www.VD.pl ciastka| bistro mama bistro mama: ciastka - Wszystkie posty
Print Friendly Version of this pagePrint Get a PDF version of this webpagePDF
ciastka
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciastka. Pokaż wszystkie posty
Pierniczki bistro mamy

Pierniczki bistro mamy

najlepsze pierniczki

Te pierniczki zasłużyły na swoją własną nazwę. Mają grono swoich zwolenników, amatorów i  adoratorów. Co roku dostaję zdjęcia pierniczków wykonanych z tego właśnie przepisu i informacje, że przepis niezawodny.  Nie mam zamiaru w tym przepisie więc nic zmieniać, skoro jest perfekcyjny. 

Pierniczki oczywiście na początku są twarde, choć ze względu na to, że wykrawam je dość cienko, powiedziałabym, że bardziej kruche niż twarde. Przyprawy w nich jest - moim zdaniem - w punkt. Jednak jak ktoś lubi, to może podkręcić smak dodatkowo większą ilością cynamonu, goździków, gałki muszkatołowej czy nawet mielonego kminku. Znam takich, którzy dodają nawet pieprz.    

Nawet nie wiem skąd go mam... Pierwszy przepis na te pierniczki na blogu znajdziecie TUTAJ. One tam już są 10 lat! DZIE - SIĘĆ lat!! Szmat czasu! Jedno dziecko miało wtedy 3 lata, drugie nosiłam w brzuszku. Ups, brzucholu :) Miałam 10 lat mniej, 10 kilo więcej. W starym zeszycie, który zaczęłam prowadzić mając lat naście, zapisane są pod nazwą "pierniczki - całuski". 

Pora na "update". Dodaję do nich nazwę, dzięki której trafiacie przez wyszukiwarkę na mój blog, czyli "pierniczki bistro mama". Zgodnie jednak z zasadami języka polskiego, wypada w tytule odmienić "bistro mamę" jako przydawkę dopełniaczową. Jestem taka mądra, bo mam córkę w ósmej klasie i czasami oczy ze zdumienia otwieram, kiedy mówi mi czego się uczy na sprawdzian z gramatyki. Na przykład o zjawiskach fonetycznych jak upodobnienia wewnątrzfonetyczne wsteczne. Przyznam, że nie pamiętam tego za bardzo ze szkoły, a już na pewno nie z podstawówki... Jeśli było to w liceum, to cóż, choć język polski bardzo lubiłam, zasady gramatyki już niekoniecznie i nie wykluczam, że taką lekcję właśnie przespałam. 


pierniczki świąteczne
Składniki:
  • 800 g mąki pszennej 
  • 450 g miodu (najlepiej wielokwiatowego)
  • 150 g cukru pudru 
  • 200 g masła
  • 2 jajka
  • 2 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej
  • 40 g przyprawy do piernika (można zrobić własną)
  • 2 płaskie łyżeczki kakao
  • ew. 1 łyżka kawy mielonej 
Przygotowanie:
  1. W rondelku topimy masło z miodem. Odstawiamy do przestygnięcia. 
  2. Na stolnicę przesiewamy 500 g mąki, mieszamy z sodą i przyprawami. Dodajemy cukier, kakao i ew. mieloną kawę. 
  3. W środku robimy dołek, wbijamy do niego jajka i wolno mieszamy w dołku drewnianą łyżką.
  4. Dolewamy masło z miodem i zaczynamy zagarniać nożem, aby płynna masa nie uciekała na stolnicę. 
  5. Zaczynamy wyrabiać rękami ciasto. Podsypujemy mąką (pozostałe 300 g), aby nie kleiło się do rąk ani do stolnicy. Ciasto powinno być gładkie i elastyczne. 
  6. Dzielimy na kilka części, każdą osobno rozwałkowujemy na grubość ok. 0,5 cm i wycinamy foremkami różne kształty. Ciasto nadaje się również na ścianki domku z piernika. 
  7. Pieczemy ok. 8-10 minut w temperaturze 180 st. 
  8. Po upieczeniu studzimy i dekorujemy. 
najlepsze pierniczki


Ciastka z kawałkami czekolady

Ciastka z kawałkami czekolady

american cookies

Pisałam już kiedyś, że mój mąż jest fanem programów kulinarnych? Nie? To jakieś niedopatrzenie z mojej strony. Ogląda i czasami zdarza się, że rzuca hasłem: o, to mogłabyś zrobić! Żeby nie było, że mógłby sam zakasać rękawy i upiec, muszę od razu stanąć w jego obronie. Tak, on też wchodzi do kuchni, gotuje, sprząta  po sobie (i po mnie hehe), ale słodkich wypieków się nie tyka.  

I tak słyszę: o takie byśmy zjedli! Słyszysz? Takie mogłabyś upiec i zjedlibyśmy z lodami. Uwielbiam "takie mogłabyś zrobić". Ciastka, które przełożone są lodami nie mogą być ani za słodkie, ani za twarde, ani za bardzo płaskie, ani nie za wysokie. I jak przewidzieć ich średnicę, skoro wiem, że tego typu ciastka rozlewają się z reguły na blaszce? 

Doszłam na koniec internetu, przeczytałam zagraniczne blogi z hasłem "best cookies with chocolate chips", gdzie miara podawana jest w amerykańskich kubeczkach, której do dziś nie rozkminiłam poprawnie. Wszędzie jednak składniki powtarzały się mniej więcej te same. Masło, mąka, jajko, soda lub proszek i oczywiście czekolada. Dodałam trochę mąki owsianej (brawo ja!), połączyłam sodę i proszek, cukier miałam zmieszany, bo kiedyś do puszki z brązowym cukrem dosypałam biały i tak już zostało. 

Nie wiem czy zdjęcia oddają strukturę i konsystencję tych ciastek. Wyszły w pytę, to mało powiedziane! Zapisuję sobie składniki i ich wagę podczas pieczenia, zastanawiam się wtedy często, czy coś z tego wyjdzie. I przyznaję się - nie zawsze wychodzi :) Wtedy nie publikuję, nie robię zdjęć, a to co wyszło zjadam w milczeniu ;) Mam kilka takich perełek na swoim koncie. Ale te ciastka to jest półka Premium w tym moim zeszycie z zapiskami. Zostają ze mną na zawsze i mam nadzieję, że z Wami również. Miłego!  

cookies with chocolate chips

Składniki:
  • 170 g masła
  • 1 jajko 
  • 100 g cukru (50 g trzcinowego, 50 g białego)
  • 100 g mąki owsianej 
  • 180 g mąki pszennej 
  • 100-120 g gorzkiej czekolady 
  • 3/4 płaskiej łyżeczki sody oczyszczonej 
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • kilka kropel ekstraktu waniliowego 
  • szczypta soli 
Przygotowanie:
  1. Masło ucieramy z cukrem trzcinowym i białym na puszystą masę. Dodajemy jajko i nadal ucieramy, najlepiej przy pomocy miksera lub robota kuchennego. 
  2. Do masy dodajemy obie maki, sodę, proszę, sól i ekstrakt z wanilii. Mieszamy, aż wszystkie składniki się połączą. Masa powinna być dość kleista, ale nie za luźna. 
  3. Na samym końcu dodajemy posiekaną czekoladę lub gotowe "chocolate chips" i delikatnie mieszamy za pomocą silikonowej szpatułki lub drewnianej łopatki. 
  4. Blachę do pieczenia wykładamy papierem, piekarnik nagrzewamy do 170 stopni. 
  5. Z ciasta robimy kulki. Możemy nabierać ciasto stołową łyżką i wtedy formować kulki. Ilość ciasta z jednej łyżki będzie idealna. Kulki nie powinny być większe niż średniej wielkości orzech włoski. 
  6. Kulki układamy w dość sporych odstępach od siebie, ponieważ podczas pieczenia się rozpłaszczą. 
  7. Pieczemy przez 12-14 minut. Ciastka powinny być ładnie zarumienione z wierzchu. Odstawiamy do wystudzenia. 
  8. W wersji "na bogato" można je przełożyć lodami. Nadają się do tego idealnie. 
  9. Smacznego!

ciastka z kawałkami czekolady

cookies with chocolate chips

amerikan cookies with icecream

ciastka z czekolada

ciastka z lodami


Orzeszki

Orzeszki

orzeszki

Orzeszki to smak dzieciństwa. Kojarzę je bardziej ze weselami niż z Bożym Narodzeniem, stały na stole wśród innych ciasteczek i kusiły swoim kształtem. Smak ich jest niezapomniany, ciasto kruche i krem maślany, często z orzechami w środku. 

Foremki kupiłam w sklepie internetowym wiosną tego roku, ale dopiero niedawno wykorzystałam po raz pierwszy. Zrobiłam jednak jeden błąd - kupiłam jedno opakowanie, a w opakowaniu jest 10 foremek, co oznacza, że jednorazowo w piekarniku mogę upiec jednocześnie zaledwie 5 ciasteczek. Zabawy miałam więc trochę, bo wyciągałam gorące, musiały wystygnąć i dopiero po chwili mogłam piec kolejne. Jeśli więc zamierzacie kupić foremki - to polecam od razu większą ilość, aby za jednym razem móc upiec więcej. 

Są jeszcze takie specjalne patelnie, jednak nie miałam z nimi do czynienia i ciężko mi powiedzieć jak się sprawdzają. Są też formy silikonowe i coś jak gofrownice, ale ich też nie testowałam. Te moje foremki kosztują grosze i też dają radę, orzeszki piecze się na tyle rzadko, że spokojnie wystarczą te zwykłe metalowe. 

Krem zrobiłam z masła, kajmaku, mleka w proszku i mielonych orzechów. Bomba kaloryczna straszna. STRASZNA. Ale jaka dobra... :) 


Składniki na ciasto:
  • 250 g mąki pszennej
  • 50 g mąki ziemniaczanej 
  • 200 g masła
  • 1 jajko 
  • 60 g cukru pudru
  • 1 łyżka kwaśnej śmietany 
Przygotowanie:

  1. Na stolnicę przesiewamy mąkę, dodajemy posiekane schłodzone masło i resztę składników.  Wyrabiamy jednolite i dość elastyczne ciasto. 
  2. Ciasto owijamy w folię spożywczą i wkładamy na ok. 30 minut do lodówki. 
  3. Następnie odkrawamy po kawałku, rozwałkowujemy na ok. 0,5 cm grubości i okrągłą foremką wycinamy kółka. 
  4. Foremki przed pierwszym pieczeniem lekko nacieramy w środku olejem i dociskamy ciasto (po jednym kółku na pół orzeszka). 
  5. Foremki z ciastem umieszczamy na blaszce i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez ok. 10-12 minut. Ciasto powinno się ładnie zrumienić. 
  6. Upieczone orzeszki przekładamy do miski lub na kratkę, a czynności z pieczeniem powtarzamy do momentu, aż skończy się nam ciasto. 
Składniki na krem:
  • 200 g masła
  • 200 g masy kajmakowej 
  • 100 g zmielonych orzechów włoskich 
  • ew. 3-4 łyżki mleka w proszku
Przygotowanie:
  1. Masło ucieramy i dodajemy po jednej łyżce masę kajmakową, a następnie mielone orzechy i ew. mleko w proszku. 
  2. Kremem napełniamy jedną połówkę, zamykamy orzeszka drugą. Orzeszki odkładamy na kilka godzin w chłodne miejsce, aby masa stężała. 
  3. Posypujemy cukrem pudrem. 
  4. Smacznego!
ciastka orzeszki

orzeszki przepis


Ciasteczka z nasionami chia

Ciasteczka z nasionami chia


To nasze ciasteczka kwarantannowe, wypatrzone przez córkę na TikToku. Nie wiedziałam, że tam też są przepisy, a był moment, że sama zainstalowałam tę aplikację, bo wkręciliśmy się rodzinnie w nagrywanie filmików z Rodzinki.pl. To tak już pod koniec kwarantanny. Fajnie nam to wychodziło, a niektóre dialogi na stałe weszły pod nasz dach. 

Zostały też z nami ciasteczka. Najczęściej piecze je samodzielnie Hania, ja pomagam jeszcze przy piekarniku. Kiedy razem jesteśmy w kuchni, to dochodzi do spięć, bo Hania musi mieć przygotowane wszystko od A do Z, a mąki nie może być więcej o pół grama, niż w napisane w przepisie. A jak się okazuje, ze nie ma czekolady i te ciastka NA PEWNO nie wyjdą, to już jest prawdziwy dramat. 

Tłumaczę i pokazuję, że jak ciepnie łyżkę masła orzechowego zamiast tej czekolady, to ciastka też wyjdą i dalej będą dobre ;) Baza bazą, ale w dodatkach można poszaleć i na pewno niejeden eksperyment jeszcze przed nami, bo ciastka są naprawdę dobre. Towarzyszyły nam podczas wakacji, podczas jednodniowych wycieczek, a teraz sprawdzają się w śniadaniówkach do szkoły. 

Mają tylko jeden minus. Na pierwszy rzut oka przypominają mini kotlety mielone i niekoniecznie kojarzyć się muszą z ciasteczkami. Kilka osób już tak na nie zareagowało :) 


Składniki:
  • 160 g masła
  • 130 g cukru trzcinowego
  • 300 g mąki pszennej (można dać pełnoziarnistą)
  • 2 łyżeczki nasion chia
  • 100 ml gorącej wody 
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • kilka kropli ekstraktu waniliowego
  • 100 g posiekanej gorzkiej czekolady 
  • szczypta soli 
Przygotowanie:
  1. Nasiona chia zalewamy gorącą wodę i odstawiamy na kilka minut. 
  2. Masło ucieramy z cukrem, dodajemy namoczone nasionka chia, mąkę wymieszaną z proszkiem, szczyptę soli i ekstrakt waniliowy. 
  3. Mieszamy, dodajemy posiekaną czekoladę i zagniatamy ciasto. Odstawiamy na 30 minut do lodówki. 
  4. Formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego, układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i delikatnie każdą kulkę spłaszczamy. 
  5. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 170 stopni przez ok. 15-17 minut. 
  6. Smacznego!



Gofry churros z cynamonem

Gofry churros z cynamonem


Tłusty Czwartek czai się za rogiem i muszę Wam powiedzieć, że uwielbiam ten dzień :) Lubię ten pączkowo-faworkowy szał, kolejki w cukierniach, ludzi na ulicy z siatkami i kartonami pełnymi pączków, rozmowy o tym, gdzie kupić najlepsze. I w końcu pytanie, które paść musi: z pudrem czy z lukrem? 

Wiadomo, że na dobre pączki w Tłusty Czwartek nie tak łatwo trafić.  Albo czerstwe z poprzedniego dnia, albo za mało marmoladki, albo zdarzą się niedopieczone... Najlepiej więc zrobić w domu, ale trzeba się liczyć z robotą :) Przyznam, że takie klasyczne pączki zrobiłam jeden jedyny raz, jeszcze przed tak zwaną erą bloga w moim życiu. Wolę mimo wszystko kupić i zjeść cztery a nie dziesięć :) 

Przepisu na pączki więc nie mam, może w przyszłym roku... Ale zamierzam zrobić jutro faworki. A w pracy poznałam taką jedną panią, która chrusty wpisała na Listę Produktów Tradycyjnych naszego województwa i faworki robi takie, że żadne inne mi tak nie smakowały. Spróbuję więc jej choć trochę dorównać. 

A tymczasem - gofry churros. Znalezione na pintereście. Nie namawiam na robienie zamiast pączków czy faworków, ale może akurat ktoś się zdecyduje? :) Smakowo nawiązują idealnie do tłustoczwartkowych tradycji, więc termin pokazania na blogu nie jest przypadkowy :) 


Składniki:


  • 1 szklanka mąki 
  • 4 łyżki miękkiego masła
  • 1 jajko
  • 2 łyżeczki cukru
  • 2/3 szklanki wody 
  • szczypta soli
  • cukier trzcinowy 
  • cynamon 
  • trochę oleju do smarowania gofrownicy
Przygotowanie:
  1. W rondelku rozpuścić masło z wodą, cukrem i szczyptą soli. Doprowadzamy do wrzenia. 
  2. Do gorącej masy dodajemy mąkę, energicznie mieszamy, trzymając rondelek na średnim ogniu. 
  3. Powstałe ciasto odstawiamy do ostygnięcia na kilka minut. 
  4. Następnie dodajemy jajko i łączymy z ciastem. 
  5. Rozgrzewamy gofrownicę i smarujemy ją lekko olejem.
  6. Odrywamy po kawałku, kształtujemy kulki wielkości ping-ponga i pieczemy w gofrownicy ok. 10 minut. 
  7. W miseczce mieszamy cukier trzcinowy z cynamonem i obtaczamy w nim jeszcze gorące upieczone gofry churros. 
  8. Smacznego!






Kostka brukowa

Kostka brukowa

kostka brukowa wg Nigelli
Poprosiłam w tym roku Hanię, żeby zrobiła mi kalendarz na grudzień. Taką jedną kartkę formatu A3, którą powiesiłam na lodówce i tam sobie wpisuję wszystkie zadania do wykonania. Bo jak wiecie, grudzień to śmiga raz dwa.. jeszcze w listopadzie  irytujemy się, że już można kupić ozdoby choinkowe, w sklepach gra świąteczna muzyka, a tu nagle szast prast i zostają nam dwa tygodnie do świąt. 

Ciasteczka HOBNOB'S

Ciasteczka HOBNOB'S




Jak już nic nie czytam, to zdarza mi się coś ugotować i zrobić zdjęcia ;) Na taką książkę niedawno trafiłam, że wracałam do domu i myślałam: tylko chwila, tu obiad, tu lekcje, a ja w międzyczasie trzy strony chociaż... Szłam spać i tylko resztki zdrowego rozsądku mówiły: zostaw książkę, bo rano nie wstaniesz do pracy! I odkładałam, a później nie mogłam zasnąć.. a dźwięk szemrzącej lodówki sprawiał, że bałam się wystawić czubek nosa spod kołdry. 


Shortbread z tymiankiem

Shortbread z tymiankiem


Te słone ciasteczka to moja zmora. Zmora w postaci kalorii, bo nie umiem poprzestać na jednym. Najczęściej piekę je więc wtedy, kiedy wybieram się do koleżanki i nie chcę przyjść z pustymi rękami. 


Przekładane kruche ciasteczka

Przekładane kruche ciasteczka

 

Mój maleńki babyboy. Mój syn jedyny i najmłodszy. Skończył 5 lat. Mówi tak wyraźnie, że aż mi żal tych wszystkich wypowiedzianych sepleniąco wcześniej zdań. Kłóci się tak, że aż mi żal tych dni, kiedy tylko głośno płakał. No dobra, jednak wolę jak się kłóci. Albo argumentuje po swojemu i nie mam z nim co dyskutować, bo nie wygram.


Kokosanki

Kokosanki



Piekło się kiedyś ciasteczka świąteczne, a teraz to tylko pierniczki. Upieczone dwa tygodnie temu, ozdabiane będą w ten weekend. Nie piekę już żadnych innych z dwóch powodów: chronicznego braku czasu w grudniu i nadmiaru czekolady z okazji Mikołaja. W domu mamy 4 kalendarze adwentowe, takie klasyczne z czekoladkami, każdy oczywiście otwarty... Do tego wafelki, czekoladowe figurki, z którymi już wiem co zrobię w styczniu, tylko muszę odczekać i jakoś cichaczem się ich pozbyć z parapetu, aby nikt nie zauważył. 


Ciateczka z bezą

Ciateczka z bezą



Z tymi ciastkami było jak z klasyczną plotką. Jeden powie, drugi coś od siebie doda... albo jeden nie dopowie, drugi zinterpretuje po swojemu. Czyli takie życiowe te ciasteczka ;) Ile razy sami dokładamy do błahych rzeczy, które urastają później do rangi wielkiego problemu. Sama nie jestem święta i wiem, że też potrafię dołożyć... coś usłyszę, nie do końca wiem o co dokładnie chodziło, ale swoje w głowie dodam i później chodzę i myślę, czemu ktoś powiedział tak i co miał na myśli, na pewno chciał ten ktoś mi zrobić przykrość, albo coś przekazać, a później najczęściej okazuje się, że nic takiego nie miało miejsca, ale jakieś ziarno  niepewności zostało zasiane i koniec, kropka, pl. Jak to mówią moje dzieci. 


Jesienne ciasteczka

Jesienne ciasteczka


Kocham, kocham jesień za to, że można siedzieć w domu i nosa za drzwi nie wystawiać! Lubię lato, lubię gdzieś pojechać, pójść na spacer, nad wodę, na wakacje. Ale kiedy przychodzi ten październikowo-listopadowy czas to cieszę się w środku siebie jak małe dziecko,  że w końcu bezkarnie mogę pochodzić w piżamie do południa i nikt mi nie będzie mówił: wychodzimy, wychodzimy, szkoda takiej pogody!


Hokus Pokus

Hokus Pokus


Nie oglądam programów kulinarnych, a jak już to bardzo rzadko. Jednym okiem oglądałam w tym roku Masterchefa Junior, bo Hania była wielką fanką. Co niedzielę oszukiwaliśmy biednego Frania, że już pora spania, buziaczki i do własnych łóżek, po czym Franio zasypiał, a Hania wykradała się na palcach ze swojego pokoju i na paluszkach siup już na kanapie i tata o godz. 20.00 włączał telewizor. 


Pischinger orzechowo-ciasteczkowy

Pischinger orzechowo-ciasteczkowy



Nigdy nie mówiłam"piszinger". To był po prostu andrut. Taki, o który pytałam przed każdymi świętami: mamo, a będzie andrut na święta?? I kiedy inne matki szły z postępem czasu i przekładały wafle masą z mlekiem w proszku, moja mama trzymała się jednej starej receptury, której dziś nie śmiałabym opublikować na blogu. Bo była to masa z surowymi jajkami! Mało tego. Była też z margaryną! Bo kto w latach 80-tych słyszał, żeby do wypieków używać masła. I nikt się też wtedy nie bał salmonelli. 


Kolakakor – szwedzkie karmelowe ciasteczka

Kolakakor – szwedzkie karmelowe ciasteczka


W tym roku stało się to, czego się obawiałam. Zostało głośno wypowiedziane zdanie: mamo, a żaden Mikołaj nie istnieje, to rodzice kupują prezenty dzieciom! Już wszystko wiem, bo dziewczyny w szkole mi powiedziały! Wiedziałam, po prostu wiedziałam, że 7-latki chodzące do drugiej klasy szkoły podstawowej, czyli te 6-latki biedne puszczone do szkoły o rok za szybko, to w rzeczywistości inteligentne bestie, dodatkowo pozbawione wszelkich złudzeń co do istnienia Mikołaja! 

Kruche ciasteczka migdałowo-pomarańczowe z makiem

Kruche ciasteczka migdałowo-pomarańczowe z makiem




W naszym domu zamieszkał nowy sprzęt :) Wywołał spore zamieszanie i ściągnął wszystkich do kuchni. Dzieci zaglądały i krzyczały: mamo, mamo, ale jak to jest możliwe? Drukuje się, drukuje! Ale czemu nie podłączyłaś telefonu? Ty nas nabierasz! To nie jest możliwe…


Blok czekoladowy (czekoladopodobny)

Blok czekoladowy (czekoladopodobny)


Blok czekoladowy, kakaowy czy czekoladopodobny.  Kojarzy się nam tylko z jednym - z rarytasem z czasów beztroskiego dzieciństwa w PRLu. Pamiętam jak dziś kolejki do sklepu (jedynego na wsi), bo powiedzieli, że o 10 rzucą kawę. Taką w szarej torebce, ziarnistą. Dziś w takim opakowaniu mogłaby uchodzić za ekskluzywną kawę z upraw ekologicznych :)


Rudolfy i reszta ferajny.... czyli świąteczny kiermasz w szkole!

Rudolfy i reszta ferajny.... czyli świąteczny kiermasz w szkole!


Za nami pierwszy świąteczny kiermasz w szkole. Nie pamiętam takich z własnych doświadczeń, jedynie gdzieś w głowie migocą jasełka i pastorałki. I tak nie mając wiedzy ani zdolności manualnych, żeby przygotować choinki z piórek, bombki z tasiemek... postawiłam na świąteczne słodkości, ale zanim o nich, to jedna rzecz o kiermaszu :)


Ciasteczka z kremem mlecznym (à la świąteczne markizy)

Ciasteczka z kremem mlecznym (à la świąteczne markizy)


Sześciolatki zaczynają kumać bazę, jak powiedziałby dziś gimnazjalista. Taki sześciolatek już wie, ze nie każdy Mikołaj jest prawdziwy, bo na przykład pamięta z przedszkola przebranego Pana Fredzia... W centrum handlowym widzi czterech różnych Mikołajów i dlaczego niektórzy z nich rozdają ulotki zamiast prezentów? W szkole dziś też był Mikołaj, jutro zabawa Mikołajkowa u taty w pracy, znowu będzie jakiś inny Mikołaj, a w niedzielę kolejny, bo przecież jeszcze Mikołajki w ramach zajęć tanecznych są! 

Misie. Ciasteczka maślane.

Misie. Ciasteczka maślane.


Najpierw misie zobaczyłam na Kukbukowym fan page'u. Były maleńkie, słodkie i takie do schrupania na raz. Trzymały w łapkach migdały i orzechy nerkowca. Był wrzesień i skojarzyły mi się tylko z jednym. Z zagubioną sześciolatką w pierwszej klasie, której takie misie na pewno umiliłyby trochę dzień. 

www.VD.pl
Copyright © bistro mama , Blogger