Print Friendly Version of this pagePrint Get a PDF version of this webpagePDF

wtorek, 19 lipca 2016

Placuszki z cukinii dla dzieci

 

Jeszcze przed wyjazdem na urlop otrzymałam zapytanie o chęć udziału w kampanii „Owoce i warzywa w szkole”. Odpowiedziałam, że z wielką chęcią, ale urlop, bez laptopa, bez WiFi…. ale po urlopie bardzo chętnie, bo temat dla mnie ważny.

I tak oto wracam z wpisem w temacie warzyw i owoców. Sprawa dla mnie o tyle istotna, że pomimo wielu pomysłów na fajne dania, moje dzieci święte nie są i wcale nie jest tak, że Hania do szkoły zabiera pocięte w słupki warzywa zamiast słodkich przekąsek, a Franek w przedszkolu upomina się o drugą porcję surówki. Walczę tak samo jak każdy inny rodzic o to, żeby do obiadu zechciały łaskawie zjeść porcję warzyw, żeby nie zapominały w ciągu dnia o owocach i nie myślały, że żelki w kształcie truskawek to dokładnie to samo co prawdziwe truskawki tylko trochę mniejsze.

Oczywiście na większość propozycji warzywnych (z owocami na szczęście kłopotu nie ma), jest grymas na twarzy, przeciągłe „yyyyyyy ale ja nie luuuubięęęę”. Umowę mamy stałą od lat: spróbuj, najwyżej nie zjesz. Ale nie mów, że nie lubisz skoro nawet nie wiesz jak smakuje. Od kiedy pamiętam największą walkę toczymy z pomidorami. Oboje z mężem pomidory uwielbiamy, ale nasze dzieci nie tkną, za to zupa pomidorowa, spaghetti – zawsze i o każdej porze! Więc tego się póki co trzymamy ;)

Kiedy Hania poszła do szkoły jako 6-latka, miałam wiele dylematów. Tych związanych z żywieniem również. Ale czasami okazuje się, że obawy rodziców są przedwczesne i wystarczy dać dzieciom trochę wolnej ręki, a one im mniej czują się do czegoś zmuszane, tym chętniej same próbują. Tak było z marchewką, do której długo Hani nie mogłam przekonać. A w szkole dostawała pokrojoną marchewkę w ramach akcji „Owoce i  warzywa w szkole”. I co? I wracamy często obie po szkole do domu, ja z zakupami w siatach, jej tornistrem na plecach i jeszcze z własną torebką przewieszoną przez ramię, a ona w podskokach obok mnie wyjada plasterki surowej marchewki z woreczka, niczym jakieś piniowe orzeszki! Ten obraz powtarzał się wiele razy, a ja nigdy jej nie zapytałam czy smakuje jej ta marchewka… bo gdybym to zrobiła to pewnie pomyślałaby dlaczego pytam… czy coś z tą marchewką nie tak, że miałaby jej nie smakować? Więc idziemy, pytam jak w szkole było, patrzę jak wcina ochoczo marchewkę, w środku się do siebie uśmiecham, ale udaję, że wcale mnie to rusza.

Wniosek mam z tego taki, żeby nie budować wokół warzyw negatywnej atmosfery. Nie stać nad dzieckiem z widelcem i na siłę kazać mu otworzyć buzię. Nie je papryki dzisiaj? Nie szkodzi. Może zje za miesiąc, a może za pół roku. Być może nie będzie jadło całe życie, ale może spróbuje za kilka dni? Może zamiast surowego warzywa bardziej posmakuje dziecku zupa krem albo lekkie leczo? 


Często w kuchni wracam do przepisów, które pamiętam z własnego dzieciństwa, dlatego przy okazji tej kampanii pomyślałam o placuszkach z cukinii, które przygotowywała też moja mama. Cukinia to akurat bardzo wdzięczne warzywo i mamy już własne z działki!  Lekkie i słodkawe. Do ciasta dodałam mąki ryżowej, która sprawia, że ciasto jest bardziej chrupiące. Hania placuszki zjadła z przyjemnością, choć Franek woli zapiekankę z cukinii i ryżu ;)



 
Składniki:
  • 1 jajko
  • 1 szklanka mleka
  • ¾ szklanki mąki pszennej
  • ¾ szklanki mąki ryżowej
  • sól i pieprz
  • 1 średnia cukinia
  • olej
Przygotowanie:

  1. Jajko ubijamy trzepaczką, dodajemy mleko i obie mąki, sól oraz pieprz. Ciasto powinno być dość gęste (plastry cukinii można nim bardziej smarować niż w tym cieście zanurzać).
  2. Cukinię myjemy i kroimy (nie obieramy)w plastry o grubości mniej więcej 1 cm.
  3. Każdy krążek zanurzamy w cieście z jednej strony i z drugiej (choć ciasto jest na tyle gęste, że wygodniej smarowało się nożem) i kładziemy na patelni lekko posmarowanej olejem.
  4. Smażymy po kilka minut z każdej strony, tak aby ciasto było złote, a cukinia w środku miękka.
  5. Smacznego! 



Wiele szkół podstawowych uczestniczy w programie „Owoce i warzywa w szkole”. Ta, do której chodzi moja córka, również. Dzieci otrzymują w ramach przekąsek jabłka, gruszki, truskawki, borówki amerykańskie, paprykę, marchewkę, kalarepkę, pomidorki, rzodkiewkę, soki warzywne i owocowe. Możesz zajrzeć na stronę i sprawdzić, czy szkoła w Twojej okolicy również należy do tego programu.

Zachęcam również do wspólnego obejrzenia teledysku, który promuje jedzenie warzyw i owoców wśród dzieci. Muzykę napisał Andrzej Smolik, a w teledysku wystąpili Julia Kamińska i Jarosław Boberek.

TELEDYSK:

SPOT:


Miłego słuchania, oglądania i chrupania marchewki :) 

czwartek, 14 lipca 2016

Kalafior i brokuł pod chrupiącą kołderką



Zamiast pod "chrupiącą" miałam ochotę napisać "obłędną" kołderką. Kupiłam kiedyś panierkę "panko" z myślą, że przygotuję w niej zwykłe kotlety. Mąż by mnie utłukł tłuczkiem od mięsa, gdybym mu powiedziała jaka jest różnica w cenie między panko a tartą bułką za 2,50 :) Ale jak zobaczyłam to wiedziałam, że muszę spróbować i koniec. 

niedziela, 26 czerwca 2016

Mini galette z truskawkami



Ykhm, ykhm, ykhm.. stało się więc. Moje urodziny jak co roku przyszły i poszły, zostawiając mi kolejne 365 dni na przemyślenie zachowań, życia, zmiany czegokolwiek. Kiedy jak nie teraz? Kiedy jak nie przed 40-tką? Skończyłam właśnie 39 lat i jedyne co mi nie przestaje chodzić po głowie to EURO 2016. Milik i Kapustka. Bożesz, przecież ja mogłabym być ich matką! I żebyśmy się dobrze zrozumieli, nie chodzi o to, że mogłabym być matką takich piłkarskich talentów. Chodzi o to, że mogłabym być matką chłopaków w ich wieku! I odkąd ta myśl mnie dopadła, tak odejść nie chce! 

sobota, 18 czerwca 2016

Pieczona poranna owsianka ♥♥♥


Każdego roku w sezonie, po drodze do domu kupowałam kilogram truskawek i starczało. Jak nie na koktajl to na pierogi. A teraz? Kurka, truskawki są czy chcę czy nie :) Jemy, jemy a one dalej rosną! Trochę zamroziłam, część zjadamy na bieżąco, część upycham w ciastach, a na część szukam pomysłu na bieżąco.