Pierogi z sezonowymi owocami
Kilka dni temu wpadłam na pomysł, żeby zabrać całą rodzinę i pojechać na czereśnie. Na te same czereśnie, które rwałam prosto z drzewa jako dziecko. Rosły przy drodze i chodziliśmy tam całą podwórkową bandą. Nie było to do końca legalne, bo ciągle słyszeliśmy, że tych drzew pilnuje jakiś pan i w końcu nam się oberwie. Dziś myślę, że historię z pilnującym panem wymyślili nasi rodzice, w trosce o nasze bezpieczeństwo. Wchodziliśmy na drzewa i rwaliśmy czereśnie prosto z gałęzi. Zdarzało się również, że łamaliśmy gałęzie… i zrzucaliśmy je na dół tym młodszym, którzy na drzewo nie potrafili się wspiąć.

