Pages

Strony

Print Friendly Version of this pagePrint Get a PDF version of this webpagePDF

czwartek, 11 lutego 2016

Lemon curd. Słodko-kwaśny smak miłości :)



Będzie dzisiaj o miłości :) O moim kochliwym synu Franku. Franio jest łobuzem. Nabroi, potrąci, rozleje, wypisze Hani pisaki, przewróci się na prostej drodze, bo patrzy w bok, a idzie przed siebie. Rozleje mój lakier do paznokci, kłóci się z siostrą, bo ona jadła u babci budyń, a on był w domu i nie jadł. I potrafi jej to wypominać przez kolejne dwa dni. Na mnie też się obraża, bo trzy razy do niego mówię, że idziemy spać, a on przecież jeszcze nie chce. 

Ale jak już przemówi do mnie ten mały mężczyzna. Jak przytuli z całych sił, to wybaczam mu wszystko. WSZYSTKO! Plamy na podłodze, popisane książki, oblepiony stół modeliną... Wycieram go po kąpaniu w łazience, a on do mnie powiada:

- ładny masz mamo łańcuszek
- dziękuję synku :)
- a skąd go masz?
- tatuś mi kupił..
- też by chciałem ci kupić taki łańcuszek ale nie mam pieniędzy, niesztety...

O mój kochany! Chodziłam i powtarzałam w myślach tę scenę, rozkoszując się słowami tego małego faceta! Żeby nie było, że jest taki tylko mamusiny (a jest bardzo), to dla równowagi Franio ma w przedszkolu pierwszą prawdziwą miłość. To Pola, wyższa od niego prawie o głowę.

Na pytanie: kto jest Twoim najlepszym kolegą? Odpowiada: Pola. 
Z kim najbardziej lubisz się bawić? Z Polą. 
Kogo kochasz najbardziej na świecie? Polę (dopiero później wymienia rodzinę... ). 
Wpadają sobie w ramiona na przywitanie i równie czule się żegnają. Mam nadzieję, że będą mieli cudowne wspomnienia :)


Lemon curd ma smak slodko-kwaśny. To prawie jak miłość ;) Uwielbiam i znowu zrobiłam... Jeszcze nie wiem do czego wykorzystam. Pewnie do weekendowego (przy okazji walentynkowego) deseru. Można ponoć dłużej przechowywać w lodówce, ale według mnie to teoria, której jeszcze nikt nie udowodnił :)


Składniki:
  • 130 g masła
  • 150 g cukru
  • 3 duże jajka
  • sok z 3 cytryn
  • skórka z 1 cytryny 
Przygotowanie:
  1. Metalową miskę stawiamy na garnku, w którym gotuje się woda. Do miski na parze dajemy masło, cukier, sok i otartą skórkę z cytryny. 
  2. Lekko mieszamy do momentu, aż wszystko się dokładnie rozpuści. 
  3. Jajka ubijamy trzepaczką lub mikserem (przez kilka minut, nie muszą być ubite na puch) i powoli dodajemy do składników na parze. 
  4. Cały czas mieszamy, aż krem zgęstnieje. Trwa to mniej więcej ok. 15 minut.
  5. Gotowy krem przekładamy do słoiczków i przechowujemy w lodówce (myślę, że tak do dwóch tygodni).
  6. Smacznego!

niedziela, 7 lutego 2016

Scallion pancakes



Wyjątkowy przepis mam dziś na blogu :) Czekał na swoją realizację od 2,5 roku. Dostałam go podczas Opolskiego Festiwalu Smaków w 2013 r. od pary azjatyckich turystów. Wizyta w Opolu i udział w letnim kulinarnym szaleństwie na Rynku pewnie był dla nich niemałym egzotycznym przeżyciem :) 

wtorek, 2 lutego 2016

Serowe pączusie




Zapierałam się rękami i nogami, że żadnych pączków w domu nie będzie. Żadnego smażenia i hurtowych ilości. Ale w lodówce miałam 0,5 kg sera, bo ostatnio napisałam mężowi na liście zakupów: ser ricotta, dzięki czemu stałam się szczęśliwą posiadaczką hurtowej ilości zarówno ricotty, jak i zwykłego twarogu :) 

sobota, 30 stycznia 2016

Śniadanie podano.



Zaniemówiłam. Dosłownie. Ku uciesze dzieci i męża. Kiedy próbowałam zawołać dzieci do łazienki na wieczorną kąpiel wydałam z siebie ledwie żałosny dźwięk. Kiedy zadzwoniła do mnie koleżanka, sama stwierdziła, że "o, chyba nie możesz rozmawiać, zadzwonię później". Teściowa cztery razy powtarzała: halo, halo... i w końcu skomentowała do teścia: coś chyba nie łączy. A ja tam po drugiej stronie słuchawki krzyczałam przecież: halo, jestem!!! Znaczy zapalenie krtani mam to i "krzyczałam" jak mogłam :)