Print Friendly Version of this pagePrint Get a PDF version of this webpagePDF

czwartek, 25 września 2014

Ciasto gruszkowo-imbirowe


Pamiętacie jak chodziliście do szkoły i zaczynał się okres jesienny? Czas katarów, kaszlania, ale też zbierania kasztanów, żołędzi, orzechów włoskich. Trzeba było bardzo uważać, bo niemiłosiernie brudziły ręce, a nauczyciele w szkole nie patrzyli na to z sympatią. Dla dzieci jednak ten czas dobierania się do środka orzecha i wyłuskiwanie mlecznego młodego miąższu było bezcenne.
Jesienią mama suszyła jabłka. Kroiła je na plasterki, układała na blaszce i przez długie godziny suszyła w piekarniku. Lubiłam je chrupać jak chipsy, ale nie takie było ich przeznaczenie. Suszyła też śliwki, ale za nimi nie przepadałam. Mama suszyła te owoce na zimę, robiła później z tego suszu kompoty (nie tylko na wigilię) albo dodawała suszone jabłka do herbaty. Latem suszyła lipę i kwiat białego bzu, robiła również miód z mniszka.

Jako dziecko nie chorowałam prawie wcale. Zdarzały się drobne przeziębienia i wtedy uwielbiałam ten czas w domu. Była mama, ciepło, koc, herbatka podstawiona pod nos, gry w karty, pierwsze książki. I  drzemka w dzień. Pamiętam jak dziś, jak zasypiałam a w tle słyszałam ściszone głosy, bo listonosz akurat przyszedł albo sąsiadka zapukała do drzwi. Zasypiałam i czułam się niesamowicie bezpieczna.... Pomyślicie dlaczego o tym piszę... Bo właśnie siedzę tuż obok mojego dziecka, które zostało dziś w domu z gorączką i przed chwilą zasnęło. Hania ma sześć lat i widzę w niej siebie sprzed tych 30 (sic!) lat. Nie chciała spać w swoim łóżku, dziś jest jej dobrze tuż przy mamie, dokładnie tak jak mi kiedyś... Kiedy się obudzi, zje zupę ogórkową :)

Tyle o chorowaniu. Pora na osłodę. Jesień przyszła i na razie pogodą rozpieszcza. Zdjęcia zostały zrobione w Chacie w lesie, u Pana Wojtka, prywatnie taty naszych przyjaciół. Kiedy mąż zapowiedział, że jedziemy do Chaty, pomyślałam: rany, muszę coś upiec, do Chaty nie można jechać z pustymi rękami! I tak w sekund sześć powstało ciasto z gruszkami i imbirem. Inspiracją do tego ciasta były muffiny z Moich Wypieków, które robiłam już kilkukrotnie i za każdym razem wychodziły obłędne. 


składniki:
  • 250 g mąki pszennej
  • 170 g brązowego cukru
  • 2 jajka
  • 130 ml kwaśnej śmietany (12 lub 18 %)
  • 130 ml oleju
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej 
  • 1 łyżeczka świeżego startego imbiru
  • 1 łyżeczka cynamonu 
  • 1 łyżka miodu
oraz:
  • 3-4 gruszki (najlepiej twarde)
  • brązowy cukier do posypania przed pieczeniem 

Gruszki myjemy i obieramy. Kroimy na połówki i delikatnie wydrążamy twarde środki. 

Ciasto przygotowujemy zgodnie z muffinkową zasadą. Osobno mieszamy składniki mokre, osobno składniki suche. I tak w jednej dużej misce mieszamy mąkę, proszek do pieczenia, sodę, cynamon i brązowy cukier. W drugiej (mniejszej) mieszamy jajka ze śmietaną, olejem, startym imbirem o miodem. Zawartość mniejszej miski przelewamy do większej i mieszamy za pomocą drewnianej łyżki tylko do połączenia składników.

Tortownicę o średnicy ok. 23 cm wykładamy papierem do pieczenia, przelewamy do środka ciasto. Połówki gruszek układamy na cieście brzuszkami do góry. W sumie dałam sześć połówek, choć zmieściłoby się i osiem. W środku ułożyłam jedną śliwkę. Całość przed pieczeniem posypujemy brązowym cukrem.

Pieczemy w temperaturze 175 stopni, z włączonym termoobiegiem, przez ok. 40 minut.  Pod koniec pieczenia należy sprawdzić patyczkiem czy ciasto nie jest surowe. Po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika, otwieramy tortownicę i studzimy na drucianej kratce. 

Smacznego!


19 komentarzy:

  1. Ciastko zachwyca! Ma taki niepowtarzalny wygląd, że podbije chyba każde serce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie wszyscy jedzący zachwyceni :)

      Usuń
  2. Boże chyba zacznę oblizywać ekran, ależ mi narobiłaś ochoty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewiele czasu zajmuje jego przygotowanie... :) A warto! :)

      Usuń
  3. Anonimowy26/9/14

    mniam....dobrze że jutro sobota....trzeba coś upiec ;-)
    z czasów przeziębień dziecięcych pamiętam herbatkę z sokiem z malin leśnych i syrop z cebuli ;-)
    jednak mniej się kiedyś łykało tabletek....nie byliśmy tak atakowani przez wszystkie media farmaceutykami.....było prościej, smaczniej, zdrowiej??
    pozdrawiam
    ivonesca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeju, znienawidzony syrop z cebuli! Pamiętam jak dziś, stał w kuchennej szafce i mnie straszył za każdym razem, gdy chciałam tylko wyciągnąć kubek :)

      Usuń
  4. ale mi narobiłaś smaka na ciasto :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny post, i mi się przypomniały czasy dzieciństwa. Ja swoim dziewczynom serwuję zapobiegawczo miksturę z czosnku, miodu, cytryny i imbiru i (odpukać) mniej chorują. Ale ciasto im zrobię, bo jest piękne !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje nie chcą tego pić.... ale nie ma co, babcine i mamine tradycyjne sposoby to jest jednak to! Jedyne co , to piją sok z imbiru i to nie wiem jakim cudem :)

      Usuń
  6. Cudowne to ciasto, ta chrupiąca, cukrowa skorupka musiała smakować bajecznie :)
    Też rzadko chorowałam; jak tylko przysypiałam w ciągu dnia Mama wiedziała, że następnego zostanę w domu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, teraz moja Hania ma to samo. Jak mówi, że jest zmęczona i zaczyna mi zasypiać w dzień to wróży tylko jedno. Bo czasami lubi pogadać, że jest zmęczona, ale jak zobaczy coś nowego albo dobrego, to szybko o zmęczeniu zapomina :)

      Usuń
  7. Ja chorowałam ciągle i niestety mama nie zawsze mogła brać wolne. Jakiś czas nie mieliśmy też telefonu i mama ciągle się martwiła.
    Później było łatwiej: dzwoniła pytając jak się czuję :-) Zawsze dostawałam mleko z masłem i miodem.
    Pozdrawiam i zdrowia Hani życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama nie pracowała... miałam to szczęście :) Taką miksturę mleko, miód i masło też moja mama robiła, ale ja nigdy nie przepadałam za ciepłym mlekiem i nie chcialam tego pić :) Jej, ale przypomniał mi się jeszcze taki chleb z patelni nacierany czosnkiem! Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
    2. Anonimowy29/9/14

      chleb z patelni z czosnkiem... mniammm i do tego to mleko z czosnkiem... plan na jutrzejszą kolację już się zrobił :) ja pamiętam, że takie tosty z patelni były równoznaczne z dymem w domu i ten zapach.... rozmarzyłam się:)

      Usuń
  8. Ciasto jest pyszne. Robiłam już trzy razy i za każdym razem smakuje wyśmienicie. Uwielbiam Twoje przepisy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ się cieszę! Ja też już kilka razy je robiłam :) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  9. Uwielbiam to ciasto. Jedno z ulubionych mojego syna! Robiłam je z gruszkami, jabłkami i śliwkami (mrożonymi), a ostatnio do ciasta (nie na wierzch) dodałam mrożoną czarną porzeczkę i szczyptę zmielonych goździków: jest to zdecydowanie najlepsza wersja tego ciasta! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz!
Anonimie, bardzo Cię proszę, podpisz się imieniem lub nickiem, będzie mi łatwiej Ci odpowiedzieć.