www.VD.pl kuchnia fit| bistro mama bistro mama: kuchnia fit - Wszystkie posty
Print Friendly Version of this pagePrint Get a PDF version of this webpagePDF
kuchnia fit
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia fit. Pokaż wszystkie posty
Tapioka z mango

Tapioka z mango

tapioka z mango

Czy ja jestem ostatnią osobą w internetach, która pierwszy raz sięgnęła po tapiokę? Swego czasu królową instagramów i pinterestów? Ciekawa jestem ile osób pozostało jej wiernych, albo przynajmniej się nie poddało i dostała drugą szansę. 

Dla mnie w tym deserze/puddingu wszystko było ok, ale za dużo czasu wymaga jej gotowanie, żeby na stałe weszła do menu. Szczerze, to wolę klasyczny ryż na mleku. Mniej roboty, wrażenia smakowe podobne. Tylko ryż nie wychodzi tak ładnie na zdjęciach :) I to jest w zasadzie jedyny powód, dla którego tapioka z musem z mango tutaj się znalazła. 

Być może jest jednak ktoś, kto stwierdzi jak ja, że najwyższa pora kupić i spróbować, żeby wiedzieć o czym mowa. A może jest ktoś, kto kocha tapiokę i  zna na nią taki przepis, że klękajcie narody? Przyjmę chętnie. 


Składniki:
  • 400 ml mleka kokosowego
  • 100 ml wody 
  • ok. 40 g suchej tapioki w kulkach (mniej więcej 1/3 szklanki) 
  • 2 łyżki cukru (ew. inny słodzik)
  • 2 świeże owoce mango lub ok. 400 g mrożonego 
Przygotowanie:
  1. Mleko kokosowe z wodą i cukrem gotujemy i na wrzące wsypujemy tapiokę. Gotujemy na małym ogniu przez ok. 20 minut, aż kuleczki zrobią się przezroczyste i miękkie. Mieszamy co chwilę. 
  2. Ugotowaną tapiokę przelewamy do pucharków lub szklanek. Możemy podać ciepłą (taką wolę) lub schłodzoną.  
  3. Mango obieramy, oddzielamy od pestki i kroimy na mniejsze kawałki. Miksujemy. Jeśli używamy mrożonego, to należy je wcześniej rozmrozić. Zmiksowaną pulpę wyłożyć na deser. 
  4.  Smacznego!



Pasztet warzywny z soczewicą

Pasztet warzywny z soczewicą

pasztet z soczewicy

Jakoś ponad tydzień temu, mąż poderwał się z kanapy i oznajmił: w sobotę... Tu strach obleciał i mnie, i dzieci, bo znany jest nam z planowania weekendów i różnych dziwnych wycieczek, na które niekoniecznie wszyscy reagujemy tak entuzjastycznie jak on. A on mówi: robimy pasztet warzywny. 

Ogarnął nas śmiech, śmiał się nawet Franek. Ale on to bardziej przez łzy i ze słowami: ja na pewno nie będę tego jadł! A mąż zabrał nas na wycieczkę, owszem, w jego czasy szkoły średniej i zaczął wspominać jak to w domu klecił różne pasztety warzywne za starych czasów, kiedy blisko mu było do punkowej subkultury. O jak to ładnie napisałam :) 

Jak na drugi pasztet w wersji wegetariańskiej (pasztet z czarnej fasoli TUTAJ) muszę przyznać, że wyszedł super. Ale nie mam za bardzo porównania :) Najważniejsze, że był smaczny i dobrze się kroił. Jadłam z chlebem żytnim i pomidorem. Pomidory o tej porze to porażka, ale mamy jedno miejsce w Opolu, gdzie pomidory są dobre (ale też drogie). W Piwniczce. Znacie to miejsce? :) 

pasztet z soczewicą

Składniki:
  • 1 szklanka czerwonej soczewicy (suchej)
  • 1 szklanka ciecierzycy (suchej) 
  • 2 marchewki 
  • 2 pietruszki 
  • 1/2 średniego selera 
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku 
  • 1 jajko 
  • 3 łyżki bułki tartej 
  • 2 łyżeczki masła (do podsmażenia cebuli) 
  • 3 łyżki oleju (do podduszenia jarzyn) 
  • przyprawy:
    • sól - ok. 2 płaskie łyżeczki 
    • pieprz czarny - 1 płaska łyżeczka 
    • pieprz ziołowy lub cytrynowy - 1 płaska łyżeczka
    • słodka mielona papryka - 1 czubata łyżeczka
    • ostra mielona papryka - 1 płaska łyżeczka 
    • suszony lubczyk - 1 łyżeczka
    • mielony kmin rzymski - 1 łyżeczka 
    • gałka muszkatołowa - 1/2łyzeczki 
  • ziarna do posypania 
Przygotowanie:
  1. Ciecierzycę płuczemy, zalewamy dwiema szklankami wody i odstawiamy do namoczenia na kilka godzin (najlepiej na noc). Po namoczeniu możemy zmienić wodę i zagotować ze szczyptą soli. Gotowanie soczewicy trwa ok. 1,5 godziny. Miękką odsączamy na sitku i odstawiamy do wystudzenia. Żeby uniknąć tego procesu, można dać odsączoną ciecierzycę z puszki.  
  2. Czerwoną soczewicą zalewamy dwiema szklankami wody, solimy i gotujemy 15 minut na wolnym ogniu. Nadmiar wody odcedzamy, najlepiej na sitku i studzimy soczewicę. 
  3. Cebulkę kroimy w drobną kostkę i podsmażamy na maśle na złoty kolor. 
  4. Marchewki, pietruszki i seler obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach (lub rozdrabniamy za pomocą robota). Na dużej patelni rozgrzewamy olej i dusimy jarzyny do miękkości. Dodajemy do nich zmiażdżone ząbki czosnku. 
  5. Łączymy razem soczewicę, ciecierzycę, jarzyny i podsmażoną cebulę. Doprawiamy do smaku przyprawami. Podałam orientacyjne ilości, najlepiej jednak próbować masę w trakcie mieszania i doprawić według własnego uznania. Na końcu dodajemy jajko i bułkę tartą. Dokładnie mieszamy. 
  6. Formę keksówkę (u mnie wymiary 9 cm x 27 cm) wykładamy papierem do pieczenia i przekładamy do niej masę. Wyrównujemy i posypujemy z wierzchu ulubionymi ziarnami. 
  7. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni i pieczemy pasztet ok. godziny. Jeśli z wierzchy jest przyrumieniony, przykrywamy papierem do pieczenia. Na ostatnie 10 minut pieczenia włączyłam tylko dolną grzałkę z termoobiegiem. 
  8. Po upieczeniu odstawiamy do wystygnięcia. 
  9. Smacznego!
pasztet z soczewicą

pasztet warzywny


Zielone smoothie

Zielone smoothie


Jakoś się trzeba przygotować na te pączki, nie? Postanowiłam - smażę w tym roku! Mam taki bardzo stary przepis, z dodatkiem mielonych migdałów, że nie ma mocnych. MUSZĘ JE MIEĆ :) Póki co, lecę dalej z zielonym... 

Mam wyciskarkę do owoców, ale leży zapomniana i wepchana w kąt.. Przestałam jej używać ze względu na odpady, których zwyczajnie szkoda było mi wyrzucać, a ileż można upiec ciast recyklingowych? Miksuję teraz wszystko, jedynie sok z pomarańczy wyciskam za pomocą zwykłej małej wyciskarki do cytrusów za 15 złotych i dolewam do reszty. 

I teraz tak. Franek lubi gęstą pulpę wyjadać łyżeczką (patrz ostatnie zdjęcie, to jego porcja), ale jak rozcieńczę, to też bardzo chętnie wypije. To jest jedyna forma, w której zjada awokado, selera i jarmuż. Zdarzają się dni, kiedy takie smoothie robię zamiast zupy, choć najczęściej jednak na drugie śniadanie. Piejmy 3-4 razy w tygodniu, zmieniając trochę składniki. Raz jest jarmuż, raz szpinak, zawsze pomarańcze, czasami gruszka zamiast jabłka, mango, seler, natka pietruszki, sok z cytryny, imbir. Czasami dosypię szczyptę kurkumy albo dla smaku zmielony kardamon. 

Na zdrowie!


Składniki:
  • 2 garści umytego jarmużu lub szpinaku 
  • 2 jabłka
  • 1 banan
  • 1 lub 1/2 awokado 
  • wyciśnięty sok z 2-3 pomarańczy
  • seler naciowy wg uznania
  • ew. 1 łyżeczka miodu
  • ok. 350 ml wody
można dodać również sok z cytryny, imbir, 

Przygotowanie:
  1. Owoce myjemy i warzywa myjemy. 
  2. Z pomarańczy wyciskamy sok, pozostałe owoce i selera kroimy na mniejsze kawałki. Jabłek nie trzeba obierać ze skórki. 
  3. Możemy użyć wyciskarki do soku (wtedy cząstki pomarańczy też przepuszczamy) lub miksujemy wszystkie składniki razem, a na końcu dodajemy wodę. 
  4. Mój syn woli taką gęstą pulpę bez wody (widać na ostatnim zdjęciu), taka konsystencja idealnie się sprawdza jako wypełnienie smoothie bowl. 
  5. Smacznego!






Zapiekane roladki z bakłażana

Zapiekane roladki z bakłażana

roladki z bakłażana

Zapraszam na mój obiad. Grillowane plastry bakłażana, nadziewane fetą ze szpinakiem, zwinięte i zapieczone pod sosem pomidorowym i mozzarellą. Bardzo, ale to bardzo moje smaki. Niestety, a może i stety, nikt ich u mnie nie podziela :) Jeśli więc robię takie danie, mam dla siebie na trzy dni.  Jak to się mówi: więcej dla mnie. 

Dziś zrobiłam bardzo podobny zestaw. Zamiast bakłażana - cukinia, zamiast fety - ricotta, zamiast roladek - lasagne. Dla dzieci miałam obiad z wczoraj, mąż zjadł w pracy. Nie rozumieją mnie w tych smakach zupełnie... Jak ja ich wychowałam? I po kim oni tak mają? 


Składniki:
  • 1 bakłażan
  • sól
  • olej lub oliwa 
  • 250 g sera feta lub ricotta 
  • 1/2 tafli mrożonego rozdrobnionego szpinaku (ok. 200 g przed rozmrożeniem)
  • 3-4 suszone pomidory 
  • 1 ząbek czosnku 
  • pieprz 
  • sól (jeśli używamy ricotty, jeśli fety - to jest już ona wystarczająco słona
  • opakowanie krojonych pomidorów w zalewie (puszka lub kartonik)
  • 1 cebula
  • 1 łyżka masła
  • sól, pieprz
  • 1 kulka mozzarelli 
Przygotowanie:
  1. Bakłażana kroimy na dość cienkie plastry. Z jednego wyszło mi w sumie 9 szt. 
  2. Każdy plaster solimy z dwóch stron i odstawiamy na ok. 10 min, aż puszczą sok. Po upływie tego czasu odciskamy wodę, którą wydzieliły, za pomocą papierowych ręczników. 
  3. Patelnię grillową lub grill elektryczny rozgrzewamy smarujemy oliwa lub olejem i grillujemy plastry po 2-3 minuty z każdej strony. 
  4. Przygotowujemy nadzienie. Szpinak odparowujemy w rondlu, dodajemy starty ząbek czosnku, ser feta lub ricottę i podgrzewamy całość, mieszając, aż ser połączy się ze szpinakiem. Można zwiększyć temperaturę, żeby ew. woda całkowicie odparowała, a nadzienie zgęstniało. Dodajemy posiekane suszone pomidory i doprawiamy do smaku pieprzem. Soli dodajemy tylko w przypadku, jeśli używamy ricotty. 
  5. Cebulę kroimy w drobną kostkę, podsmażamy na maśle i mieszamy z pomidorami. Doprawiamy solą i pieprzem. 
  6. Na każdy plaster grillowanego bakłażana nakładamy masę szpinakową i delikatnie zwijamy (lepiej nakładać na szerszy koniec i zwijać ku węższemu). 
  7. Na spód naczynia do zapiekania wykładamy połowę sosu pomidorowego, układamy na nim roladki, polewamy resztą sosu. Na wierzchu układamy plastry mozzarelli. 
  8. Zapiekamy ok 35 minut w piekarniku nagrzanym do 180 st. Na ostatnie 10 minut można włączyć mocne górne grzałki (u mnie funkcja "górny grill"), żeby ładnie przypiekła się mozzarella. 
  9. Smacznego!
roladki z bakłażana

roladki vege z bakłażana




Gofry jaglane

Gofry jaglane


Gofry z mąki jaglanej. Kiedy już opanowałam idealny przepis na klasyczne gofry (tu go znajdziesz), przyszła pora na tymczasowe rozstanie z mąką pszenną. Skoro już tak mocno postanowiłam, a gofrów się chciało, to nie było rady, trzeba było szukać innych rozwiązań. 

Gofry z mąki jaglanej (niektórzy robią też z gotowanej kaszy jaglanej, może kiedyś spróbuję) mają inną konsystencję od klasycznych. Są kruche, łamiące się i dość zapychające. Trzeba je jeść albo z mokrymi dodatkami albo dość porządnie zapijać herbatą :) Taka uroda mąki jaglanej. Mąka jaglana ma dość wysoki indeks glikemiczny i z tego co kojarzę, nie jest polecana osobom, które mają stwierdzoną insulinoodporność. 

Stewia, a ogólniej mówiąc - zamiennik dla cukru, pojawia się na blogu po raz pierwszy. Nie testowałam nigdy wcześniej zamienników w ciastach i na pytania: czy można zamiast cukru dać stewię/ ksylitol/ erytrytol, szczerze odpisywałam: nie wiem, nie stosowałam. Pierwszy raz więc w 10-letniej historii bloga, mogę napisać: tak można dodać stewię do gofrów :) I mleko roślinne zamiast krowiego. I mąkę jaglaną zamiast pszennej. Ale pamiętajcie proszę, że to nie będą gofry z budki nad morzem ani te najlepsze z Polanicy ;)


Składniki: 
  • 150 g mąki jaglanej 
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka stewii lub cukru 
  • 3 łyżki roztopionego oleju kokosowego (lub masła) 
  • 2 jajka
  • 250 ml mleka (zwykłego lub roślinnego)
  • szczypta soli
Przygotowanie:
  1. Do miski wsypujemy mąkę, dodajemy proszek, stewię lub cukier. Dodajemy mleko, jajka, roztopiony tłuszcz i szczyptę soli. 
  2.  Mieszamy za pomocą drewnianej łyżki lub mikserem na niskich obrotach.  
  3. Nagrzewamy gofrownicę i smarujemy wewnątrz olejem. 
  4. Wlewamy ciasto i pieczemy przez 10 minut (mam gofrownicę taką zwykłą, więc u mnie pieczenie dwóch gofrów trwa 10 minut, ale to głównie zależy od mocy). 
  5. Przed pieczeniem kolejnych gofrów ponownie smarujemy gofrownicę niewielką ilością oleju.  
  6. Gofry są dość kruche, więc dobrze, jeśli dodatki są "mokre", czyli np. syrop klonowy, owoce z sokiem itp. 
  7. Smacznego! 


Chleb z ziaren i nasion

Chleb z ziaren i nasion

chleb zmieniający życie

Na ten chleb jest tylko jeden przepis i po raz pierwszy zaprezentowała go na swoim blogu My new roots Sarah Britton., jako The life changing loaf of bread. W Polsce jest popularny jako chleb zmieniający życie. Znajdziecie go na wielu stronachMam nadzieję, że nie popełniłam większego błędu nie nazywając go w ten sam sposób. Zwyczajnie ta nazwa mi nie leży. 

Ale sam chleb jak najbardziej. Piekłam go już kilka razy, ale pomijałam magiczny składnik - nasiona babki płesznik. Chleb był smaczny i nie tracił wiele na wartości, ale niemiłosiernie się kruszył. Namoczone nasiona plus dodatkowo siemię lniane, dają klej, który scala pozostałe składniki. W chlebie nie ma ani jajka, ani mąki. Są płatki (w oryginale owsiane), ja zdecydowałam się na gryczane, stąd środek chleba wygląda nieco inaczej niż oryginał, a sam smak jest lekko gryczany, co od razu wyczuła moja koleżanka, kiedy poczęstowałam ją kromką. Chleb można przechowywać w temperaturze pokojowej, dla mnie taki bochenek wystarcza na cały tydzień. Zawijam w papier do pieczenia i leży w kuchni. Dobrze się również mrozi. 

Po świętach zmieniłam trochę kurs kulinarny. Grudzień był mocno rozpustny, a wcześniejsze miesiące nie wiele lepsze :) Kocham gluten, drożdże i mam słabość do czekolady. Kiedy jednak waga zaczyna pokazywać nie te cyfry, które powinna, biorę się za siebie i nie ma zlituj. Nie chcę doprowadzić się do stanu sprzed sześciu lat (tu link), bo wiem jak było wtedy i jak było po zrzuceniu balastu. Nigdy nie byłam szczypiorkiem i nie będę, ale rozmiar 38 to jest to, co mi bardzo pasuje. A że jestem po 40-tce to też już wiem, że bezkarnie zjedzona drożdżówka po wykładach to nie to samo co drożdżówka zjedzona między śniadaniem a obiadem teraz :) 

Nie znoszę diet jako takich. Muszę jeść to, co lubię i nie wyobrażam sobie gotowania według rozpiski. Staram się więc szukać fajnych rozwiązań (jak ten chleb zamiast klasycznego białego), ale nie oznacza to, że zwykłej bułki czy chleba nie zjem. Zjem, ale mniej niż w grudniu :)


Składniki:
na keskówkę o wymiarach ok. 12 x 28 cm
  • 135 g ziaren łuskanego słonecznika
  • 90 g siemienia lnianego 
  • 30 g orzechów laskowych, migdałów lub orzechów włoskich 
  • 35 g nasion dyni 
  • 145 g płatków owsianych górskich (dałam gryczane)
  • 2 łyżki nasiona chia
  • 4 łyżki nasion babki płesznik (lub 3 łyżki jeśli nasiona są sproszkowane)
  • 1 łyżeczka soli 
  • 1 łyżka syropu klonowego lub płynnego miodu
  • 3 łyżki oleju kokosowego lub masła ghee
  • 350 ml wody 
Przygotowanie:
  1. Wszystkie suche składniki mieszamy w jednej misce. Dolewamy wodę, roztopiony olej lub masło i syrop klonowy (lub miód). 
  2. Dokładnie mieszamy. Jeśli masa jest zbyt sucha, można dodać 1-2 łyżki wody.
  3. Keksówkę wykładamy papierem do pieczenia i przekładamy masę. Wygładzamy z wierzchu i odstawiamy na minimum dwie godziny, a najlepiej na całą noc. 
  4. Piekarnik nagrzewamy do 180ºC, wkładamy formę z chlebkiem i pieczemy przez 30 minut. Po tym czasie wyciągamy z piekarnika, delikatnie wyjmujemy z papierem z formy i wkładamy do piekarnika (na kratkę) ponownie na kolejne 30 minut. 
  5. Chleb powinien ładnie się zarumienić z wierzchu i po bokach. 
  6. Odstawiamy do wystudzenia. 
  7. Przed krojeniem można odwrócić górą do dołu (tak się lepiej prezentuje). 
  8. Smacznego!
chleb zmieniający życie

chleb bez mąki


www.VD.pl
Copyright © bistro mama , Blogger