Często zdarza mi się, że nie wiem od czego zacząć...
ale tym razem to już naprawdę nie wiem od czego.
Rzekłby mądry ktoś "najlepiej zacznij od początku..."
ale gdzie tu początek???
Choć chwila... wiem!
Początek to przypadkowa rozmowa dwóch blogerek,
przypadkowa wymiana zdań na temat swoich pasji
i wielkie zdziwienie, że jedna i druga prowadzi własny blog.
Wieczorem wchodzimy na swoje blogi, tzn. ona na mój, ja na jej.
Już rano obie wiemy, że razem możemy trochę więcej niż każda osobno :)
Pomysł dojrzewa w nas przez kilka tygodni i czeka na swój wielki finał.
Mama Oli, nie wiedząc do końca co ją czeka,
zaufała nam i oddała urodzinową imprezę swojej córki w nasze ręce.
Tak intensywnie różowo w moim życiu jeszcze nie było :)
Ale właśnie tak miało być!
5 urodziny Oli to nie byle gratka!
Ola lubi kolor różowy i w przyszłości chce zostać lodziarką.
Urodziny musiały być więc różowe, a lody były motywem przewodnim przyjęcia :)
Zanim jednak fotorelacja z przyjęcia, kilka słów i migawek z przygotowań.