku robię małe podsumowanie imprezy urodzinowej Hani i kolejnego roku mojego tutaj pisania.

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Pierogi z sezonowymi owocami


 Kilka dni temu wpadłam na pomysł, żeby zabrać całą rodzinę i pojechać na czereśnie. Na te same czereśnie, które rwałam prosto z drzewa jako dziecko. Rosły przy drodze i chodziliśmy tam całą podwórkową bandą. Nie było to do końca legalne, bo ciągle słyszeliśmy, że tych drzew pilnuje jakiś pan i w końcu nam się oberwie. Dziś myślę, że historię z pilnującym panem wymyślili nasi rodzice, w trosce o nasze bezpieczeństwo. Wchodziliśmy na drzewa i rwaliśmy czereśnie prosto z gałęzi. Zdarzało się również, że łamaliśmy gałęzie… i zrzucaliśmy je na dół tym młodszym, którzy na drzewo nie potrafili się wspiąć.