Print Friendly Version of this pagePrint Get a PDF version of this webpagePDF

czwartek, 9 sierpnia 2018

Slushy - sezonowy hit!



Taki przepis to nie przepis, bo do wykonania potrzebny jest tylko jeden składnik, ewentualnie dwa dodatkowe. Bardziej chciałam się skupić na fenomenie tak zwanego slushy, które myli mi się ze słowem kolejnego fenomenu, czyli squishy. Jeśli w tym momencie nie wiecie kompletnie o co chodzi, to znaczy, że żadne dziecko nie próbowało Was w tym roku na to naciągnąć :)

Każdy sezon, a najczęściej ten letni, niesie za sobą jakąś modę. I nie mam tu na myśli ubrań, tylko taką modę wśród dzieci "na coś". Wśród chłopaków karty piłkarzy, karty Ninjago, karty, które do niczego nie pasują i jest ich w domu pełno, przekładam z miejsca na miejsce a niech no tylko jednej zabraknie! Od razu wiadomo, że brakuje i w ryk! Szkoda, że tak samo synuś nie pilnuje własnych skarpetek. Dwa lata temu zaczęła się moda na spinery i pragnienie posiadania tego kręcącego się czegoś było tak wielkie, że kupienie w sklepie stacjonarnym graniczyło z cudem. Czułam, że mam przystawioną do głowy plastikową lufę pistoletu na wodę, uległam i kupiłam przez internet. Dzisiaj dwa spinery leżą w otchłani szuflady, w której nic do niczego nie pasuje i wszystko w niej czeka na lepsze czasy.

Wśród dziewczynek były pet shopy i lol shopy (do dziś nie wiem co to do końca jest) i przyszła pora na najczęściej niewychodzące slime'y. Nawet nie chcę podsumować ile na to poszło pianki do golenia, kleju, pieniących się żeli do mycia rąk, płynu Perwoll (bo z tańszego slime nie wychodził) i w końcu mojego płynu do soczewek!!! Przemilczę brokaty, specjalne szczelne pojemniki, miski, packi do mieszania i bałagan temu towarzyszący....

W tym roku jest slushy i squshie. To drugie "coś" to takie miękkie nie_wiadomo_co o przyjemnym kształcie (np. kawałka arbuza, lodów, frytek) i przyjemnym zapachu. Kiedy to ściśniesz, lekko zmienia formę i za chwilę wraca do swojego kształtu. Taki niby odstresowywacz. Nie wiem kto to wymyślił, ale musiał to być jakiś niezły Janusz biznesu, bo dzieci za tym szaleją!

No i dochodzimy do slushy. Kolejny łebski ktoś musi za tym stać. Zafarbowana zmrożona woda, zmiksowana i sprzedawana po 6 zł za 300 ml. Normalnie nawet bym nie spojrzała w tym kierunku. Ale jak ma się dzieci, to nie dość, że musisz obok tego przejść, to do wyboru masz dodatkowo dwie opcje: 1/ kupujesz i masz święty spokój, bo okazuje się, że wcale to nie takie dobre, albo 2/ omijasz, tłumaczysz, tłumaczysz, tłumaczysz.... a na drugi dzień idziesz i kupujesz.

Tłumaczyliśmy trzy dni. Czwartego dnia dostali wymarzone niebieskie slushy. Nie zrozumiem nigdy tego fenomenu: co dzieci widzą apetycznego w kolorze niebieskim??? Upili po dwa łyki i miny mieli nietęgie. Nie wiem czego się spodziewali. I wtedy mówię do nich ja: jak wrócimy do domu to wam takie slushy zrobię, że wam papcie spadną!! Słowa dotrzymałam :) 

Jak przygotować najmodniejszy napój sezonu wśród dzieci, napisałam poniżej.


Składniki:
  • 1/2 arbuza mniejszego lub ćwiartka większego
  • sok z 1/2 cytryny 
  • kilka listków mięty
Przygotowanie:
  1. Arbuza kroimy w kostkę (ok. 3x3 cm) i pozbawiamy czarnych pestek.
  2. Wkładamy do pojemnika i mrozimy przez kilka godzin, a najlepiej przez całą noc.
  3. Zamarznięte kostki arbuza miksujemy. Można to robić partiami, żeby nie zepsuć blendera, jeśli mamy taki o słabszej mocy. 
  4. Podczas miksowania do arbuza dodajemy listki mięty i sok z cytryny. W wersji dla dorosłych można dodać np. prosecco. 
  5. Przekładamy do szklanek lub butelek, czekamy do momentu aż zacznie się trochę topić, aby można było pić przez (najlepiej szeroką) słomkę. 
  6. Smacznego!

4 komentarze:

  1. za grabnica juz od lat nazywa sie to granita pycha, ale na naturalnych składnikch czyli owocach , choć i czasem kolor niebieski i zielony się pojawiał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, oczywiście granita :) Jednak do dzieci przemawia bardziej okropne "slashy" :)

      Usuń
  2. Ale mnie rozbawiłas! wszystko inne znam oprócz tego napoju! :D A dziś kiedy kolejny dzień pożeraliśmy arbuza myślałam żeby zrobić takie "coś" ale nie wiedziałam jak się za to zabrać, teraz już mam ściągę ;-) pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to granita, mrożony zmiksowany owoc, żadna nowość, ale wiesz... nazwa "slushy" to już jest COŚ! :)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz!
Anonimie, bardzo Cię proszę, podpisz się imieniem lub nickiem, będzie mi łatwiej Ci odpowiedzieć.