www.VD.pl zupy| bistro mama bistro mama: zupy - Wszystkie posty
Print Friendly Version of this pagePrint Get a PDF version of this webpagePDF
zupy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty
Zupa krem z dyni

Zupa krem z dyni

zupa dyniowa

Fajnie przyznać się przed samą sobą, że stęskniłam się za tym miejscem. I fajnie mieć poczucie, że wracam tu wtedy, kiedy chcę, a nie kiedy muszę. Brakowało mi czasu, a w pędzie i pośpiechu nic dobrego nie wychodzi. Nie zaglądałam na blog przez dłuższy czas i tym samym kilka komentarzy, które wymagały odpowiedzi "na już", doczekało się ich po kilku dniach. 

Z kremem z dyni nie jesteśmy jakimś super duetem, rządzi raczej ciasto dyniowe, które wszyscy zajadają, aż się uszy trzęsą. Ale zupa to tak średnio. A zup gotuję sporo, zwłaszcza w czasie nauki i pracy zdalnej. Codziennie o 13.00 na stole była zupa. A że teraz jesień, dynie są wszędzie, to aż się prosi, aby zupę dyniową zrobić. Znajoma podpowiedziała mi, że kumin idealnie do niej pasuje, dodałam więc trochę. Poza tym imbir, ciut chili. 

Ale dodałam też składnik, który ratuje wszystkie zupy kremy i trzymam to przed Frankiem w tajemnicy do tej pory. To podsmażona cebula z czosnkiem. Nie wiem czy praktykujecie, ale podbija smak absolutnie smak wszystkich kremów. Z brokułów, zielonego groszku, z pomidorów, kalafiora... Do tego trochę przypraw  i żadne magiczne kostki nie są potrzebne. 

Zupa dyniowa

Składniki:
  • 1 średnia dynia hokkaido 
  • 1 puszka mleczka kokosowego (400 ml)
  • ok. 400 ml wody 
  • 1 średnia cebula
  • 2 ząbki czosnku 
  • 1 łyżeczka startego imbiru 
  • 1 łyżeczka mielonego kuminu (kminu rzymskiego)
  • 1 łyżka masła
  • 2 łyżki oliwy lub oleju  
  • szczypta chili 
  • sól
  • pieprz
  • pieprz cytrynowy
Przygotowanie:
  1. Dynię kroimy na pół i wydrążamy środek z pestkami. Połówki dyni kroimy na mniejsze kawałki razem ze skórką i układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. 
  2. Dynię skrapiamy oliwą lub olejem, posypujemy solą i pieprzem i wkładamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na 35 minut. 
  3. Po upieczeniu można oddzielić skórkę od dyni, ale w przypadku dyni hokkaido nie ma takiej potrzeby. 
  4. W garnku, w którym będziemy gotować zupę, topimy masło i podsmażamy na nim drobno posiekaną cebulę na złoty kolor. Pod koniec smażenia dodajemy przeciśnięte przez praskę dwa ząbki czosnku. 
  5. Kawałki dyni przekładamy do garnka z podsmażoną cebulką, zalewamy mlekiem kokosowym i wodą. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy ok. 3-4 minut. 
  6. Doprawiamy startym imbirem, kuminem, chili, solą, pieprzem czarnym i cytrynowym. 
  7. Całość miksujemy i podajemy z grzankami lub pestkami dyni i/lub słonecznika. 
  8. Smacznego!
krem dyniowy

zupa dyniowa


Kapustnica

Kapustnica

słowacka kapustnicka

Bardzo rzadko gotuję kapuśniak, jeszcze rzadziej zamawiam w restauracji, a będąc w górach czy u południowych sąsiadów - z karty wybieram zupę czosnkową albo cebulową. Kwaśnicę najczęściej zamawia mąż, a ja podbieram mu wtedy łyżkę lub dwie.  

W tym roku spędziliśmy wakacyjny urlop blisko najpierw słowackiej, a później czeskiej granicy. Pobiłam własny rekord w jedzeniu smażonego sera, knedlików, czekolady Studentskiej i piciu Kofoli. Nic zdrowego, ale kuchnię naszych sąsiadów kocham bezgranicznie i jak tylko mam okazję, to nie zamawiam sałatki z tofu, tylko biorę hranolki, smażeny syr i tatarską omaćkę. 

Na kapustnicę trafiłam przypadkiem. Było za wcześnie na konkretne drugie danie, a w karcie brakowało ulubionej czosnkuli. Stanęło więc na zupie, która na zdjęciu bardziej wyglądała na  gulaszową niż na kapuśniak. Podana w pięknym 400 ml słoiku Weck. Powiedziałam do męża: wow, jak fajnie podana, muszę kupić takie słoik, dobrze będzie w nim wyglądać zupa na zdjęciach. Zgadnijcie co pojawiło się w reklamach w moim telefonie, przy przeglądaniu pierwszej lepszej strony... Tak, słoik weck, nawet pojemność się zgadzała. Przerażają mnie takie historie, naprawdę. Niby wiem, jak działają wszystkie wirtualne media, niby naoglądałam się dokumentów na Netfliksie, a jednak dziwne to uczucie, kiedy tylko mówisz, nic nie wpisujesz i bach. Przypadek? Nie sądzę... 

Ale do zupy wracając, bo ona może wyskakiwać mi w reklamach i z lodówki, to zaskoczył mnie jej smak. Pierwsza łyżka - czuję, że kwaśna, druga - coś słodkiego, paprykowego, ale nie do końca. Dym! Dym z wędzonych śliwek. Te śliwki zrobiły całą robotę. Nie jest jednak tak łatwo kupić wędzone śliwki. Jeśli macie zwykłe suszone, to wędzonego smaku nada mielona wędzona papryka, wędzone żeberka albo boczek. Kapusty nie powinniśmy płukać, wystarczy ją posiekać. A jeśli mamy z tej kapusty wodę, to należy ją dolać do zupy. Im bardziej kwaśna, tym lepsza. Chyba, że wolicie łagodniejszą wersję, to wtedy oczywiście kapustę płuczemy przed gotowaniem. 

kapustnica

Składniki:
  • ok. 0,5 kg kiszonej kapusty 
  • ok. 300 g wędzonych żeberek lub wędzonego surowego boczku 
  • pętko dobrej kiełbasy 
  • 1 ząbek czosnku 
  • 1 cebula
  • kilka suszonych grzybów
  • 6-8 szt. suszonych wędzonych śliwek 
  • kilka ziaren ziela angielskiego 
  • 2-3 liście laurowe 
  • 2 łyżeczki papryki wędzonej 
  • 2 łyżeczki słodkiej papryki 
  • 1/2 łyżeczki mielonego kminku 
  • czarny pieprz
  • olej do podsmażenia cebuli (2łyżki)
  • ew. śmietana do podania
Przygotowanie:
  1. Grzyby moczymy kilka godzin. 
  2. W dużym garnku zalewamy wodą żeberka i/lub boczek, dodajemy ziele angielskie i liście laurowe. Doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy moc palnika i gotujemy na wolnym ogniu przez ok. 30-40 minut. 
  3. Kapustę odciskamy z wody, którą zostawiamy, dolejemy ją do zupy. Chyba, że nie lubimy aż tak kwaśnej :) Kapusty nie płuczemy, siekamy i wrzucamy do się wywaru. Gotujemy przez ok. 40 minut. 
  4. Na patelni rozgrzewamy olej i podsmażamy posiekaną cebulę razem z pokrojoną w krążki kiełbasą. Pod koniec dodajemy zmiażdżony ząbek czosnku. Przekładamy do gotującej się kapusty. 
  5. Do garnka z zupą dodajemy grzyby i suszone śliwki. Gotujemy ok. 30-40 minut. 
  6. Doprawiamy pieprzem, wędzoną i słodką papryką oraz mielonym kminkiem. Soli raczej nie trzeba, bo słona sama w sobie jest kapusta. 
  7. Zupę można podać z kleksem gęstej śmietany i obowiązkowo z pajdą dobrego chleba. 
  8. Smacznego!
kuchnia słowacka


Zupa szczawiowa

Zupa szczawiowa

zupa szczawiowa ze świeżego szczawiu

Nie pamiętam zupy szczawiowej z rodzinnego domu. Pamiętam za to szczaw, który wystawał zza płotu sąsiada i idąc z koleżanką powłóczyć się po wsi, zrywałyśmy po kilka listków i szłyśmy w wiosennym słońcu przed siebie. 

W czasach współczesnych honor zupy szczawiowej ratuje moja teściowa. Dzieci uwielbiają! Jak Hania była mała, mówiła, że u babci jadła zupę SZCZADIOWĄ. Nie wyprowadzaliśmy jej z błędu, a wręcz przeciwnie. Sami wprowadziliśmy tę nazwę do naszego słownika. Podobnie jak pompocik, pasgestii, parsketki i nasze ulubione słowo: LIBCZA :) 

W związku z tym, że moja kuchnia nigdy zupy szczawiowej nie gościła, wykonałam telefon do teściowej, żeby przepis był dokładnie taki sam. A nie, że ugotuję i dzieci mi później powiedzą: babci była lepsza ;) Żartowałam, u babci zawsze jest lepsze jedzenie i nie ma co z tym walczyć, tylko trzeba się cieszyć. Bo to są wspomnienia, które zostaną z nimi na zawsze. 

Teściowa powiedziała mi: narwij tego szczawiu dużo, bo zobaczysz jak zrobi się go później mało. I płucz dobrze, każdy listek osobno, kilka razy, bo ta ziemia włazi wszędzie i później w zębach zgrzyta. I tak też zrobiłam, ale przyznaję od razu - zgubiła mnie technika. Umyłam ten szczaw jak trzeba, oderwałam ogonki i poszłam na skróty. Wrzuciłam do thermomixa, lekko posiekałam, sprawdziłam czy taka wielkość posiekanych listków będzie ok, dodałam masło i nastawiłam na lekkie duszenie. Jakie było moje zdziwienie, jak po kilku minutach okazało się, że ze szczawiu zrobiła się jednolita zielona papka, a po kawałkach liści nie został najmniejszy ślad! Smak na szczęście się w miarę zgadzał ;) 

Jeśli nie macie wywaru albo nie macie czasu go robić, rozejrzyjcie się za dobrymi kostkami rosołowymi. Kiedyś były tylko te popularnych marek, nafaszerowane chemią, a dziś naprawdę można znaleźć fajne i w dobrej cenie kostki bio (choćby Enerbio, dostępne w Rossmannie). W sklepach ekologicznych albo w sklepach na półkach z ekologiczną żywnością, znajdziecie kostki z dobrym składem. Zawsze też możecie zrobić własne i zamrozić. Przepis na domowy koncentrat jest jednym z najczęściej wyszukiwanych przepisów na blogu.    


zupa szczawiowa


Składniki:
  • dwie spore garści świeżego szczawiu
  • 1,5 wywaru z jarzyn (lub jarzynowo-drobiowego)
  • 1 l wody
  • 4-5 ziemniaków 
  • 2-3 łyżki śmietany 12 lub 18%
  • 2 łyżki masła
  • sól, pieprz 
  • dodatkowo: ugotowane na twardo jajka 
Przygotowanie:

  1. Liście szczawiu przebieramy, urywamy ogonki i płuczemy kilka razy w zimnej wodzie.  W liściach lubi się zbierać piasek i ziemia, trzeba wiec cierpliwie płukać każdy listek. 
  2. Liście siekamy na mniejsze kawałki i dusimy w rondelku na roztopionym maśle przez ok. 10 minut. 
  3. Ziemniaki obieramy kroimy w kostkę i gotujemy w wodzie (w większym garnku), aż będą miękkie. 
  4.  Kiedy ziemniaki się ugotują, dolewamy wywar i dodajemy podduszone liście szpinaku. Gotujemy na małym ogniu przez kilka minut, odstawiamy i na koniec zabielamy śmietaną (śmietanę wcześniej rozcieńczamy kilkoma łyżkami gorącej zupy). 
  5. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku. 
  6. Podajemy z ugotowanymi na twardo jajkami (jajka wkładam do zimnej wody i gotuję równe 6 minut od momentu zagotowania). 
  7. Smacznego!

zupa ze szczawiu


Zupa porowa z grzankami

Zupa porowa z grzankami

zupa krem z pora

Dawno nie było tutaj żadnej zupy, a teraz - jak nigdy wcześniej - zupy jemy codziennie. W czasach przed korona-kryzysem robiłam w tygodniu najczęściej drugie dania, a zupy były raczej na weekend. A teraz tak się nam utrwalił rytm dnia i posiłków, że ta zupa ok. 13.00 być musi.

Nie wiem co wstąpiło w moje dzieci, ale jest to coś, co chciałabym, żeby zostało jak najdłużej. Jedzą  wszystkie zupy i nawet nie marudzą. Piszę "nawet", bo oczywiście pojawiają się komentarze, że babcia robi lepszy krupnik, a w przedszkolu był lepszy żurek, ale narzekać naprawdę nie mogę. Dużo robię kremów i te jedzą najchętniej. Niedawno miałam barszcz ukraiński i Franek kręcił nosem, zmiksowałam więc na drugi dzień i taki krem buraczkowy zjadł chętniej. 

To samo z zupą porową. O zapomnijcie, żeby w zupie pływały te porowe farfocle. Tym bardziej, że pory miałam takie stare i średnio urodziwe, które przezimowały na grządce. Jak widzicie na zdjęciach, ta zupa nie ma idealnej kremowej konsystencji. Najpierw zmiksowałam ugotowane pory z ziemniakami i marchewką, a dopiero później dodałam brokuły, podgotowałam i same się rozdrobniły. Taką miałam fantazję ;) 

Następne będzie ciasto marchewkowe na mące owsianej. Przed weekendem! 

zupa kem z pora

Składniki:
  • 2 średnie pory bez końcówek (twardych liści)
  • 2 średnie ziemniaki
  • 2 średnie marchewki 
  • 2 ząbki czosnku
  • 3-4 cząstki brokuła (niekoniecznie, miałam mrożony)
  • 3-4 łyżki masła
  • 1,5 - 2 l wody 
  • gałka muszkatołowa 
  • sól, pieprz
  • ew. 2-3 łyżki śmietany 12 lub 18%
oraz
  • posiekana nać pietruszki 
  • grzanki z czerstwego chleba
Przygotowanie:
  1. Pory myjemy, ucinamy sztywne zewnętrzne liście. Białą i jasnozieloną część kroimy w plastry. W garnku topimy masło i dusimy pory przez kilka minut, pod koniec dodając czosnek przeciśnięty przez praskę. 
  2. Ziemniaki, marchewkę obieramy. 
  3. Podduszone pory zalewamy wodą, dodajemy pokrojone na mniejsze części ziemniaki i marchewkę (nie muszą być pokrojone w kostkę, bo i tak zmiksujemy). 
  4. Gotujemy na małym ogniu do momentu, aż wszystkie warzywa będą miękkie. 
  5. Miksujemy (możemy na tym etapie dodać śmietanę) i doprawiamy do smaku solą, pieprzem i gałką muszkatołową. 
  6. Zupę krem podajemy posypaną posiekaną natką pietruszki i z grzankami z czerstwego chleba. Grzanki smakują lepiej, gdy zostaną posolone. 
  7. Smacznego!
zupa jarzynowa


Domowy makaron

Domowy makaron


Ktoś zaciągnął hamulec w tym rozpędzonym pendolino. Siedzimy w zakleszczonym wagonie klasy średniej i nie wiemy, kiedy będzie można wysiąść. Jesteśmy zupełnie bezradni wobec jednego niewidocznego dla ludzkiego oka wirusa... W czasach, kiedy wszystko jest na wyciągnięcie ręki... kiedy najbogatsi tego świata rozważają komercyjne podróże na księżyc, a przeciętni pędzą po sukcesy, pieniądze i materialne dobra tego świata. . 

Jak będzie wyglądało życie po? Na to pytanie nikt nie potrafi dziś odpowiedzieć. Dostaliśmy wszyscy bez wyjątku lekcję pokory, o której ciężko będzie zapomnieć. Bez wyjątku. 

Wracam do obrazów z dzieciństwa. 

Odkopałam stare kalendarze, zdjęcia, książki...  Widzę mamę w niedzielny poranek, jest wiosna... Drzwi do domu otwarte na oścież. Kto by je zamykał na wsi?  Pies szczeka, mama wałkuje makaron i suszy go  na czystych poszwach. Resztki ciasta wałkuje na małe placki i pozwala mi upiec je na rozgrzanej płycie węglowego pieca.

Siedzę przy stole i zajadam, aż mi się uszy trzęsą. A ona zaczyna kroić zwinięte w rulony ciasto. tak szybko, że mój wzrok nie nadąża za nożem. Pytam ją czy mogę spróbować? Ona się śmieje i mówi, że mogę tylko na palce muszę uważać. Próbuję i idzie mi niezdarnie... Nie wiem czy kiedyś będę umiała tak jak ona.

Odpowiedź dostałam kilka dni temu. Nie umiem. Niby tnę szybko, ale bez wprawy. Bo nigdy nie miałam potrzeby zrobienia domowego makaronu. Dziś niby tej potrzeby dalej nie ma, bo z tego co słyszę, dalej można go kupić.

Ale mam CZAS... Czas, którego na domowy makaron i wiele innych spraw nie znalazłam nigdy wcześniej. 


Składniki:

  • mąka (ok. 1/2 kg)
  • 2 jajka
  • 2 żółtka
  • 1 płaska łyżeczka soli
Przygotowanie:
  1. Na stolnicę przesiewamy mąkę, połowę odgarniamy na bok. 
  2. Z pozostałej połowy formujemy kopczyk, robimy wgłębienie i do środka sypiemy sól i wbijamy jajka oraz żółtka. 
  3. Łączymy z mąką siekając nożem i zagniatamy dość twarde, ale elastyczne ciasto, podsypując  co jakiś czas pozostałą mąką
  4. Dzielimy na trzy części i każdą osobno bardzo cienko rozwałkowujemy.  
  5. Każdą płachtę ciasta rozwieszamy na ręcznikach kuchennych (np. na oparciu krzesła lub kanapy) i pozostawiamy do podsuszenia na ok. pół godziny.
  6. Następnie każdy płat zwijamy w rulon i cienko kroimy (pod skosem). 
  7. Suszymy w ciepłym miejscu, a po przesuszeniu możemy albo od razu ugotować (3-4 minuty) lub przechowywać w papierowych torebkach. 
  8. Smacznego!







Zupa grzybowa

Zupa grzybowa




Nie znam tradycji podawania zupy grzybowej na Wigilię. Pojawiła się raz, ale nie mam akurat z tym świątecznym wieczorem miłych wspomnień... Jednak sama zupa grzybowa przy każdej innej okazji - jak najbardziej! 

Tu pojawiła się przy okazji przygotowywania farszu do uszek, które tradycyjnie lepię jakieś 2-3 tygodnie przed świętami. W tym roku przeliczyłam się nieco z ilością i nie pytajcie ile za te grzyby zapłaciłam... Bo ja z tych, którzy na grzybach się nie znają i wolą nie ryzykować. Gdyby w lesie rosły pieczarki, to miałabym więcej odwagi ;) 

Składniki i proporcje dobrane są tak, że spokojnie powinno starczyć na ok. 6 porcji. Dzięki wodzie, w której gotowały się grzyby, zupa ma intensywny kolor i aromat. Jeśli nie zrobiłabym zupy grzybowej, to pewnie zamroziłabym ten wywar po grzybach i na jego bazie powstałby sos do świątecznej pieczeni. Tak przynajmniej robiłam co roku. A w tym pieczeni nie będzie, ale była za to pyszna zupa grzybowa na grudniowy przedświąteczny obiad. 


Składniki:

  • na wywar 
    • ok. 3 l wody
    • jarzyny:
    • 2-3 marchewki
    • 2 pietruszki
    • 1/2 selera 
    • kawałek pora 
    • 3 liście laurowe 
    • kilka ziaren ziela angielskiego 


  • ok. 20 g suszonych grzybów (borowików lub podgrzybków) 
  • ok. 150 ml śmietanki 30% 
  • sól, pieprz wg uznania
  • posiekana pietruszka 
  • ugotowany makaron do łazanek lub inny

Przygotowanie:
  1. Suszone grzyby płuczemy, zalewamy wodą tak, aby wszystkie się pod nią znalazły. Odstawiamy na godzinę, a następnie gotujemy przez ok. 30 minut. Odstawiamy. 
  2. Osobno gotujemy wywar z jarzyn z dodatkiem liści laurowych i ziela angielskiego. Kiedy jarzyny będą miękkie, wyławiamy je i możemy użyć do przygotowania np. sałatki jarzynowej. 
  3. Do wywaru przelewamy ugotowane grzyby razem z wodą, w której się gotowały. 
  4. Do zupy dodajemy śmietankę (możemy ją wcześniej połączyć w kubku z kilkoma łyżkami gorącej zupy). Wlewamy do zupy, mieszamy i doprawiamy do smaku solą i pieprzem. 
  5. Osobno gotujemy makaron i ugotowany dodajemy do zupy. 
  6.  Zupę podajemy z posiekaną natką pietruszki. 
  7. Smacznego!


Zupa gulaszowa

Zupa gulaszowa

zupa węgierska

Prawie w każdy piątek siadam z kartką i mówię:
- SŁUCHAM. Słucham waszych propozycji na weekendowe obiady. 
I słyszę:
- pizza
- ryż z truskawkami
- gulasz!


Chłodnik z botwinki i ogórków

Chłodnik z botwinki i ogórków


Powiedzcie, jak to jest? Czeka człowiek na urlop, ogląda w internecie obrazki, myśli jak już będzie leżał na tej plaży i czytał książki. Później leży i czyta, nie myśli o niczym, odpoczywa głowa, odpoczywa ciało... a jak przychodzi dzień powrotu to cieszy się jak dziecko! 

Zupa brokułowo-serowa

Zupa brokułowo-serowa


Jakieś dwa tygodnie temu pisałam, że jeszcze... o przepraszam! To było 4 miesiące temu, a jakby kilkanaście dni ledwie... Że jeszcze dobrze lato się nie zaczęło, a mnie już męczy za chwilę będzie po wszystkim. I dzisiaj mam ochotę powiedzieć: kurza burza, A NIE MÓWIŁAM????? Dlaczego tak szybko???? 


Chłodnik ogórkowy z kalarepką

Chłodnik ogórkowy z kalarepką



Ekspresowy wpis na blogu, pisany na kolanie. Bo ekspresowy przepis. Powstał wczoraj z tego, co przyniosłam z działki. Na kolejny obiad będzie fasolka szparagowa, później leczo i chłodnik z botwinki. 


Zupa krem z zielonych szparagów

Zupa krem z zielonych szparagów



Może ten maj dla mnie trwać aż do grudnia, podobnie jak trwał listopad do kwietnia. Pachnie bez, tulipany i całe morze pięknego rzepaku. Francuzi mają swoje lawendy, a my mamy rzepak. Napatrzeć się na te nasze krajobrazy nie mogę i cieszę się, że w tym zabieganym maju znalazłam chwilę na nacieszenie oczu pięknym żółtym kolorem.

Przy niedzieli.... Śląski Bifej

Przy niedzieli.... Śląski Bifej




Wypatrzyłam ten makaron kiedyś w sklepie. Nie wszędzie jest, ale przy odrobinie szczęścia można znaleźć w niektórych sklepach na Opolszczyźnie. Mój wzrok przyciągnęło oczywiście niebanalne opakowanie, które ktoś, kto mieszka w tym regionie od razu skojarzy z ręcznie malowaną opolską porcelaną. "Bifej" po śląsku oznacza "kredens". I choć sama nie mam śląskich korzeni, to przyznać muszę, że bardzo lubię słuchać jak ludzie ze sobą rozmawiają w tej gwarze. 


Zupa krem z pieczonych batatów i marchewki

Zupa krem z pieczonych batatów i marchewki



Żeby dzieci (moje, oczywiście) zjadły taką zupę to mogę sobie jedynie pomarzyć ;) Cudem jedzą kremową zupę z brokuła i zielonego groszku. Duża w tym zasługa przedszkola, pani kucharki i pań przedszkolanek. Menu w przedszkolu jest takie, że niejedna restauracja by się nie powstydziła.

Jutro znowu będzie pomidorowa...

Jutro znowu będzie pomidorowa...



Prawie klasyczna pomidorowa. Prawie klasyczna, bo jak wiadomo "prawie" robi wielką różnicę :) Ta pomidorowa nie jest taka, jak klasyczna poniedziałkowa zrobiona z rosołu z wczoraj. Jest gęstsza, ale nie tak gęsta jak podawana w restauracjach pod nazwą "najdelikatniejszy muślinowy krem z ekologicznych sycylijskich pomidorów cherry". 


Rosół wołowo-drobiowy. P.S. Sto lat Kochanie!

Rosół wołowo-drobiowy. P.S. Sto lat Kochanie!



Rosół ro rodzina. Rodzinny obiad, smak dzieciństwa, wspomnienie niedzielnych obiadów u babci, mamy, teściowej. Zupa odświętna, królowa i baza do innych zup. Traktowana jak lekarstwo na chore brzuszki, małe i duże. Rosołu nie cierpiałam przez długie lata. Pewnie dlatego, że moja mama robiła go przede wszystkim z kaczki. Był tłusty i niestety, dla mnie w dzieciństwie nie do przełknięcia.  


Zupa z wędzonym łososiem

Zupa z wędzonym łososiem



O, jak bardzo jestem nieperfekcyjna we wszystkim co robię! Wymyśliłam sobie zupę. Bardzo prostą, ale smaczną. Z dodatkiem wędzonego łososia i całą górą koperku. Baza do zupy była prosta, bo przecież wystarczy tylko warzywny wywar, ugotowany ziemniak, marchewka i zupa prawie gotowa. I kiedy już zupa była niemal skończona, przypomniałam sobie, że nie mam tego koperku, który miał być dopełnieniem całości! 


Zupa krem z selera i gruszki

Zupa krem z selera i gruszki


Szumiał las, śpiewał las, gubił złote liście,
świeciło się jasne słonko, chłodno a złociście...

Hania uczy się wierszyka, a ja sobie przypominam, że ponad trzydzieści lat temu też uczyłam się go na pamięć. Jesienny chłód czuć już rano i wieczorem. W domach za chwilę rozpocznie się sezon grzewczy, kanapowy, książkowy i herbaciany. Czas, który bardzo lubię, ale zawsze ciężko jest przetrwać listopad, a później styczeń. Te miesiące zawsze ciągną się w nieskończoność. 


Lato na talerzu - część I

Lato na talerzu - część I

 

Szukacie czasami inspiracji na letnie obiady? Ja bardzo często... pomyślałam więc, że przejrzę własny blog i z tych kilku lat wyciągnę moje ulubione sezonowe potrawy. Nie wiem jak Wy, ale ja w lecie gotuję raczej oszczędnie. Staram się nie podnosić temperatury w domu (a tym samym ciśnienia mojemu mężowi), kiedy na zewnątrz jest upał. Czasami gotowania nie można pominąć, ale wtedy staram się, żeby były to potrawy mało skomplikowane, a ich zapach niezbyt intensywny (z tego powodu poniżej nie znajdziecie ryb). 


Botwinka z młodymi ziemniakami

Botwinka z młodymi ziemniakami




Botwinka to smak, który sama pamiętam z dzieciństwa i bardzo mi zależy, żeby pozostał też smakiem wspominanym przez moje dzieci. Uciekałam od tej zupy jak diabeł od święconej wody. Najbardziej raziły mnie w niej zielone pływające farfocle. Dziś je uwielbiam. I nic dzieciom o tych moich skojarzeniach nie mówię, bo widzę, że zajadają botwinkę ze smakiem. A jak jeszcze widzą w niej jajko i młode ziemniaczki, to jestem spokojna, że zupka zostanie zjedzona bez marudzenia.


Barszcz z uszkami, a uszka z grzybami.

Barszcz z uszkami, a uszka z grzybami.

uszka z grzybami

Na przygotowanie barszczu na zakwasie to już absolutnie ostatni dzwonek. Chciałam opublikować ten przepis wcześniej, ale grudzień uciekł, przeleciał przez palce... Przepis czekał w archiwum od zeszłego roku i pomyślałam, że jeśli nie opublikuję go teraz, to będzie skazany na kolejną roczną banicję w folderze "stare na Boże Narodzenie". 

www.VD.pl
Copyright © bistro mama , Blogger