Print Friendly Version of this pagePrint Get a PDF version of this webpagePDF

Drożdżówki z malinami i kruszonką

Drożdżówki upiekłam wczoraj rano
dla naszych popołudniowych gości :) 

Ciasto drożdżowe robię na pamięć. 
Pomyślałam - uwinę się szybko, 
wsadzę do piekarnika i położę Franka na pierwszą drzemkę. 
O, jaka naiwna ja! 
Upaprana w cieście drożdżowym po łokcie, 
kolanami przytrzymywałam kuchenne szafki, 
a jak ich nie przytrzymywałam,
to przenosiłam Franka w inne miejsce, 
bo zdążył wylać na siebie resztkę mleka z pustego kartonu,
odkryć szafkę z mąką i cukrem, 
otworzyć drzwiczki zamrażarki, 
przestawić zegar w piekarniku i wywlec na środek kuchni
zawartość dwóch szuflad z plastikowymi pojemnikami. 

A na koniec dnia,
Franczesław chcąc chyba wynagrodzić mi poranne zamieszanie, 
zrobił pierwsze samodzielne kroczki :) 
Idę sam, sam, SAM! 



ciasto drożdżowe:
na 8 drożdżówek
  • 1 szklanka mleka 
  • 40 g świeżych drożdży 
  • 100 g cukru 
  • 500 g mąki pszennej 
  • 80 g miękkiego masła 
  • 1 jajko 
  • szczypta soli 
  • ok. 1,5 szklanki malin (poza sezonem mrożonych, w sezonie - świeżych)

Drożdże rozpuszczamy w letnim mleku, mieszamy z cukrem i łyżką mąki. Odstawiamy zaczyn na na ok. 15 min. wyrośnięcia.

Do miski przesiewamy mąkę, dodajemy wyrośnięty rozczyn, jajko, szczyptę soli i roztopione masło. Wyrabiamy ciasto, aż będzie gładkie. Odkładamy je następnie w misce w ciepłe miejsce na ok. 20 min do wyrośnięcia. Ciasto można rozwałkować na stolnicy i wycinać krążki, ja nabierałam do ręki, formowałam kule, a następnie wykładałam na blaszkę wyłożoną papierem i w środku każdej drożdżówki robiłam palcami wgłębienie.

Maliny nakładamy do każdego dołka i posypujemy (obficie) kruszonką.
Pieczemy w nagrzanym piekarniku ok. 30 min. w temperaturze 190 stopni.

kruszonka:
(duża porcja)
  • 70 g mąki krupczatki 
  • 50 g cukru 
  • 50 g miękkiego masła 
Masło rozcieramy palcami w misce razem z mąką i cukrem, aż powstanie sypka kruszonka. 



49 komentarzy:

  1. Mmm, pyszności. I gratuluje pierwszego kroczku!

    OdpowiedzUsuń
  2. ach ta kruszonka... cud miód :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za kruszonkę dałabym się pokroić :)))

      Usuń
  3. uwielbiam drożdżówki z kruszonką:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie piekę bez kruszonki, bo właśnie one nadają drożdżówkom właściwego smaku.

      Usuń
  4. Wspaniałe drożdżówki, chyba w weekend powstaną :). Gratuluję pierwszego kroczku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. pysznie ;-)
    ślicznie ;-)
    i...do przodu ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I już nikt mnie nie zatrzyma, szaleństwo pełną parą!

      Usuń
  6. Gratuluje pierwszych kroczków Franka, dokładnie znam to uczucie gdy dziecina sama postanawia pójść, tak niedawno byłam świadkiem Klary pierwszych kroczków. Dodam, że ryczałam jak głupia patrząc na ten cud:-).
    Co do szafek to my zainstalowaliśmy blokady na wszystkie kuchenne i łazienkowe szafki. Zajęło to godzinkę a my mamy komfort bo dziecko jest bezpieczne:-) i jest mniej sprzątania:-)
    Drożdżówki idealne, tak właśnie powinna wyglądać każda drożdżówka:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olimpia... łzy były... takie momenty w życiu są najpiękniejsze. Najlepsze jest to, że córka zaczęła chodzić jak miała 14 miesięcy, czekaliśmy i czekaliśmy, a tu Franek nagle puścił się i ruszył, ledwie skończywszy 11 miesięcy :)

      Usuń
  7. Gratulacje dla Franka! :)
    PS. Zazdroszczę Twoim gościom takiego poczęstunku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) jakie tam zazdroszczę ;) przyznaj się lepiej co tam wczoraj jadłaś :)

      Usuń
  8. drożdżówki mhhhhh romarzyłam się i do tego z malinami:) szkoda że nie mam do Ciebie bliżej, bo bym się wprosiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet jak masz daleko to ja zapraszam :))) dzień urlopu i hop...:)

      Usuń
  9. Drożdżówy fantastyczne! A Franek zuch! To jest zawsze dla rodziców bardzo wzruszający moment...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drożdżówy klasyki, a Franek ruszył stylem klasycznym. No popłakałam sobie, że hej ;)

      Usuń
  10. Justynko, uwielbiam Twojego bloga, czytam regularnie i pare rzeczy juz zrobilam, sok z imbiru poszedl w swiat razem z linkiem do Twojego bloga! Pytanko odnosnie drozdzowek i innych drozdzowych pysznosci - jak wyglada sprawa mrozenia? Uwielbiam ciasto i buleczki drozdzowe wszelkiej masci, ale najczesciej - jako ze jest nas tylko dwojka z mezem (swiezo po slubie) - wychodzi mi za duzo i sie objadamy! Czasami mialabym ochote na taka drozdzowke (nawet niekoniecznie z kruszonka), ktora sama robilam, zeby miec pewnosc co jest w srodku (mieszkamy w Londynie i kazdy wypiek w sklepie ma w sobie "flour treatment agent", i pewnie pare innych niespodzianek), ale nie chce piec za czesto. Czy myslisz, ze moglabym je mrozic? Probowalas?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aleks, dziękuję :))))
      Co do mrożenia, nie mroziłam ich nigdy, ale z całą odpowiedzialności mówię, że można je mrozić. Często mrozimy pieczywo (mrożę w workach foliowych) i po rozmrożeniu nic mu nie brakuje. Można wyciągnąć z zamrażarki dzień wcześniej i zostawić, aż rozmrożą się w temperaturze pokojowej, albo można to zrobić w mikrofalówce, na bardzo niskiej mocy. Wtedy pieczywo jest letnie i ma chrupiącą skórkę. Z drożdżówkami będzie podobnie. Chyba, że wolałabyś robić z połowy porcji :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  11. To chyba moje ulubione drożdżówki.
    Idealne, z malinami i kruszonką:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja z malinami też lubię, ale może być też śliwka, truskawka, jagoda.
      Kruszonka do tego obowiązkowo.

      Usuń
  12. Ile malinek i pysznej kruszonki mają te drożdżówy, aż chce się wyciągnąć rękę po jedną! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, malin i kruszonki nie żałuję nigdy :)))

      Usuń
  13. wyglądają przepysznie ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. szaleśnstwo z tymi malinami!
    http://z-milosci-do-slodkosci.blogspot.com/2013/03/malinowa-sodycz-z-kremem-chawowym-i.html
    http://tapasdecolores.blogspot.com/2013/03/marshmallow-i-malinki-w-musie.html
    http://smakialzacji.blogspot.com/2013/03/wiosna-idzietiramisu-z-malinami.html

    te trzy wpisy do moje 10 minut obserwacji dzisiaj na FB, no i Twój przesmaczny wpis:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę! Widziałam na razie tylko tiramisu, matko, ekran zębami zaraz porysuję :)))

      Usuń
  15. pięknie wyglądają, chyba zjadłabym wszystkie na raz :D a mam pytanie do Ciebie, używasz robota kuchennego czy wyrabiasz sama wszystkie te pyszności drożdżowe? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, z drożdżowym przeszłam długą drogę :) Był czas i do tej pory jeszcze tak robię, że drożdżowe ciasto mieszam (a raczej "wybijam") drewnianą łyżką, a dopiero na koniec wyrabiam na stolnicy. Są te przede wszystkim ciasta drożdżowe na słodko. Chleby, bułki i ciasto na pizzę pomaga mi wyrobić robot, bo one potrzebują niezłej pary w rękach, przynajmniej ja mam takie wrażenie, bo te słodkie, z dodatkiem masła i jajek, łatwiej wyrobić. Pozdrawiam :)

      Usuń
  16. Fantastyczne, widać , że masz wprawę. Gratuluję pierwszych kroczków, mogę się założyć, że to wyborne zapachy zmotywowały małego by zlustrować co tam gdzieś wyżej tak doskonałe aromaty wydziela. U mojego synka pierwsze kroki były podyktowane względami kulinarnymi, nie mam co do tego wątpliwości!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, nie! Żadne zapachy :) Ręce taty. Cały dzień ze mną w domu i nic. Tata wrócił z pracy, A młody pędem do niego :)

      Usuń
  17. jesteś dziś kolejną kuchareczką, która kusi mnie drożdżówkami! ale niestety już w ten Week nie dam rady tego zjeść więc pozostawiam na kolejny:)ale ślina mi cieknie..oj tak!całusy dla małego biegacza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :))) dziś już szalał na całego! O drożdżówkach już zdążyłam zapomnieć :)))

      Usuń
  18. Anonimowy3/3/13

    Zrobiłam:) Cudownie wyglądały, cudownie smakowały. Pozdrowienia. Katarzyna z Opola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dla mnie wielki komplement :) Cieszę się bardzo i dziękuję, że napisałaś! Pozdrawiam :)

      Usuń
  19. Swietny przepis! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Anonimowy8/3/13

    Wygląda zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Anonimowy17/4/13

    robię po raz drugi, na 100g drożdży bo każdy jest zachwycony :) Tym razem z wiśniami i jagodami! PYCHA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ho ho :) To sporo wychodzi :))) Bardzo się cieszę, że smakują!

      Usuń
  22. Wspaniały przepis! Zakochałam się w tych drożdżówkach :) Dziękuję za smaczną inspirację, przepis dzisiaj również na moim blogu :) Pozdrawiam serdecznie!:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Czyli nie tylko ja płakałam jak Mały postanowił - ot tak, puszczę się i pójdę.
    Justyno mam do Ciebie pytanie - jakiś czas temu w cukierni widziałam takie mega duże (chodzi o powierzchnię), cienkie drożdżówki. Z dużą ilością owoców i jeszcze większą ilością kruszonki. Super w nich było to, że były naprawdę cienkie a owoce na prawie całej powierzchni. Myślisz, że to ciasto się nada? Jakby go tak dość mocno rozciągnąć i myk owoce i kruszonka i trochę przycisnąć?
    Dziś kiepski dzień i zdecydowanie muszę coś upiec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwia, myślę, że ciasto będzie ok :) Od jakiegoś czasu obiecuję sobie, że jak będę robić ciasto drożdżowe albo drożdżówki to właśnie cienkie, bo zawsze mi wyrośnie, że hej. Ale jak będę eksperymentować to właśnie z wałkowaniem na jak najcieńsze a nie z przepisem, bo te mam sprawdzone ;)

      U mnie w piecu właśnie tartaletki z jeżynami, dawno nic nie piekłam :)
      A jaki etap u Was teraz? Bo ja mam wrażenie, że już gorzej być nie może, tzn. juz nic innego Franek nie wymyśli, a za dwa dni okazuje się jednak, że może. Teraz nauczył się wchodzić na krzesła, a z krzesła na stół... ;)

      Usuń
    2. Eh my jeśli chodzi o przebywanie w domu to ostatnie kilka dni mamy etap: "wyjec pospolity". Chodzi, jęczy, nic go nie interesuję - no może oprócz smoczka, którego ja ograniczam. Super jest przesiedzieć cały dzień w piaskownicy, albo w parku, ale życie domowe samo się nie zrobi. :(
      Ze sportów ekstremalnych to przyznam szczerze, że wczoraj pierwszy raz padło: "nie wiem jak mam z nim rozmawiać". Jeśli czegoś mu zabraniam czyt. wykręcanie żarówki z lampki, wkładanie palca do wiatraka to on myśli, że to zabawa i śmiejąc się robi to ponownie. Wczoraj przeszedł samego siebie - tak majstrował (przez dosłownie 5 sek. zanim do niego doszłam) przy żarówce, że ją rozłożył na części pierwsze - czyt. to szklane wyjął a gwint został w lampce. I oczywiście z uśmiechem na twarzy zareagował na moje przerażenie. Normalnie zastanawiam się czy nie poszukać książki typu: "Jak mówić, żeby dzieci słuchały". Ty podobno masz łatwiej - tak mówią, jeśli chodzi o drugie dziecko ;)

      Usuń
    3. Sylwia, możemy sobie ręce podać... jedyną zabawką, którą Franek się zajmie jest odkurzacz. Wyć mi się nieraz chce z bezsilności. I obalam mit o drugim dziecku ;) Łatwiej jest z jedzeniem, z ubrankami, ogólnie z mniejszym przejmowaniem się. Ale już nieraz z mężem rozmawiałam. Gdyby Franek był pierwszym naszym dzieckiem to najprawdopodobniej zostałby jedynakiem :)))

      Usuń
  24. Zrobiłam:) Cudownie wyglądały, cudownie smakowały. Pozdrowienia. Katarzyna z Opola - See more at: http://www.bistromama.pl/2013/03/drozdzowki-z-malinami-i-kruszonka.html#sthash.6jtznuSw.dpuf http://thelandofhacks.com/

    OdpowiedzUsuń

  25. Aj ten Franczysław, a drożdżówki bajeczne :))

    OdpowiedzUsuń

www.VD.pl
Copyright © bistro mama , Blogger