Wywołałam sama u siebie kolejną lawinę wspomnień. Zaczęło się od rozmowy z córką, bo bardzo chciała wiedzieć co takiego znajduje się w tornistrach dzieci, które idą do szkoły. Wymieniałyśmy razem: zeszyty, książki, piórnik, kredki, długopis, ołówki, linijki... Im dłużej wymieniałyśmy tym wyraźniej widziałam mój tornister, z którym maszerowałam do pierwszej klasy. Brązowo-kremowy, ze skaju oczywiście, zapinany na srebrnawe dwie klamerki, czy bardziej zatrzaski. Z pomarańczowymi światełkami odblaskowymi w kształcie misia. W środku książki i zeszyty obłożone w tapetę, której wzoru nigdy nie zapomnę. Czasami był szary papier, a w starszych klasach plakaty.