Print Friendly Version of this pagePrint Get a PDF version of this webpagePDF

Porcja za przepis! O Festiwalu Opolskich Smaków...

fot. Amelia Olszewska (http://galeriamalutka.blogspot.com)
Każdy z nas po raz pierwszy stanął przed takim wyzwaniem. Nie ukrywam, baliśmy się dosłownie o wszystko. Myślę, że śmiało mogę pisać o wspólnych odczuciach, bo rozmowy to potwierdziły. Baliśmy się, że coś z gotowanych potraw wyjdzie nie tak jak powinno..., że ludzie przyjdą bez przepisów..., że pogoda nie dopisze. Baliśmy się, że coś zostanie w domu i będzie za  późno, żeby po to wrócić. Baliśmy się o to, jak odbiorą naszą kuchnię mieszkańcy Opola.



Zanim rozstawiliśmy nasze stoiska, pierwsze obawy zniknęły. Widzieliśmy pierwsze oznaki zainteresowania i sympatii. Przykro było odmawiać, że jeszcze nie możemy, że dopiero po oficjalnym otwarciu proszę przyjść. Z przepisem najlepiej. Ludzie czekali i mieli ze sobą przepisy! Część osób była przygotowana, dowiedzieli się o takiej formie wymiany barterowej z mediów, część dowiedziała się dopiero na miejscu. Część tej części trochę pomarudziła, ale i tak usiadła i napisała :)

fot. Arkadiusz Kornacki
Każdy z nas stanął we własnej kuchni dzień lub dwa przed. Nocne marki wybrały gotowanie o tej porze, kiedy większość ludzi przewraca się na drugi bok. Ja do nich nie należę. Moje synapsy po 22 przestają prawidłowo działać, wizja kilku nocnych pobudek również nie sprzyja temu, żeby gotowaniu oddać się z przyjemnością. U mnie kuchnia działa tylko w dzień :) Pierwszy raz wyrobiłam wieczorem ciasto drożdżowe i zostawiłam je w lodówce do wyrośnięcia. Kiedy szłam spać, ciasto niemal wychodziło z misek zabezpieczonych folią spożywczą. Miałam obawy, że rano drzwi lodówki będą przyklejone do reszty przerośniętym ciastem drożdżowym. Nie dawało mi to spokoju i o 2 w nocy poszłam sprawdzić czy ciasto pozostaje ujarzmione czy wręcz przeciwnie. Szczęśliwie czekało w miskach. Wyczytałam, że takie rosnące powoli w lodówce jest lepsze niż rosnące godzinę w cieple. Mam nadzieję, że to prawda i że drożdżówki z jagodami i kardamonem były pyszne :)

fot. Arkadiusz Kornacki
fot. Arkadiusz Kornacki
fot. Arkadiusz Kornacki
fot. Arkadiusz Kornacki
Zdjęcia zawdzięczamy dwóm osobom. Arkowi, prywatnie mężowi Karoli (Quchnia Karoli) oraz Meli, autorce bloga Pierwsze primo! oraz Galerii Malutkiej. Wszystkim blogerom, osobom, które były w jakikolwiek sposób zaangażowane, przyszły, dobrze życzyły i trzymały kciuki - dziękuję za ten dzień!

fot. Arkadiusz Kornacki
fot. Amelia Olszewska (http://galeriamalutka.blogspot.com)
fot. Amelia Olszewska (http://galeriamalutka.blogspot.com)
fot. Amelia Olszewska http://galeriamalutka.blogspot.com


Warsztaty dla dzieci w całości przejęła książęca para, czyli Patrycja i Mariusz. Byli w tym boscy i za ten dzień im dziękuję szczególnie ♥  Nie było najmniejszych szans, żeby zrobić sobie przerwę na swoim stosiku i w tym czasie poprowadzić warsztaty. Miałam wielkie obawy przed, że to razem nie zagra i to się potwierdziło. Na szczęście znamy cudną Patrycję i jej księcia, którzy w tej sytuacji okazali się niezastąpieni! 


Tuż obok naszych stoisk działał punkt Miejskiej Biblioteki Publicznej "Zaserwuj historię, połknij książkę". Za przepis, za swoją historię, można było wybrać sobie dowolną książkę i zabrać ją ze sobą do domu. Upolowałam dwie, z czego "Nastolatki gotują" ucieszyły mnie niesamowicie :)

fot. Arkadiusz Kornacki

 

Miałam kiedyś własną książkę "Nastolatki gotują", to była moja pierwsza prawdziwa książka kucharska. Zgubiłam ją jednak podczas przeprowadzek. Szukałam jej już na allegro, miałam nawet w koszyku, ale nie kupiłam. Widocznie tak miało być. Ona miała do mnie "wrócić" właśnie w tym dniu i w tym miejscu :)



Akcja "porcja za przepis" przeszła nasze najśmielsze oczekiwania. Pisałam już, że obawialiśmy się o reakcję ludzi na ten pomysł. A teraz, kiedy oglądam zdjęcia, i widzę ludzi czekających w kolejce z przygotowanymi kartkami w dłoniach, uśmiecham się sama do siebie. Wśród setek przepisów, które otrzymaliśmy, są prawdziwe perełki. Na pewno do nich mogę zaliczyć przepisy przygotowane przez parę turystów z Chin. Kiedy dowiedzieli się, że walutą wymienną będą przepisy, a do otwarcia kramików zostało jeszcze pół godziny, usiedli na schodach ratusza i zaczęli coś bardzo skrupulatnie skrobać. Mieliśmy obawy, że używają chińskich znaczków, ale okazało się, że nie dość, że przepisy podarowali nam w języku angielskim, to w dodatku ozdobili je fantastyczną grafiką!

Po powrocie do domu, skrzynkę z naczyniami wrzuciłam w najdalszy kąt. Zaczęłam natomiast przeglądać wszystkie karteczki z przepisami. I choć zdarzyło się przepisy napisane na plecach kolegi od niechcenia, to zdecydowana większość stanowi prawdziwy skarb! Nie mogłam uwierzyć, że komuś tak się chciało, że ktoś tak się postarał. I że w końcu, ktoś przyniósł przepisy specjalnie dla mnie. Tak było z Kartoflakiem od Dominika, z całym plikiem przepisów na chleby na zakwasie od Dagmary, którą poznałam dzięki Zakwasowej Mapie Polski, z ciastem od dzieci Pani Justyny. Uczucie absolutnie bezcenne! I jak już tak te przepisy przeglądałam, to trafiłam na ciasto, na zrobienie którego pozwalały mi skromne zapasy z lodówki. Ciasto pod wszystkie owoce, zwane również ciastem olejowym. Takie, które nasze babcie piekły w prodiżu i wołały dzieci na podwieczorek :)


I na koniec raz jeszcze dwa słowa o naszych sponsorach i partnerach, bez których nie mielibyśmy szans stanąć w sobotę na Opolskim Rynku :)

domEXPO to nie tylko nowoczesne centrum wystawienniczo-handlowe, to nowatorska idea będąca odpowiedzią na dynamiczne przemiany rynku i potrzeby klientów. Skupienie w łączącym tradycję z nowoczesnością eleganckim wnętrzu przedstawicieli branży budowlanej i wnętrzarskiej pozwoli każdemu obejrzeć i wybrać właściwy produkt, oszczędzając czas, korzystając z inspiracji i fachowej porady. Wystawcy prezentują u nas ofertę w specjalnych boksach, showroomach, a cała ekspozycja zintegrowana jest z portalem internetowym, co maksymalnie ułatwia wyszukanie produktu, sprawdzenie go i złożenie zamówienia. domEXPO to również architekci, designerzy i wszyscy specjaliści gotowi doradzić na każdym etapie budowy i aranżacji wymarzonego wnętrza, a każdy produkt powiązany jest z fachową, certyfikowaną przez domEXPO usługą tak, aby odwiedzając jedno miejsce przygotować swój dom pod klucz!


DOMBIANCODom Bianco Sp. z o.o. jest od 1990 roku niezależnym przedsiębiorstwem reprezentującym na polskim rynku wybranych, renomowanych producentów urządzeń AGD do zabudowy Smeg, okapów Faber, a także zlewozmywaków ceramicznych Villeroy&Boch oraz Duravit . Dzięki urządzeniom doskonałym zarówno pod względem wzornictwa, jak i cech użytkowych, staramy się współtworzyć piękne i praktyczne kuchnie, stanowiące serce każdego domu. Wyjątkowa stylistyka naszych urządzeń daje nieograniczone możliwości realizacji oryginalnych pomysłów.

Firma Smeg od ponad 60 lat oferuje urządzenia zarówno do zabudowy jak i wolnostojące. Gama urządzeń obejmuje kompleksowe wyposażenie kuchni: piekarniki, płyty grzewcze, kuchnie, okapy, chłodziarki, zmywarki, pralki oraz zlewozmywaki i baterie. Dzięki współpracy z architektami światowej sławy, nawet zwykły piekarnik czy płyta grzewcza, przeradza się w prawdziwe dzieło sztuki. Produkty Smeg odzwierciedlają styl "Made in Italy" - połączenie najwyższej jakości materiałów, zaawansowanych technologicznie rozwiązań i niepowtarzalnego wzornictwa.


17 komentarzy:

  1. Jak bezstresowo się czyta teraz o tym :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie tak zapamiętam tą imprezę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy3/9/13

    O, w prodiżu:) Moja Mama ma jeszcze prodiż, ale trzyma w nim różnorodne dziady;)I nawet nie namawiam jej, żeby wywaliła, bo przypomina mi czasy, jak w nim jeszcze ciasto piekła...
    A nie napisałaś, czy wystarczyło Wam tych pyszności. Każdy miał szansę dostać jakieś co nieco? Czy kto pierwszy ten lepszy (jak na skeczu Ani mru mru o otwarciu supermarketu;) )??
    To pisałam ja - Małgosia. Nie wiem, jak dodać komentarz jako nie anonimowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosia, trochę jak na skeczu ;) Mieliśmy w sumie ok. 2500 porcji. Tylko nie da się policzyć ile osób miało szansę skosztować czegokolwiek, bo jedna osoba = kilka przepisów = kilka porcji. Niestety, były osoby, które musieliśmy odprawić z kwitkiem i strasznie żal nam było, że już nic nie mamy. Przed 14 zaczęliśmy wydawać, a ok. 17 mieliśmy już posprzątane budki :)

      Usuń
  4. Drożdżówki były idealne!

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mam w swojej biblioteczce "Nastolatki gotują" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się bardzo cieszę, że do mnie wróciły po latach :)

      Usuń
  6. Ależ świetna impreza ! ZAZDROSZCZĘ OKROPNIE !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było naprawdę super, a kolejna impreza przed nami!

      Usuń
  7. żałuje, bardzo żałuje , ze nie dotarłam.... nie będę się tłumaczyć , Twój opis całej imprezy i te zdjęcia już i tak są wystarczającą karą :(
    Cieszę się , że wszystko się tak udało , że pogoda dopisała, że ludzie z takim zaangażowaniem przyszli i , że uczestniczyli w tym wszystkim . A te przepisy nie takie tylko wydrukowane z internetu ale takie stare , babcine to skarb bezcenny. Gratuluję kompletnie wszystkiego i cieszę się razem z tobą. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noooo.. wypatrywałam Was. Rozeszło się nam wszystko w niecałe trzy godziny. A te przepisy to był strzał w dziesiątkę. Coś, czego najbardziej się obawialiśmy, przyniosło tyle radości :) 6 października w Opolu nowa akcja, jesienna. Może wtedy się wybierzecie? :)

      Usuń
  8. Nastolatki gotują - genialnie było zobaczyć Twoją radość na widok tej książki (:

    OdpowiedzUsuń

www.VD.pl
Copyright © bistro mama , Blogger